IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

24 Stron V  < 1 2 3 4 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Szpital Miejski & NZOZ
mydliczek
post śro, 04 paź 2006 - 22:24
Post #21


UZYTKOWNIK
****

Grupa: Użytkownik
Postów: 281
Dołączył: pią, 08 kwi 05
Nr użytkownika: 139
Płeć: Mężczyzna



nie wiem co z tymi polsko-amerykańskimi kilinikami serca, ale od pewnego czasu, znak, który jest na Legionów jadąc od Będzina i ma prowadzić do tych klinik jest ofoliowany (nie zdjęli go, tylko zasłonili). Co to znaczy to ja już nie wiem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Hator
post pią, 20 paź 2006 - 09:39
Post #22


FdZD
******

Grupa: MODERATOR
Postów: 1,433
Dołączył: pią, 08 sie 03
Skąd: Gołonóg
Nr użytkownika: 6
Płeć: Mężczyzna



QUOTE

Specjaliści limitowani
dziś
Chirurg Mariusz Ziomek każdego dnia przyjmuje w szpitalnej przychodni dziesiątki pacjentów.

Szpital Miejski im. Sz. Starkiewicza ma problem. Do końca listopada rozstrzygnie się, jaki będzie nowy aneks do trzyletniej umowy z Narodowym Funduszem Ochrony Zdrowia na przyszły rok i czy uda się zwiększyć pulę przyjęć w specjalistycznych przychodniach. Więcej powinno też być zabiegów i operacji.

Dyrekcja pod ścianą

Póki co NFOZ twardo stoi na stanowisku, że nowa umowa opiewać będzie na około 35 mln zł, czyli będzie taka, jak w tym roku. To nie wróży dobrze pacjentom, którzy już teraz ustawiają się w gigantycznych kolejkach do lekarzy specjalistów,a na przyjęcie i badania trzeba często czekać nawet kilka tygodni.

Jak przyznaje dyrektor dąbrowskiego szpitala, Artur Borowicz, propozycja aneksu do obowiązującej umowy ograniczyła się w zasadzie do przysłania przez fundusz konkretnych wyliczeń finansowych, bez możliwości jakichkolwiek negocjacji.

- Chcielibyśmy dokonać kilku przesunięć w ramach szpitalnych oddziałów oraz przychodni, ale na razie trudno stwierdzić, czy nam się to uda. Zostaliśmy postawieni pod ścianą i raczej nie mamy wielkiego wyboru. Możemy bowiem podpisać aneks na proponowanych warunkach, albo odmówić, ale wtedy obowiązujący kontrakt zostanie nam po dwóch miesiącach wypowiedziany. NFOZ może wówczas stwierdzić, że usługi medyczne dla mieszkańców zostaną zabezpieczone w pozostałych placówkach na terenie naszego regionu - tłumaczy dyrektor Borowicz.

Trudną sytuację potwierdza także Zbigniew Morzewski, specjalista ds. kontraktowania w dąbrowskim szpitalu.

- Dostaliśmy tak zwaną propozycję nie do odrzucenia. Pracownicy funduszu oparli się przy wyliczeniach prawdopodobnie na danych z lat ubiegłych, ale nie wzięli pod uwagę, że pewne schorzenia i zachorowania się nasilają. To jest proces dynamiczny, a przez to na wizytę w u lekarzy specjalistów czeka się bardzo długo.

Postulaty spisane

Pracownicy szpitala nie tracą jednak nadziei, że uda się w końcu zmienić sztywne wyliczenia i pulę punktów na poszczególne zabiegi i operacje.

- Przeanalizowaliśmy sytuację i przygotowaliśmy coś w rodzaju protokołu rozbieżności. Określiliśmy w nim nasze rzeczywiste potrzeby oraz te rodzaje świadczeń, na które przydałoby się więcej pieniędzy - mówi Artur Borowicz.

Ostateczna decyzja w sprawie budżetu dąbrowskiego szpitala na przyszły rok rozstrzygnie się do końca listopada. Wtedy wszystkie oddziały regionalne NFOZ-u mają przygotować plany rzeczowo-finansowe na przyszły rok, które będą zatwierdzane przez warszawską centralę.


Na jakie zmiany liczą?

Dąbrowski szpital zasugerował NFOZ-owi zwiększenie limitu punktowego na funkcjonowanie poradni gastro-entorologicznej, neonatologicznej, chirurgii urazowo-ortopedycznej oraz medycyny sportowej. Zależy mu także na przesunięciu funduszy na działalność oddziałów: wewnętrznych, kardiologicznego i nefrologicznego, otoryno-laryngologicznego, pediatrycznego oraz na rehabilitację leczniczą.


Żeby nie zabrakło

Marcin Gębicki
z Dąbrowy Górniczej

Sytuacja lekarzy, pielęgniarek, ale przede wszystkim pacjentów jest nie do pozazdroszczenia. Ja miałem akurat szczęście, że nie musiałem długo czekać na zabieg i wystarczyło przyjść w terminie, ale kolejki do wielu poradni są ogromne.

Z pewnością przydałyby się szpitalowi dodatkowe fundusze, żeby nie zabrakło ich na leczenie i opiekę nad pacjentami.


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Hator
post nie, 12 lis 2006 - 11:57
Post #23


FdZD
******

Grupa: MODERATOR
Postów: 1,433
Dołączył: pią, 08 sie 03
Skąd: Gołonóg
Nr użytkownika: 6
Płeć: Mężczyzna



QUOTE

Przetargowe widmo

Jak bumerang wraca sprawa sprzedaży kilku gminnych budynków, w których na zasadzie dzierżawy funkcjonują Niepubliczne Zakłady Opieki Zdrowotnej. Do przetargu miały pójść obiekty w Ząbkowicach, Strzemieszycach oraz Gołonogu. To właśnie ten ostatni, "Na Cedlera", stanowi bardzo łakomy kąsek. Mieści się w ścisłym centrum dzielnicy i nie brakuje chętnych na jego przejęcie.

Jeden z trzech

O tym, że takie pomysły mogą wkrótce przejść w czyn zrobiło się głośno już kilka tygodni temu, kiedy to na sesji Rady Miejskiej miały się pojawić stosowne projekty uchwał. Sprawa wyglądała jednak na dość tajemniczą, bo nie była omawiana na komisjach RM, ani konsultowana z radnymi.

Przedstawiciele NZOZ-ów zostali tylko zaproszeni na prezydenckie kolegium, gdzie ogólnikowo przedstawiono im warunki i możliwości wykupu budynków. Początkowo miały być to wspomniane trzy NZOZ-y, ale ostatecznie wiceprezydent Janusz Olszówka zawęził ten krąg do obiektu przy ul. Cedlera, nie rezygnując z koncepcji przetargu. Choć podkreślił, że musi na to wyrazić zgodę zarząd tamtejszej spółki pracowniczej.

Tymczasem pracownicy gołonoskiej przychodni stanowczo stwierdzili, że nie mają możliwości konkurowania z innymi ofertami finansowymi. Mimo to wciąż odbierali telefony z dąbrowskiego magistratu z zapytaniami o decyzje. Otrzymali też dwa pisma urzędowe w tej sprawie. Prezydent Jerzy Talkowski nie widzi w tym nic dziwnego.

- Państwo nie musi wszystkiego trzymać w jednym ręku - podkreślił.

Umowa na 7 lat

Nagła propozycja przystąpienia do przetargu zaskoczyła zarząd spółki "Na Cedlera", która nie ma pieniędzy na wykup budynku przychodni, a każdą wypracowaną złotówkę inwestuje w niezbędne remonty pomieszczeń. Pracuje tutaj ponad 20 osób.

- Dowiedzieliśmy się, że przychodnie w Ząbkowicach i Strzemieszycach oraz nasza są do sprzedaży. Naczelnik Zdzisława Krygier zwróciła się do nas pisemnie z pytaniem, czy chcemy kupić ten budynek w przetargu. Odpowiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Na drugie pismo, w którym nas pytano, czy chcemy kupić budynek w przetargu ograniczonym, odpowiedzieliśmy, że możemy kupić budynek, ale tylko bezprzetargowo. Poza tym mamy jeszcze siedmioletnią dzierżawę budynku, która nadal obowiązuje- mówi Bogumiła Kałczuga, prezes zarządu NZOZ "Na Cedlera".

Zdecydują nowi radni

W przychodni "Na Cedlera" mówią, że w porównaniu z innymi gminnymi budynkami, w których mieszczą się przychodnie i NZOZ-y, traktowani są wyraźnie po macoszemu. Potwierdza to radny Zbigniew Łukasik.

- Ani jedna złotówka od lat nie została zainwestowana w ten budynek, a w tym czasie inne przychodnie, jak choćby przy ul. Skibińskiego, Piłsudskiego czy Strzemieszyckiej zostały wyremontowane w 80 procentach z miejskich funduszy.

- Jeśli doszłoby do przetargu, to byłby ograniczony tylko do podmiotów, świadczących usługi zdrowotne - wyjaśnia Józef Paw, naczelnik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami.

Prezydent Talkowski nie zaprzeczył natomiast, że wydał w tej sprawie rozporządzenie, ale uważa, że cała sprawa została niepotrzebnie rozdmuchana.

- Jeśli trzeba będzie, zajmie się tym nowa Rada Miejska po wyborach. Robi się tutaj z igły widły.


Piotr Sobierajski


cisza wyborcza

Ten post edytował :) nie, 12 lis 2006 - 12:45


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mydliczek
post pon, 08 sty 2007 - 22:50
Post #24


UZYTKOWNIK
****

Grupa: Użytkownik
Postów: 281
Dołączył: pią, 08 kwi 05
Nr użytkownika: 139
Płeć: Mężczyzna



z DZ:

QUOTE
Antena przy szpitalu
06.01.2007
Pracownicy szpitala, Michał Stefanowski, Andrzej Balicki i Krzysztof Hornik, pokazują miejsce dla anteny.

Pacjentów Szpitala Miejskiego w Dąbrowie Górniczej zaskoczyła informacja o umieszczaniu w pobliżu masztu telefonii komórkowej. Boją się, że to będzie szkodziło aparaturze medycznej, a przede wszystkim chorym.
REKLAMA

Umowa na dzierżawę dachu kotłowni obok szpitala z Polską Telefonią Cyfrową (sieć Orange) zostanie podpisana na dziesięć lat i ma przynosić szpitalowi dodatkowe zyski. Spółka telefoniczna zobowiązała się też, że poniesie koszty zużycia energii. Zgodę na takie rozwiązanie wyraziła już dąbrowska Rada Miejska.

- Udostępnimy operatorowi dach najwyższego budynku w okolicy, co jest opłacalne. Drugi taki maszt funkcjonuje już na dachu szpitala psychiatrycznego. Mamy stosy ekspertyz i raportów o oddziaływaniu takiej inwestycji na środowisko, które stwierdzają, że nie będzie się działo nic złego - przekonuje Artur Borowicz, dyrektor szpitala.

Mieszkańcy nie są jednak do końca przekonani o słuszności takich opinii.

- Myślę, że lepiej je było zamontować gdzie indziej - mówi Stanisława Kosiarek, która wczoraj korzystała z porady w przyszpitalnej przychodni.

O tym, że inwestycja nie będzie przynosiła żadnej szkody pacjentom szpitala oraz mieszkańcom okolicznych bloków, zapewnia także Marcin Gruszka z Biura Prasowego Orange.

- Każda inwestycja służy temu, by nasi klienci mogli korzystać z usług na najwyższym poziomie, dlatego musimy rozwijać naszą sieć. Przepisy zmuszają nas do posiadania kilkunastu zezwoleń, w tym ekologicznych i technologicznych - podkreśla Marcin Gruszka.


znaczy o jaką antenę chodzi? Chyba nie o taką jak jest za Silmą laugh.gif hehe
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post czw, 25 sty 2007 - 11:51
Post #25


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



jednak nie zapomniano o tym ladowisku

QUOTE


W Zagłębiu powstanie kolejne lądowisko dla helikopterów
dziś

Transport karetką, szczególnie w zimowych warunkach, bywa uciążliwy, a czasami niebezpieczny dla zdrowia pacjentów.
W nagłych wypadkach najlepiej spisują się śmigłowce, które - jak podkreślają ratownicy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 w Sosnowcu - pokonują tę samą drogę trzy razy szybciej. Dlatego właśnie przyszpitalne lądowisko będzie wkrótce gruntownie zmodernizowane, a do budowy kolejnego szykuje się też dąbrowski Szpital Specjalistyczny.

Szpitalny Oddział Ratunkowy w Dąbrowie Górniczej działa od ponad trzech lat. Potrzebny sprzęt (np. stół operacyjny, respiratory czy defibrylatory) pozyskano z ministerialnego programu ratownictwa medycznego.

Umiejscowienie szpitala przy głównych arteriach komunikacyjnych sprawia, że sprawa ma charakter ponadlokalny. W Wieloletnim Programie Inwestycyjnym miasta zarezerwowano już 570 tys. zł na budowę lądowiska dla helikopterów.

- Do Wieloletniego Programu Inwestycyjnego zgłosiliśmy osiem projektów i wszystkie zostały zaakceptowane. Jednym z nich jest właśnie budowa lądowiska. Powstanie wewnątrz kompleksu szpitalnego po to, by jak najbardziej skrócić czas transportu do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Wszystkie plany wymagają jeszcze wielu uzgodnień, ale niewątpliwie lądowisko byłoby bardzo przydatne - podkreśla Artur Borowicz, dyrektor dąbrowskiego Szpitala Specjalistycznego.

O tym, że w nagłych przypadkach transport drogą powietrzną ratuje często życie, przekonany jest Jacek Kołacz, dyrektor będzińskiego szpitala.

- Mamy lądowisko oddalone od szpitala o jakieś tysiąc metrów, właśnie dzięki temu trafiają do nas pacjenci potrzebujący natychmiastowej pomocy. Przede wszystkim są to osoby poszkodowane w wypadkach oraz z ostrymi przypadki chorób serca - podkreśla.

Najwięcej, bo aż 75 procent, pacjentów w rejonie Zagłębia i okolic trafia jednak drogą lotniczą do sosnowieckiego szpitala. Jednak to lądowisko ma już 18 lat i wymaga remontu. W ciągu miesiąca przyjmuje nawet kilkunastu pacjentów transportowanych śmigłowcem, a zdarza się, że jest nawet trzech podczas jednego dyżuru.

- Wkrótce lądowisko będzie całkowicie zmodernizowane, włącznie z nowym oświetleniem. To usprawni naszą pracę, bo czas odgrywa w akcji ratunkowej decydującą rolę. Powstanie także dobrze wyposażony Szpitalny Oddział Ratunkowy, który będzie integralną częścią całego systemu ratownictwa. Mamy też w pełni wykwalifikowany zespół lekarzy pogotowia lotniczego - mówi Cezary Kijonka, ordynator oddziału ratownictwa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5.
Piotr Sobierajski - Dziennik Zachodni


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post pią, 02 lut 2007 - 11:39
Post #26


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



QUOTE


Szpitalowi przybędzie trzeci oddział chirurgii
dziś

W połowie roku dwa oddziały chirurgii Szpitala Specjalistycznego im. Sz. Starkiewicza mają zmienić się nie do poznania. Trwa ich remont i adaptacja do standardów unijnych. Oprócz ortopedii i chirurgii ogólnej pojawi się nowy oddział, wspólny, tzw. septyczny.

Na modernizację chirurgii zarezerwowano w budżecie gminy ponad 2,8 mln zł, a całość prac będzie kosztowała 3,5 mln zł. Pierwszą, widoczną zmianą będzie zmniejszenie liczby łóżek w salach: 45 na chirurgii ogólnej i 48 na ortopedii zostanie rozdzielonych między trzy oddziały.

- Nowy oddział chirurgiczny powstanie w miejscu szpitalnej apteki, która jest w trakcie przenosin do budynku zewnętrznego, obok stacji krwiodawstwa. Remont wymusi czasową reorganizację i sprawi trochę kłopotów, ale efekt powinien zadowolić wszystkich. Czeka nas burzenie ścian działowych, wymiana instalacji elektrycznej i adaptacja pomieszczeń do ostrych wymogów, stawianych przez Unię Europejską - podkreśla Artur Borowicz, dyrektor szpitala.

Z modernizacją związany jest wniosek wart 4 mln zł, jaki skierowany zostanie do Norweskiego Mechanizmu Finansowego w ramach projektu "Nowoczesna technika szansą uniknięcia chorób nowotworowych". Chodzi w nim o pogłębioną diagnostykę, zapobieganie chorobom nowotworowym oraz leczenie (np. dzięki śródoperacyjnemu naświetlaniu sutka po operacji dalsze leczenie zostałoby znacznie skrócone). W ramach projektu szpital chce kupić wysokiej klasy aparatu USG za 600 tys. zł.

- Jest to przedsięwzięcie na pięć lat. Liczymy na pozytywne rozpatrzenie wniosku, a gdyby tak się stało, ruszymy z programem w 2008 roku. Zwróciliśmy się już z prośbą do Rady Miejskiej i lokalnych władz o zarezerwowanie w przyszłorocznym budżecie 600 tys. złotych, czyli 15 procent wartości projektu. Pozostałą część pozyskalibyśmy z tak zwanego Europejskiego Obszaru Gospodarczego - mówi Artur Borowicz.

W przyszłym roku miasto także chce wydać 715 tys. zł na doposażenie wyremontowanych oddziałów chirurgii. W planach jest adaptacja pomieszczeń dla rezonansu magnetycznego, który ma zostać kupiony, modernizacja Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, termomodernizacja pięciu pawilonów szpitala i budowa zewnętrznych parkingów.

- Wśród 42 zadań ujętych w Wieloletnim Programie Inwestycyjnym znalazło się osiem wniosków, zgłoszonych przez naszą placówkę. Stwarza to szansę na ciągłe podnoszenie jakości usług medycznych - stwierdza dyrektor szpitala.
(pas) - Dziennik Zachodni


mnie juz troche rozbraja naduzywanie okreslenia "do standardow unijnych" wink.gif


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bartek
post pią, 02 lut 2007 - 11:48
Post #27


UZYTKOWNIK
******

Grupa: Użytkownik
Postów: 1,266
Dołączył: pon, 03 lis 03
Nr użytkownika: 32
Płeć: Mężczyzna



QUOTE(:) @ Feb 2 2007, 11:39 AM) *
mnie juz troche rozbraja naduzywanie okreslenia "do standardow unijnych" ;)


Bo to przeciez prawda tongue.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mydliczek
post pią, 02 lut 2007 - 14:40
Post #28


UZYTKOWNIK
****

Grupa: Użytkownik
Postów: 281
Dołączył: pią, 08 kwi 05
Nr użytkownika: 139
Płeć: Mężczyzna



tak w ogóle od pewnego czasu, chyba od wielkiego tajfunu, nie ma napisu Szpital Specjalistyczny tongue.gif Jest chyba tylko "Szp" - reszta musiała odlecieć

Ten post edytował mydliczek pią, 02 lut 2007 - 14:41
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post sob, 24 mar 2007 - 12:57
Post #29


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



QUOTE
www.dabrowa-gornicza.pl

O problemach kardiochirurgii debatowano w Dąbrowie Górniczej
[2007-03-23 12:56:15]





Wyjazdowe posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia odbyło się wczoraj w Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej. Ostre zawały - kardiologia inwazyjna z telemedycyną to temat spotkania członków komisji ze znakomitymi specjalistami w dziedzinie kardiochirurgii, do którego doszło w naszym mieście.

O problemach kardiochirurgii w Polsce a w szczególności w województwie śląskim mówili prof. Michał Tendera, prezes Europejskigo Towarzystwa Kardiologicznego, prof. Andrzej Bochenek - wojewódzki konsultant ds. kardiochirurgii na Śląsku, doc. Paweł Buszman, prezes Polsko - Amerykańskich Klinik Serca, które zorganizowały wczorajszą debatę lekarzy i członków sejmowej komisji zdrowia. Nie obyło się oczywiście bez apeli do Narodowego Funduszu Zdrowia o finanse i zwiększenie finansów na planowe zabiegi ratujące życie, dla osób zagrożonych zawałem.

Wywołany w ten sposób Andrzej Sośnierz, prezes NFOZ-u deklarował, że Fundusz postara się uwolnić leczenie zawału serca z kontraktowania, co w praktyce powinno skutkować nieograniczone możliwości ratowania życia dla ciężko chorych. Specjaliści jednogłośnie wypowiadali się, że kardiologia interwencyjna zwiększa szanse przeżycia. A szanse przeżycia chorych z zawałem serca zdecydowanie zwiększają się jeśli ci szybko trafią na kardiologię inwazyjną. Jak wynika z podawanych przykładów w Dąbrowie Górniczej śmiertelność spadła z 30 do 3 procent, odkąd działa tam Polsko- Amerykańska Klinika Serca, którą wizytowała Sejmowa Komisja Zdrowia. Trafiający do dąbrowskiej kliniki chorzy mają fachową i błyskawiczną pomoc. Z dużą uwagą dyskusji przysłuchiwał się wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, który potwierdził że jeszcze w tym roku Ministerstwo Zdrowia włączy procedury kardiologii inwazyjnej do koszyka gwarantowanych świadczeń medycznych.

Uczestnicy spotkania mieli możliwość zapoznania się z działalnością dąbrowskiej kliniki.

Na spotkanie z politykami i lekarzami przybył także wicewojewoda śląski, Artur Warzocha. Wśród uczestników nie zabrakło oczywiście Zbigniewa Podrazy, obecnie prezydenta miasta a wcześniej wiceministra zdrowia oraz członka sejmowej komisji zdrowia, dyrektora dąbrowskiego szpitala specjalistycznego. Podwójną rolę pełniła także posłanka Beacie Małecka Libera - również dyrektor szpitala ( na urlopie bezpłatnym) i członek sejmowej komisji zdrowia.

Prezentowane przez doc. Pawła Buszmana przykłady działalności Polsko- Amerykańskiej były imponujące zarówno jeżeli chodzi o szybkość działania, możliwości lekarzy i używany sprzęt specjalistyczny. W województwie śląskim w siedmiu miastach jest kariologia interwencyjna.

Anna Zubko

****

Na zakończenie spotkania dyr. szpitala Artur Borowicz zwrócił się do posłów z apelem o wsparcie starań Szpitala Specjalistycznego o uruchomienie programu profilaktyki pn." Nowoczesna technika szansą na pokonanie chorób nowotworowych".


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Hator
post nie, 25 mar 2007 - 23:13
Post #30


FdZD
******

Grupa: MODERATOR
Postów: 1,433
Dołączył: pią, 08 sie 03
Skąd: Gołonóg
Nr użytkownika: 6
Płeć: Mężczyzna



ja bym podkreslil jeszcze ten ostatin akapit.
Mam nadzieje ze projekt uda sie zrealizowac bo najblizsze centrum onkologiczne to gliwice - wprawdzie to tylko 40-50 km ale dobrze by bylo miec namiastke powaznej onkologii w dabrowie - 3mam kciuki.


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
jedna_brew
post śro, 09 maj 2007 - 15:11
Post #31


UZYTKOWNIK


Grupa: Użytkownik
Postów: 8
Dołączył: pon, 19 gru 05
Nr użytkownika: 176



witam,

miałem ostatnio kilka bardzo nieprzyjemnych chwil spędzonych w dąbrowskim tzw. szpitalu. na własnej skórze stwierdziłem totalną niekompetencję tamtejszej kadry. nie potrafią zrobić zwykłego wkłucia, nie mają specjalistów a ci co są, są specjalistami tylko z nazwy. ha, leków nawet nie mają, partacze.

moje doświadczenia dotyczą neurologii, ale słyszałem wyjątkowo niepochlebne opinie o połozniczym i pediatrii.

chciałbym usłyszeć wasze opinie nan te temat: może ktoś ma dobre wspomnienia i potrafi wskazać jakiegos lekarza lub oddział w pozytywnym sensie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dave
post śro, 09 maj 2007 - 16:03
Post #32


UZYTKOWNIK
*****

Grupa: FdZD
Postów: 868
Dołączył: śro, 31 sty 07
Skąd: D.G. Mydlice Północ
Nr użytkownika: 432
Płeć: Mężczyzna



Ja w tamtym szpitali nie przebywałem jako pacjent, ale moja mama dwukrotnie i chwali sobie pobyt w szpitalu 20 lat temu, gdy po wypadku operował ją... Pan doktor Podraza! tongue.gif

A niecały rok temu była na rehabilitacyjnym wydziale i też sobie chwaliła ;-)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post wto, 29 maj 2007 - 10:30
Post #33


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



QUOTE


Kradną w biały dzień
dziś

Ani ochroniarze dyżurujący na parterze Szpitala Miejskiego im. Szymona Starkiewicza, ani nawet zamknięte drzwi gabinetów lekarskich nie są w stanie zapobiec pladze kradzieży, jaka pojawiła się w tej placówce. By powstrzymać ten narastający proceder, dyrekcja szpitala zamontowała właśnie cztery kamery, podłączone do systemu monitoringu wizyjnego, a wkrótce na korytarzach pojawią się także umundurowani policjanci.

To efekt porozumienia pomiędzy dyrekcją szpitala i dąbrowską komendą policji. Akcja nosi wymowną nazwę "Bezpieczny szpital". Na dobre ruszy po zakończeniu akcji protestacyjnej lekarzy, która tutaj rozpoczęła się w miniony piątek.

- Otwarte sale, szafki przy łóżkach pacjentów, możliwość swobodnego poruszania się po korytarzach. Właśnie to wszystko kusi złodziei i chcielibyśmy, by to się zmieniło. Co jakiś czas będzie można więc spotkać umundurowanych policjantów, którzy w ramach pełnionych patroli skontrolują także sytuację w szpitalu. Będą zwracać uwagę na podejrzanie zachowujące się osoby i tych, których bardziej interesują puste pomieszczenia niż wizyta u chorych. Funkcjonariusze na co dzień stykają się także z portretami pamięciowymi przestępców, więc będzie im łatwiej wyłowić ich w tłumie, jeśli ci zdecydują się na zdobycie tutaj łatwego łupu - podkreśla Paweł Łotocki, rzecznik prasowy dąbrowskiej policji.

Obecnie każdy, kto wchodzi do szpitala jest rejestrowany przez kamery.

- To na początek, a kiedy pojawią się patrole, bezpieczeństwo pacjentów i lekarzy powinno się jeszcze bardziej zwiększyć. Ostatnio notujemy bowiem coraz więcej zuchwałych kradzieży. Policjanci będą czuwali nad tym, co dzieje się u nas, ale jednocześnie nie będą wkraczać w sferę prywatności pacjentów. Mamy nadzieję, że przyniesie to zamierzony skutek i złodzieje będą omijać nas z daleka. Na razie nie wprowadzamy jednak patroli, bo cały czas trwa przecież akcja strajkowa i mogłoby to zostać odczytane nieco dwuznacznie - przyznaje Zbigniew Grzywnowicz, dyrektor Szpitala Miejskiego.

Lekarze przyjmują pomysł ze zrozumieniem, bo jak przyznają, przed złodziejami naprawdę trudno się ustrzec. Okradają nie tylko pacjentów, którzy akurat są na zabiegach, czy wyszli z sali z rodzinami, ale włamują się nawet do gabinetów.

- Tuż przed świętami wielkanocnymi ktoś w środku dnia wyrwał zamek w drzwiach ordynatora oddziału neurologii i skradł torebkę z dokumentami. Często zdarza się też tak, że w dyżurkach nie ma akurat żadnej z pielęgniarek i wtedy ich rzeczy osobiste łatwo mogą paść łupem złodziei - mówi Ewa Kachniarz, szefowa związku zawodowego pielęgniarek w dąbrowskim szpitalu.

- Sporo kłopotów mamy także z nietrzeźwymi, których przyjmujemy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Często są agresywne, wulgarne i jak wtedy same mają sobie poradzić pielęgniarki? Na przykład, kiedy podchmielony mężczyzna przychodzi ze złamaną ręką, a wraz z nim pięciu kolegów w takim samym stanie, którzy uparcie twierdzą, że będą na niego czekać - dodaje dr Mariusz Ziomek, chirurg z oddziału urazowo-ortopedycznego.

Na większe bezpieczeństwo liczą także sami pacjenci, którzy nie tylko słyszeli o kradzieżach, ale sami mają także dość przykre doświadczenia.

- Kiedyś w szpitalu skradziono mi z portfela sto złotych, a wyszłam tylko na dwie, trzy minuty. Niestety na sali nie było nikogo i to wystarczyło. Policjanci nie będą mi przeszkadzać, a faktycznie mogą być pomocni - podkreśla Anna Wartak z Dąbrowy Górniczej.
Piotr Sobierajski - Dziennik Zachodni


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post pon, 02 lip 2007 - 10:39
Post #34


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



Dąbrowa Górnicza, Szpital Specjalistyczny im. Sz. Starkiewicza (około 700 łóżek) – głoduje 15 lekarzy i 15 pielęgniarek, codziennie będą dołączać się kolejni

Od dzisiaj strajk w DG, w Zagorzu, Sosnowcu (nr 1) , Bytomiu i Katowicach.

Prawdopodobnie bedzie ewakuacja pacjentow. Prezydenci miast maja ustalic i zdecydowac do ktorych z tvn24

Ale sie w***wilem mad.gif Jesli sami sie nie zwolnia to powinni takich wywalic i niech wyp********* za granice a u nas juz nigdzie nie przyjac!

Narazajac pacjentow przekroczyli jakas granice. Druga sprawa to pewnie szpital w DG bedzie mial klopoty finansowe.

Jako jedyni dostali tak wysokie podwyzki w zeszlym roku i maja obiecane kolejne. Nie wiedza o tym ze kraj jest biedny i malo kto jest zadowolony ze swoich zarobkow. Jest wiadome ze zarabiaja za malo, tak jak wiekszosc Polakow i bedzie trzeba podnosic pensje ale oni chcieliby z dnia na dzien. A nie ma pieniedzy na leczenie, ludzie umieraja!
Do tego porownuja sie do zachodu a nie mowia o tym ile tam kosztuja studia medyczne. W Polsce maja je za darmo.

Tak naprawde zle sie maja tylko mlodzi lekarze zaraz po studiach. Mam takiego kolege. Reszta utrzymuje sie z lapowek, lewej kasy z przekretow szpitalnych i od roznych firm. Bardzo wielu z prywatnych gabinetow. I to dziwnych specjalizacji, ktorzy przyjmuja tylko po to prywatnie zeby brac wielkie lapowki i za to zalatwiac miejsce w szpitalu, opieka i operacje. Pielgnniarki maja sie troche gorzej ale tez sporo dorabiaja lapowkami a do tego sa zawalone prezentami. Jesli nie trafi sie z odpowiednim to bardzo sie skrzywia i dadza tym do zrozumienia. Bez tego traktuja pacjenta jak bydlo.

Od niedawna z pierwszej reki dowiaduje sie jak wyglada od srodka funkcjonowanie szpitali. Wlosy staja na glowie. Co chwile cos nowego szokuje. I to w jednym z najlepszych i najwiekszych szpitali wiec dopiero musi sie dziac w innych. To jest worek bez dna a wielkie miliony marnowane. Mentalnosc pracownikow jak za komuny, robia co chca, zadnej kontroli. Niektorzy robia to umyslnie a inni od niechcenia. Jest to szpital wojewodzki, ktorym "opiekuje" sie marszalek. Wladz wojewodzkich zupelnie nie interesuje sprawne zarzadzanie. Im wiecej niejasnosci tym lepiej i latwiej robic przekrety. Licza sie znajomosci i partie.

u nas tez tak bedzie?
QUOTE

Po ewakuacji szpitala
2007-07-01 20:47 Aktualizacja: 2007-07-02 13:03

Pacjenci ewakuowani ze szpitala: to było piekło

To, co wydarzyło się w szpitalu przy ul. Barskiej w Warszawie, przeszło najśmielsze oczekiwania. Lekarze pozbyli się z oddziałów pacjentów, powyrzucali ich do innych klinik, bo sami strajkują. "Co oni nam robią? Jak tak można? Odbierają nam godność" - mówili zrozpaczeni pacjenci. Rodziny chorych o ich wywózce dowiedziały się przez przypadek.


Zaczęło się w sobotę przed południem. Pacjenci czekali na odwiedziny bliskich, gdy dyrektor wojewódzkiego szpitala chirurgii urazowej Janusz Krzykowski wraz z władzami województwa podjął drastyczną decyzję. Postanowił usunąć 26 chorych z oddziału wewnętrznego i kardiologicznego! Od tej chwili pacjenci zdani byli na łaskę i niełaskę strajkujących medyków, którzy zdecydowali o ich przeniesieniu do innych szpitali. Przez kolejne trzy godziny na Barskiej wypisywano pacjentów i wywożono, gdzie się tylko dało ich upchnąć.

"Jak możecie nam to robić!? Skazujecie mojego męża na śmierć!" - krzyczała pani Helena, żona dializowanego, półprzytomnego staruszka. "Nikt nas nie uprzedził o tej akcji. To okrucieństwo!" - płakała, gdy zabierali jej męża do karetki przewozowej. Bo nie mogła zrozumieć, dlaczego lekarze, którym powierzyła zdrowie i życie najdroższej osoby na świecie, jeszcze dodają jej cierpienia.

"Nie puszczę, nie puszczę go. Zostawcie!" - jej krzyk słychać było na całym szpitalnym dziedzińcu.

Kobieta wraz z córką przez pół godziny nie dawały za wygraną i nie pozwalały wnieść mężczyzny do karetki. Naiwnie wierzyły, że lekarkę, która w pośpiechu wypisywała pacjentów z oddziału, ruszy sumienie, że się zlituje i zostawi chorych w spokoju.

"Taki zawód to powołanie. Skoro lekarz przyjął pacjenta na oddział, to powinien się nim zajmować do końca, a nie nagle porzucać" - mówiła "Faktowi" oburzona Mira Zalewska. Ona też o przenosinach dowiedziała się dopiero, gdy przyszła do szpitala w odwiedziny. "To bardzo ryzykowna gra, którą prowadzą lekarze. Bo chodzi w niej o ludzkie życie" - dodaje wyraźnie poruszona kobieta.

Niestety. Strajkujący lekarze okazali się bezduszni i nieugięci.

"Nie jestem w stanie zajmować się pacjentami. Głoduję od 27 czerwca, jestem wyczerpana i zaraz sama mogę wylądować na oddziale" - mówiła w sobotę chłodnym głosem Urszula Cwyl, zastępca ordynatora ewakuowanego oddziału. Ale wczoraj pani doktor już była w domu na zwolnieniu lekarskim. A na jej oddziale wieczorem można było spotkać już tylko salowe i pielęgniarki - one nie strajkowały, po cichu tylko kręciły głowami, patrząc na puste łóżka. "Tak jakby wszyscy tu naraz poumierali" - mówiły. "I co z tymi ludźmi się teraz dzieje?" - pytały.

Pacjenci, którymi jeszcze kilka godzin wcześniej się zajmowały, byli już rozlokowani po innych szpitalach. Leżeli na innych salach w obawie, że może i stamtąd jakiś bezwzględny dyrektor będzie chciał ich wyrzucić - pisze "Fakt".


"Pozbyli się mnie ze szpitala"



Maria Narożna (83 l.) od trzydziestu lat cierpi na reumatyzm. I mimo że nawet najmniejszy ruch sprawia jej niewyobrażalne cierpienie, lekarze ze stołecznego szpitala przy ul. Barskiej postanowili się jej pozbyć i przewieźć do innej kliniki. Padło na szpital w podwarszawskim Pruszkowie. "Tyle się w życiu wycierpiałam. A oni mnie teraz przekładają jak jakiś przedmiot" - mówi "Faktowi" ze łzami w oczach staruszka, jedna z 26 wyrzuconych pacjentów.

Syn pani Marii, Zdzisław Narożny (40 l.), do tej pory nie może uwierzyć, że jego matka została tak potraktowana. "Jak oni mogli? Ona ledwo przetrzymała ten transport" - opowiada nam mężczyzna. "Trzęsło niemiłosiernie. Ale powoli dojdę do siebie. Na razie jednak rozrywa mnie potężny ból" - skarży się pani Maria.
Kobieta od lat cierpi na gościec. Przez tę straszną, bolesną chorobę ma problemy z poruszaniem się. Podróż do podwarszawskiej kliniki była dla niej straszliwą męczarnią. "I to lekarze mi coś takiego zrobili" - staruszka zakrywa twarz dłońmi.

Jeszcze dwa tygodnie temu całe dnie spędzała w ogrodzie wokół domu na warszawskim Okęciu. To tam mieszkała całe życie i wychowała trójkę dzieci. Bardzo dobrze się tam czuła, pewnie. Kiedy więc przyjmowano ją na Barskiej, nie przypuszczała, że spotka ją taki horror, że to poczucie bezpieczeństwa w jednej chwili zostanie zburzone. "Zostawiliśmy mamę z podejrzeniem anemii na oddziale i wierzyliśmy, że niedługo będzie lepiej. Zrobiono badania. Myślałem, że zajmą się nią, jak trzeba. Przecież to już naprawdę leciwa osoba. Potrzebuje pomocy. A tu taka akcja, i to w sobotę, w dniu odwiedzin" - opowiada pan Zdzisław.

O wyrzucaniu pacjentów dowiedział się z radia. "Jak tylko usłyszeliśmy, co się dzieje, popędziliśmy do szpitala. A tam już wywożono chorych. Na szczęście zdążyliśmy zobaczyć się z mamą. Była przerażona. Kompletnie nie wiedziała, co się dzieje" - dodaje syn pani Marii.

I słusznie ma pretensje do lekarzy, którym powierzył swą chorą matkę. A pani Maria, mimo że już bezpieczna w innym szpitalu, to wciąż jest pełna niepokoju, co jeszcze mogą jej zgotować strajkujący lekarze.

Olga Karaban


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dejmon
post pon, 02 lip 2007 - 19:09
Post #35


UZYTKOWNIK
****

Grupa: Użytkownik
Postów: 294
Dołączył: pią, 25 lut 05
Skąd: DG
Nr użytkownika: 125
Płeć: Mężczyzna



O i kolejny tekst o zdychającym socjalizmie, tym razem w służbie zdrowia :) Same dobre wieści dzisiaj :) Leją miód w me serce :) Weterynarię sprywatyzowano i czy ktoś słyszał, aby lekarze tej specjalności od tego czasu strajkowali???

Już słyszę te głosy, mówiące że część ludzi przez to by nie miało dostępu do wielu świadczeń zdrowotnych. I niech nie mają. To dzięki selekcji naturalnej jesteśmy tu, gdzie jesteśmy :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Arbas
post wto, 03 lip 2007 - 09:04
Post #36


UZYTKOWNIK
******

Grupa: Użytkownik
Postów: 1,023
Dołączył: czw, 16 lis 06
Nr użytkownika: 307



Może lekarzom i pielęgniarkom należy uświadomić, że w większości przypadków LECZĄ w BIEDNYM KRAJU BIEDNYCH PACJENTÓW? Na jakim poziomie - wszyscy wiemy.
Skąd więc aż takie wymagania płacowe?

Na zachodzie z polskimi dyplomami, bez koneksji mogliby zostać co najwyżej sanitariuszami. Niech wyjadą i popróbują.

Ciekawe na jaki młyn ta wzburzona woda?
Skąd pochodzą środki na finansowanie protestu?
Autokary, namioty, śpiwory, wyżywienie, transparenty?
Nie zakupiły tego przecież biedne pielęgniarki!
Nie słyszałem o żadnym związku zawodowym lekarzy, który pokrywałby wydatki strajkowe.

Osobiście nie znam biednego lekarza, a nie biorą tylko ci, którym nie daję. I każdy o tym wie. Od sprzątaczki poprzez ministrów, aż do prezydenta.
Żadne podwyżki nie zlikwidują łapówek. Kto się przyzwyczaił do lewych dochodów, już z nich nie zrezygnuje, nawet gdyby zarabiał 20 000 miesięcznie, ponieważ wychodzi z założenia, że "od przybytku głowa nie boli".
Smutne, ale przwdziwe...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
syzio
post wto, 03 lip 2007 - 12:06
Post #37


Dąbrowa G
*****

Grupa: Użytkownik
Postów: 626
Dołączył: wto, 15 lis 05
Skąd: Londyn
Nr użytkownika: 168
Płeć: Mężczyzna
GG: 3563765 status gadu-gadu
Skype: syzio0 status skype



QUOTE
Umowa na dzierżawę dachu kotłowni obok szpitala z Polską Telefonią Cyfrową (sieć Orange)

Takie małe sprostowanie:
Polska Telefobia Cyfrowa to Era a nie Orange.
Orange to PTK CENTERTEL :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post śro, 11 lip 2007 - 15:16
Post #38


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



zobaczcie co sie w ostatnich dniach dzieje

QUOTE
TVP Katowice

Głoduje coraz mniej lekarzy | 07.07.2007

Coraz mniej lekarzy głoduje w województwie śląskim, gdzie strajk głodowy rozpoczął się w poniedziałek. Z powodów zdrowotnych wielu z nich wzięło zwolnienie lekarskie. W kilkudziesięciu szpitalach trwa nadal strajk absencyjny. Ponad 500 śląskich lekarzy złożyło dotychczas wypowiedzenia z pracy - poinformowały służby wojewody śląskiego.

Strajk głodowy zakończyli po czterech dniach m.in. wszyscy 24 lekarze protestujący w ten sposób w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu. Po dwóch dniach głodówkę zakończyło siedmiu lekarzy katowickiej Kliniki Elektrokardiologii Górnośląskiego Centrum Medycznego.

W szpitalu w Zagórzu głoduje 4 lekarzy z 22, którzy w poniedziałek podjęli tę formę protestu. Również 4 osoby głodują w Szpitalu Miejskim nr 1; kilkanaście innych przerwało protest z powodów zdrowotnych.

Kilkanaście osób - lekarzy i pielęgniarek - głoduje natomiast wciąż w Szpitalu Specjalistycznym im. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej.

P.S.Z głodówki zrezygnowali lekarze ze szpitala w Zagórzu i kilku lekarzy ze szpitala w Dąbrowie Górniczej. Do czterech głodujących w Szpitalu Nr 1 w Sosnowcu mają jutro i w poniedziałek dołączyć kolejni lekarze.


QUOTE
Radio Katowice

08/07/2007 Nadal głodują
W śląskich szpitalach głodówkę prowadzi nadal kilkunastu lekarzy i kilka pielęgniarek. Najwięcej protestujących w ten sposób jest w Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej.

Jak informuje dr Ewa Boryka z placówki dziś głoduje tam sześciu lekarzy i cztery pielęgniarki. Jej zdaniem sytuacja w szpitalu staje się niebezpieczna dla pacjentów. Nie działa tam oddział radiologiczny gdyż cały jego personel medyczny bierze lub brał udział w strajku. "Czekamy na konstruktywne rozmowy z dyrekcją" - podkreśliła Boryka.

Od jutra do protestu głodowego mają przyłączyć się kolejni lekarze w Szpitalu Wojewódzkim w Częstochowie i Szpitalu Miejskim w Sosnowcu. Część lekarzy, która przerwała głodówkę przebywa na zwolnieniu L- 4.


QUOTE
Radio Katowice

09/07/2007 Kryzys w dąbrowskim szpitalu

W śląskich szpitalach głodówkę prowadzi nadal kilkunastu lekarzy i kilka pielęgniarek. Najwięcej protestujących w ten sposób jest w Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej. Jak informuje dr Ewa Boryka z placówki, głoduje tam sześciu lekarzy i cztery pielęgniarki. Jej zdaniem sytuacja w szpitalu staje się niebezpieczna dla pacjentów. Nie działa tam oddział radiologiczny gdyż cały jego personel bierze lub brał udział w strajku. Dziś do protestu głodowego mają przyłączyć się kolejni lekarze w Szpitalu Wojewódzkim w Częstochowie i Szpitalu Miejskim w Sosnowcu. Część lekarzy, która przerwała głodówkę przebywa na L-4.


QUOTE
Radio Katowice

09/07/2007 Dąbrowscy lekarze zaostrzają protest

Dąbrowa Górnicza przygotowuje się do częściowej ewakuacji Szpitala Specjalistycznego, w którym obecnie strajk głodowy prowadzą 22 osoby w tym 11 lekarzy i 11 pielęgniarek. Jak poinformowała doktor Ewa Boryka, przewodnicząca tamtejszego komitetu strajkowego, sytuacja jest tragiczna gdyż już 50 % lekarzy nie jest w stanie podjąć pracy gdyż albo są na L4 w związku z wycieńczeniem organizmu po głodówce, albo są w trakcie głodówki. Boryka stanowczo podkreśliła, że lekarze i pielęgniarki są już bardzo zdeterminowani. "To nie może być tak żeby ciągle zasłaniać się nami i naszą etyką"- powiedziała doktor Ewa Boryka. Na Śląsku strajk głodowy prowadzi także 7 lekarzy z sosnowieckiego szpitala miejskiego, jeden z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie j jeden ze szpitala w Mysłowicach.


QUOTE

Lekarze nie godzą się na mniejsze podwyżki
Judyta Watoła
2007-07-09, ostatnia aktualizacja 2007-07-10 08:30

Dyrektorzy kilku szpitali, nie patrząc na przeciągające się w Warszawie negocjacje, na własną rękę zaproponowali lekarzom podwyżki.

Oprócz reform w ochronie zdrowia żądanie podwyżek stanowi główny powód ciągnącego się od maja strajku lekarzy. Na Śląsku protest objął 70 placówek. W jednych ograniczył się tylko do wywieszenia flag, ale w innych zamknięto poradnie, a z oddziałów odsyła się co trzeciego chorego.

Dyrektorzy szpitali tracą cierpliwość. Kilku z nich postanowiło nie czekać dłużej na rezultaty rozmów w Warszawie i na własną rękę zaproponowali podwyżki.

Tak stało się m.in. w szpitalu w Sosnowcu Zagórzu. - Dyrektor zaproponował nam podwyższenie podstawowej pensji o 260 zł brutto. Ponieważ od podstawy liczone są wszystkie pochodne, w tym wynagrodzenie za dyżury, w sumie dostalibyśmy jakieś 500 zł - mówi dr Jarosław Kościołek, szef terenowej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w szpitalu.

Kiedyś lekarze pewnie z radością przejęliby takie podwyżki. Dziś to niemożliwe. OZZL, organizując strajk, żąda dla wszystkich lekarzy w Polsce co najmniej dwie średnie krajowe czyli 5 tys. zł dla lekarza przed specjalizacją i co najmniej trzy średnie dla specjalisty. - Ponieważ zarabiamy teraz 1-2 tys. zł, taka podwyżka oczywiście nas nie urządza. Dalej strajkujemy - tłumaczy Kościołek.

Zbigniew Grzywnowicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej, twierdzi, że żadnego szpitala w Polsce nie będzie stać na kilkutysięczne podwyżki, nawet jeśli rząd by się na nie zgodził. - NFZ musiałby mieć dwa razy więcej pieniędzy - mówi. Grzywnowicz także zaproponował swoim lekarzom podwyżkowy kompromis. - Nie powiem ile przed końcem rozmów na ten temat. Mam nadzieję, że lekarze się zgodzą. Teraz jedni głodują, inni prowadzą strajk absencyjny. Nie ma kto pracować. Sytuacja w szpitalu jest niedobra - dodaje.

Lekarze zdradzają, że dyrektor zaproponował im 30-procentowe podwyżki. - Nie przyjmiemy tej propozycji. To za mało - mówi Ewa Boryka, szefowa OZZL w szpitalu.

Maciej Niwiński, szef OZZL na cały Śląsk tłumaczy: - Można zakończyć strajk tylko po uzyskaniu żądanych przez związek pensji minimalnych albo po ogłoszeniu przez zarząd końca protestu. Jeśli jacyś lekarze zgodzą się na niższe podwyżki, złamią nasze ustalenia.

Według OZZL w trzech szpitalach w Polsce lekarze wywalczyli pensje po dwie i trzy średnie krajowe. Niwiński odmawia jednak podania nazw tych placówek.

Do strajkujących szpitali dołączy w czwartek kolejna placówka - Centralny Szpital Kliniczny w Katowicach - jedna z najważniejszych placówek. Coraz to nowi lekarze, m.in. z Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku, podejmują się też protest głodowy.


QUOTE

Pacjenci tracą cierpliwość do strajku lekarzy
Judyta Watoła
2007-07-10, ostatnia aktualizacja 2007-07-10 19:32

Zrozumienie pacjentów dla strajku lekarzy skończyło się. Do śląskiego oddziału NFZ spływają codziennie dziesiątki skarg. Niektóre dramatyczne, jak historia pacjentki z wypadającą macicą, której nikt nie chce przyjąć do szpitala.


Fot. Marcin Tomalka / AG
Szpital Specjalistyczny w Dąbrowie Górniczej. jego dyrektor boi się, że strajk doprowadzi do zamknięcia jedynego oddziału ratunkowego

Religa: Więcej rozmów ze związkowcami na razie nie będzie (10-07-07, 18:16)
Emerytka z Czekanowa koło Gliwic od dwóch tygodni krąży po szpitalach, prosząc o przyjęcie. - Wypada mi macica, mam problemy z siusianiem. Czuję straszny ból - mówi kobieta.

W szpitalu w Pyskowicach zapisano ją do kolejki. Ma być przyjęta we wrześniu. Ale ból nie pozwala czekać do jesieni, więc kobieta spróbowała w szpitalu w Starych Tarnowicach. Przyjęcia odmówiono. Zadzwoniła więc do Kliniki Ginekologii Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu. - Powiedzieli, że jest strajk i nie mam nawet po co przyjeżdżać. Zapytałam, czy może da się w Gliwicach. Powiedzieli, że ich zdaniem nie, bo tam też jest strajk. Rozpłakałam się - opowiada chora.

Mariola Kukawska, rzeczniczka praw pacjenta przy śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia tłumaczy, że wypadanie macicy nie jest kwalifikowane jako pilny przypadek. - To dlatego ta pani mogła być odesłana ze strajkujących szpitali. Na szczęście nie wszyscy strajkują. Sprawdziłam, że pacjentkę z Czekanowa może przyjąć np. szpital MSWiA w Katowicach. Tyle, że z Czekanowa do Katowic jest kawał drogi - mówi Kukawska.

W pierwszych tygodniach strajku rzeczniczka nie miała żadnych skarg od pacjentów. Teraz - a protest trwa już ósmy tydzień - otrzymuje ich dziesiątki. Ludzie skarżą się, że nie mają gdzie się leczyć. Opowiadają o swojej bezradności.

- Strajk jest dotkliwy dla pacjentów. Nie ma na to siły. Dlatego od początku wiedzieliśmy, że pojawią się skargi. Niestety, sytuacja chorych w żaden sposób nie mobilizuje rządu do przyspieszenia rozmów i do porozumienia się z nami - mówi Maciej Niwiński, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Śląsku.

Tymczasem także sytuacja chorych w szpitalach staje się coraz bardziej dramatyczna. W Szpitalu Wojewódzkim nr 4 w Bytomiu wstrzymano nowe przyjęcia na oddział psychiatryczny. - Przejmujemy jedynie chorych z innych oddziałów. Nie da się inaczej, bo zostało nas tylko dwoje. Pozostali lekarze są na chorobowym po głodówce - mówi dr Lidia Kapustecka, ordynatorka oddziału.

Zbigniew Grzywnowicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej stwierdził wczoraj, że jeśli lekarze nie przerwą strajku głodowego i absencyjnego, będzie musiał zamknąć oddział neurologii wraz z pododdziałem dla chorych po udarze mózgu, oddział chorób wewnętrznych wraz z pododdziałem chemioterapii, a także oddziały położniczy i noworodkowy. - Z 480 łóżek i tylko 226 jest zajętych 96 chorych to pacjenci przykuci do łóżka. Nie tak łatwo ewakuować ich do innych szpitali. Nasze miasto ma ponad 100 tys. ludzi. Musi tu działać szpital i oddział ratunkowy - mówi Grzywnowicz.

Wczoraj po raz kolejny usiadł ze strajkującymi lekarzami do rozmów, proponując 35-proc. podwyżki. Niwiński nie dawał mu jednak żadnych szans na doprowadzenie do końca strajku: - Taka podwyżka oznaczałaby 2,9 tys. zł brutto dla specjalisty. A OZZL dla specjalisty chce 7,5 tys. zł. Nie możemy zgodzić się na mniej. Zwłaszcza, kiedy ten rząd tak nas lekceważy.


QUOTE
Radio Katowice

10/07/2007 Czy ewakuują pacjentów?
Czy będzie częściowa ewakuacja pacjentów ze Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej? Zależy to od wyniku dzisiejszych spotkań: protestujących lekarzy i pielęgniarek z Komitetem Strajkowym a w samo południe z dyrekcją placówki.

Na skomplikowaną sytuację kadrową w tej placówce - wpłynęły decyzje o podjęciu głodówki przez radiologów i personel oddziału położniczo-ginekologicznego. W tym szpitalu głoduje ponad 20 osób.


QUOTE
Radio Katowice

11/07/2007 Ewakuacja pacjentów szpitala w Dąbrowie
Jak się własnie dowiedzieliśmy rozpoczęła się ewakuacja pacentów szpitala w Dabrowie Górniczej. 35 osób w tamtejszym szpitalu prowadzi strajk głodowy - zarówno lekarze jak i pielęgniarki, wszelkie negocjacje zostały zerwane. Natomiast za chwilę ma się rozpocząć konferencja prasowa Zarządu Regionu Śląskiego i Śląskiego Komitetu Strajkowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.


QUOTE
Radio Katowice

11/07/2007 Jednak zostają
Wbrew wcześniejszym informacjom nie ma ewakuacji pacjentów z dąbrowskiego szpitala.



w glowach sie poprzewracalo. Nic dziwnego ze nei chca 30% podwyzki czy 500zl bo to dla nich grosze. Kiedy ktokolwiek bedzie kontrolowal szpitale i mega przekrety z premiami?????? Nie wyobrazacie sobie jakie dostaja premie i za co! Jeden wielki przekret. Pensja stanowi bardzo mala czesc a jakos nigdzie nie podaja ile maja z premiami. Do tego lapowki i prywatne gabinety.
Ale sie znimi cackaja. Jesli dojdzie do ewakuacji i narazenie pacjentow powinni zostac dyscyplinarni wywaleni i miec zakaz wykonywania zawodu.
Do tego jeszcze ta krotka zabawna niby glodowka i do domku na L4


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
kwintosz
post śro, 11 lip 2007 - 22:54
Post #39


UZYTKOWNIK
******

Grupa: MODERATOR
Postów: 2,268
Dołączył: śro, 09 mar 05
Skąd: DG - Gołonóg
Nr użytkownika: 130
Płeć: Mężczyzna
GG: 3030588 status gadu-gadu



Coraz bardziej dramatyczne wieści ze szpitala..

QUOTE
Jednak cicha ewakuacja?

Coraz bardziej nerwowa atmosfera panuje w szpitalu specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej. W południe przewodnicząca strajkujących - doktor Ewa Boryka poinformowała, że trwa cicha ewakuacja oddziału neurologicznego. Według doktor Ewy Boryki pacjenci są umieszczani na funkcjonujących jeszcze oddziałach, albo przewożeni do innych placówek, które są w stanie zapewnić im specjalistyczną opiekę.

Wiadomościom o ewakuacji zaprzecza zdecydowanie dyrektor szpitala - Zbigniew Grzywnowicz. Tłumaczy, że przesunięcia chorych wewnątrz szpitala są spowodowane brakiem odpowiedniej ilości lekarzy na oddziałach, ale nie oznaczają ewakuacji.
Dyrektor szpitala dodaje, że ewentualne zamknięcie wszystkich oddziałów będzie oznaczało, że strajkujący przekroczyli niedopuszczalną granicę i spowodowali realne zagrożenie dla życia pacjentów.

Dodajmy, że jeszcze wczoraj dyrekcja i protestujący byli o krok od podpisania porozumienia. Lekarze pielęgniarki nie zaakceptowali jednak kilku punktów dokumentu i rozmowy zostały zerwane. Dziś protest głodowy w Dąbrowie Górniczej prowadzi 35 osób. (fot. szpital Dąbrowa Górnicza)

źródło: Radio Katowice


--------------------
"(...) When you love a woman you tell her that she's really wanted

When you love a woman you tell her that she's the one (..)"
Go to the top of the page
 
+Quote Post
:)
post czw, 12 lip 2007 - 12:39
Post #40


IX :)
********

Grupa: ADMINISTRATOR
Postów: 7,570
Dołączył: pią, 15 sie 03
Skąd: DG IX
Nr użytkownika: 8
Płeć: Mężczyzna
GG: 1234567 status gadu-gadu
Skype: test status skype
Tlen: test status tlen



jesli dojdzie do ewakuacji to naprawde bedzie skandal i chyba nikt by nie chcial byl leczony w przyszlosci przez takich lekarzy. Jesli sie tego dopuszcza to niech wyjada daleko od tego miasta.

Na szczescie jest dobra wiadomosc (az trudno uwierzyc po tylu latach, teraz kolej na sklaska policje):

QUOTE


Dostaniemy więcej pieniędzy na leczenie
Judyta Watoła
2007-07-11, ostatnia aktualizacja 2007-07-11 18:30

W cieniu politycznej burzy, na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu Sejm uchwalił nowe zasady podziału pieniędzy na leczenie. Dzięki temu w przyszłym roku trafi ich do województwa śląskiego o kilkaset milionów więcej.

O tym, że obecne zasady podziału pieniędzy na leczenie są niesprawiedliwe dla naszego regionu, "Gazeta" pisała wielokrotnie. Dowodów nie trzeba było długo szukać: niskie kontrakty dla szpitali, najniższe w kraju stawki za leczenie, a w końcu niepłacenie nawet za tych chorych, którym uratowano życie. To dziś codzienność śląskich i zagłębiowskich szpitali. Podobnie pokrzywdzone było też Mazowsze.

Tymczasem w wielu innych oddziałach Narodowy Fundusz Zdrowia płaci każdej przychodni i szpitalowi za wszystkich leczonych, także ponad limit, a stawki są wyższe.

By było bardziej sprawiedliwie, nowy szef NFZ zaproponował uproszczenie zasad podziału pieniędzy tak, by był on zależny jedynie od liczby mieszkańców. Prace nad zmianami przeciągały się jednak w nieskończoność. - Proszę Pana Boga, żeby w Sejmie z tym zdążyli - wyznał kilka tygodni temu w rozmowie z "Gazetą" wiceminister Bolesław Piecha.

Najwyraźniej Pan Bóg wysłuchał jego modlitwy. Wśród politycznej burzy posłowie uchwalili we wtorek nowelizację ustawy. Zrobili to dosłownie w ostatniej chwili. Gdyby głosowanie przełożono na kolejne posiedzenie Sejmu, już po wakacjach, niesprawiedliwe dla woj. śląskiego zasady obowiązywałyby jeszcze w 2008 roku. Powód: NFZ już w sierpniu musi przygotować plan finansowy na następny rok, by potem zdążyć podpisać kontrakty na leczenie.

- To bardzo dobra wiadomość dla naszych szpitali i dla chorych. Różnicę wszyscy powinniśmy odczuć - uważa Anna Knysok, wiceminister zdrowia w rządzie Buzka oraz wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

Dyrektorów szpitali, zwłaszcza dużych centrów specjalistycznych słynnych w całym kraju, cieszy też jeszcze jedna zmiana: za pacjentów spoza regionu dostaną pieniądze oddzielnie. Dotąd byli oni leczeni w ramach kontraktu ze śląskim NFZ. To znaczyło, że każdy pacjent przyjeżdżający do nas np. na operację, "zabierał" miejsce choremu z naszego regionu.

Kolejki chorych wydłużały się, a w renomowanych klinikach łóżka świeciły pustkami. Teraz to powinno się zmienić, bo za chorych spoza naszego województwa zapłaci ten oddział NFZ, na którego terenie mieszkają.


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post

24 Stron V  < 1 2 3 4 > » 
Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 

Mapa forum
RSS Wersja Lo-Fi Aktualny czas: poniedziałek, 16 grudzień 2019 - 01:28
FMDG - Razem od 2003
Dąbrowa Górnicza