Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Forum Mieszkańców Dąbrowy Górniczej _ Nasze Miasto _ Schronisko dla zwierząt w DG

Napisany przez: :) nie, 02 paź 2005 - 12:43

wyglada na to ze wkoncu powstanie

QUOTE

Schronisko w przyszŁym roku?

PiĄtek, 30 wrzeŚnia 2005r.

Po kilku latach bezskutecznych zabiegÓw dĄbrowskiego oddziaŁu Towarzystwa Opieki nad ZwierzĘtami wszystko wskazuje na to, Że nareszcie w DĄbrowie GÓrniczej powstanie schronisko dla bezdomnych zwierzakÓw. Jak podkreŚlajĄ czŁonkowie TOnZ, argumentÓw za rozpoczĘciem budowy jest bardzo duŻo, a ponad 130-tysiĘczne miasto powinno mieĆ wŁasnĄ ostojĘdla niechcianych czworonogÓw.
W sprawie budowy schroniska obrońcy zwierzakÓw przesŁali juŻ stosy pism do UrzĘdu Miejskiego. Dotychczas nie wiadomo byŁo, gdzie takie schronisko miaŁoby powstaĆ i kto ma ponieŚĆ koszty tej inwestycji. Od lat mÓwiŁo siĘ, Że budowa kiedyŚ ruszy, ale nie byŁo Żadnych konkretÓw.

— Schronisko jest potrzebne i co do tego nie powinno byĆ Żadnych wĄtpliwoŚci. Ludzie sĄ bowiem okrutni, wyrzucajĄ przeraŻone czworonogi z samochodÓw przy trasie szybkiego ruchu, znĘcajĄ siĘnad nimi, przetrzymujĄ w skandalicznych warunkach. NajwyŻszy czas z tym skończyĆ. Do tej pory sŁyszeliŚmy tylko, Że jest to kosztowna inwestycja, a miasto nic z tego nie bĘdzie miaŁo. To bŁĘdne myŚlenie, bo liczy siĘprzede wszystkim humanitaryzm i ulga w cierpieniu tych zwierzakÓw — podkreŚla Andrzej Kopliński, czŁonek dĄbrowskiego TOnZ-u.

— WiĘkszoŚĆ miast w naszym regionie ma juŻ wŁasne schroniska. MajĄ je nawet miasta duŻo mniejsze od DĄbrowy, takie jak MyszkÓw, a u nas caŁy czas sŁyszeliŚmy, Że schronisko jest niepotrzebne.

Bezdomnych zwierzakÓw tymczasem nie brakuje. Staramy siĘszukaĆ im nowych domÓw. Mamy teŻ wielu sympatykÓw, ktÓrzy kupujĄ dziaŁki z altankami i tam dokarmiajĄ psy i koty. Na szczĘŚcie wszystko wskazuje na to, Że schronisko jednak powstanie — mÓwi Ilona Ludas, prezes dĄbrowskiego TOnZ.
Jeszcze kilka miesiĘcy temu wydawaŁo siĘ, Że nowe schronisko dla zwierzĄt bĘdzie w dzielnicy PiekŁo, na terenie byŁego magazynu materiaŁÓw wybuchowych. Ostatecznie ma byĆ budowane w pobliŻu Miejskiego ZakŁadu Przetwarzania OdpadÓw Komunalnych LipÓwka II.

— Schronisko bĘdzie kosztowaŁo ponad 500 tys. zŁ. W sumie znajdzie siĘtam miejsce dla dwustu psÓw, piĘĆdziesiĘciu kotÓw, a takŻe dla ptakÓw. Zaplanowano rÓwnieŻ dziesiĘĆ miejsc hotelowych, dla tych zwierzakÓw, ktÓre bĘdĄ musiaŁy rozstaĆ siĘz wŁaŚcicielami na kilka dni — informuje Jolanta Kocjan z Biura Prasowego UM.

ZŁoŻony zostaŁ juŻ wniosek o ustalenie warunkÓw zabudowy. PowstaŁa takŻe specyfikacja nowego obiektu, a w najbliŻszym czasie zostanie ogŁoszony przetarg na wykonanie projektu schroniska.

— Jest to specyficzna budowla, wiĘc byŁoby dobrze, Żeby zgŁosiŁo siĘwielu chĘtnych. To zwiĘksza po prostu szansĘwyboru rzeczywiŚcie najlepszego rozwiĄzania, ktÓre musi byĆ zgodne z przepisami i standardami europejskimi — mÓwi Barbara Kozińska z dĄbrowskiego TOnZ.

Piotr Sobierajski - Dziennik Zachodni

Napisany przez: :) sob, 17 lut 2007 - 12:40

QUOTE


Zabrakło terenu na budowę schroniska dla zwierząt
dziś

Trwające od kilku lat zabiegi miłośników zwierząt o schronisko dla bezdomnych czworonogów znów spełzły na niczym. Kompletny projekt uwzględniający podgrzewane boksy dla psów, miejsca dla kotów i ptaków, był już niemal gotowy, ale chybiona okazała się lokalizacja.


Miastu nie udało się bowiem odkupić na czas od Mittal Steel Poland brakujących terenów. Efekt? Wypowiedziało umowę firmie MABUD z Gliwic, która pracowała nad koncepcją nowoczesnego schroniska od stycznia ubiegłego roku. Z miejskiego budżetu i tak trzeba będzie jednak zapłacić projektantowi ponad 37 tys. zł (brutto), a dodatkowe koszty to kara umowna w wysokości 18 tys. 300 zł (brutto).

Zdaniem członków Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami to irracjonalne działanie, bo czworonogi nadal nie będą się miały gdzie podziać, a miasto ponosić będzie ogromne koszty ich wyłapywania oraz utrzymania w chorzowskim schronisku, dokąd obecnie trafiają. Miesięczne, ryczałtowe wynagrodzenie dla rakarza z Zawiercia to wydatek rzędu 2 tys. 650 zł, a na każdego psa trzeba wydać miesięcznie 480 zł.

- Decyzja jest niezrozumiała. Nie dość, że nie potrafiono znaleźć odpowiednio dużego terenu, to trzeba będzie ogłaszać kolejny przetarg na projekt - podkreśla Ilona Ludas z dąbrowskiego TOnZ-u.

Gmina tłumaczy, że schronisko miało powstać z dala od zabudowań miejskich, w rejonie składowiska odpadów komunalnych Lipówka II, ale po przedstawieniu przez projektanta koncepcji programowo-przestrzennej teren okazał się za mały. Do 4 tysięcy metrów kwadratowych trzeba było dokupić kolejnych 7 tys. m kw., ale nie wiadomo kiedy Mittal Steel Poland wyraziłby na to zgodę, bo nie zakończono tam procedury podziałowej.

Komplikacje te przesunęły termin zakończenia prac projektowych na 8 czerwca br., ale tylko wtedy, gdy MABUD otrzyma 6 miesięcy wcześniej komplet niezbędnych dokumentów, w tym prawo do dysponowania potrzebnym terenem. Nie udało się tego osiągnąć i umowa na wniosek miasta zostanie rozwiązana.

- Sprawdzana jest teraz wycena prac projektowych. Zgodnie z uzyskaną opinią prawną, zawarcie ugody wydaje się jedynym rozwiązaniem problemu. Prowadzone będą rozmowy z projektantem o zrzeczenie się kar umownych lub ich obniżenie - mówi Henryk Zaguła, zastępca prezydenta miasta.
(pas) - Dziennik Zachodni

Napisany przez: picaro sob, 17 lut 2007 - 18:21

no przydało by się takie schronisko, bo teraz jak kurna jakiś pies się błąka to kurna hycel przyjeżdża aż z Zawiercia, jeśli ktoś po niego zadzwoni, a taki obowiązek ma straż miejska jeśli dostanie zgłoszenie. Raz jak zadzwoniłem to się okazało że ktoś szukał tego psa od kilku dni biggrin.gif

Napisany przez: endriu sob, 17 lut 2007 - 20:08

Tak , tak przydało by się "schronisko".... , ale dla okrutnych i nieodpowiedzialnych LUDZI!!!
Jest tak: mam(y) suczkę (piękną i wspaniałą) , ona ta suczka ma dwa razy w roku ruję , napiszę MY wychodzimy z naszą suczką , nigdy nie była na dworze bez opieki!!! Jak macie suczkę to wiecie , jak to jest podczas rui!!! Pies to pies , nie "zaskoczy" (z całym szacunkiem dla psów). Ale jak ma się psa , to się go wypuszcza bez opieki nawet na cały dzień. I wtedy zaczyna się problem.Te biedne psiska.......
Moim zdaniem ten hycel (strażak miejski , pogubiłem się , on jest od wyższych celów) powinien wyłapywać tych właścicieli czworonogów , którzy zostawiają swoich "pupili" samopas!!!!

Człowiek jest winny , a nie pies!!! Zwierzęta tak są oddane, tylko ludzie , źli ludzie tego nie doceniają! mad.gif
A schroniska muszą być.

PSY GÓRĄ!!!

pozdr...

Napisany przez: Arbas nie, 18 lut 2007 - 11:12

Dziennik Zachodni /powyżej/ pisze, że miesięcznie w schronisku /?/ na psa trzeba wydać 480 zł. Ciekawe co składa się na tę wg mnie bardzo wysoką kwotę? Buda, beton, siatka i zawsze pusta miska - takie widoki utkwiły mi w pamięci. I nader skromny personel. Nie czyni to aż takich pieniędzy! Nasuwa się mimo woli, dla porównania pytanie, ile otrzymuje od państwa matka samotnie wychowująca dziecko?
Dlaczego równolegle z planami budowy schroniska, miasto nie ma programu ograniczenia rozrodczości wśród zwierząt? Może wtedy wystarczyłoby mniejsze schronisko?

Napisany przez: picaro nie, 18 lut 2007 - 19:31

no też myślę, że to ważne aby prowadzić tą politykę i chyba od tego jest to Towarzystwo Opieki na Zwierzakami, ale może się uda taką kampanie zrobić z jakąś organizacją pozarządową i tym schroniskiem które niby ma powstać.
Ludzie bywają bezmyślni i głupi, a jak ktoś tam kiedyś rzekł, po stosunku człowieka do zwierzęcia poznasz samego człowieka. Ja totalnie nie rozumiem jak ktoś może przywiązać psa w lesie do drzewa bo mu się znudził mad.gif i dlatego to schronisko jest potrzebne, żeby te psiaki miały się gdzie podziać i może znaleźć lepszy dom. smile.gif Myślę też należy bardziej restrykcyjnie stosować prawo i po prostu do paki takich kolesi albo najlepiej roboty publiczne, żeby nie zapychać więzień i jakąś sporą sumkę na konto np. schroniska.

a co kosztów utrzymania psiaka w schronisku to może i to dużo, ale z drugiej strony takie psy są pod stałą opieką weterynarza, najczęściej też przechodzą zbiegi kastracji i sterylizacji, no i niejednokrotnie dostają jakieś leki, bo takie zwierzaki często trafiają w złym stanie do schroniska. Przydatny też jest psycholog od zwierzaków, a to wszystko kosztuje więc może stąd te ceny.

Napisany przez: Arbas pon, 19 lut 2007 - 10:55

Do PICARO
Powaliłeś mnie tym psychologiem dla zwierzaków w schroniskach. Bardziej byłby przydatny dzieciakom,
które kradną, rozrabiają i piją alkohol w wieku 10, 12 lat.

Napisany przez: picaro pon, 19 lut 2007 - 15:26

panie Arbas pewnie że by był przydatny, i zapewne w pierwszej kolejności należało by kasę wyłożyć na poradnie dla dzieciaków, choć takowa chyba istnieje. To jednak nie wyklucza pracy dla psychologa zwierzęcego, który jest po nie co innych studiach i nie co inną ma pracę. A poza tym to może jakaś współpraca psycholog --> dzieciaki --> zwierzaki smile.gif

Napisany przez: pozdrawiam śro, 21 lut 2007 - 01:59

Fajnie by było jakbyśmy się dowiedzieli kto jest osobiście odpowiedzialny za tą "idiotyczną" pomyłkę z wielkością działki bo inaczej tego nie umiem nazwać. Co prawda zmarnowana suma nie jest wielka ale na radiowóz by wystarczyło.

Co do waszej psychologicznego sporu to dalej będę nudny. Zamknijmy ze trzy szkoły będzie i na psychologa dla dzieci i zwierząt a i na żłobek wystarczy.

Napisany przez: :) śro, 18 lip 2007 - 14:27

QUOTE
www.dabrowa-gornicza.pl

Zapewnijmy opiekę bezdomnym zwierzakom!

189 bezpańskich psów i 14 kotów zostało złapanych na terenie Dąbrowy Górniczej i przewiezionych do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Chorzowie w I półroczu 2007 roku. Zwierząt bez opieki jest coraz więcej, zapominamy o nich i wyrzucamy je jak stare niepotrzebne rzeczy! Schroniska zapewniają przeżycie i opiekę, nie zapewnią jednak prawdziwego domu, który tym zwierzakom jak najbardziej się należy.

Z uwagi na przepełnienie tych placówek, Wydział Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej zwraca się z apelem do mieszkańców miasta o skorzystanie z możliwości adopcji zwierząt. Z jednej strony będzie to dla nich szansa na lepsze życie, z drugiej zwolni się miejsce dla kolejnego bezdomnego czworonoga.


a budowe schroniska to juz calkiem porzucono?

Napisany przez: :) sob, 21 lip 2007 - 16:46

dziekuje za odpowiedz wink.gif

QUOTE


Będzie schronisko?

W mieście znów pojawiła się szansa, by bezdomne psy i koty znalazły dach nad głową. Ma w tym pomóc fundacja "S.O.S. dla zwierząt", która chce zająć się budową schroniska, przy wydatnej pomocy lokalnych władz.

O konieczności powstania schroniska mówi się już od lat. Zabiegają o to różne organizacje, w tym Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Jednak dziwnym trafem kolejne propozycje, projekty i lokalizacje budowy kończą się fiaskiem. Zaangażowani w tę sprawę mieszkańcy Dąbrowy Górniczej, Sosnowca, a nawet Katowic, mają nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

- Dotychczasowe negocjacje różnych grup inicjatywnych z władzami miasta kończyły się niczym, dlatego postanowiliśmy przedstawić naszą propozycję. Jest odmienna od dotychczasowych, bo chcielibyśmy ściśle współpracować z magistratem. Budowa i działanie schroniska byłyby prowadzone przez fundację "S.O.S. dla zwierząt", której rejestrację w sądzie w Katowicach właśnie kończymy. Lokalne władze przygotowałyby z kolei i zabezpieczyły teren pod tę inwestycję. Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas dużo pracy, ale mamy nadzieję, że nasze wspólne starania zakończą się sukcesem - mówi Janina Muzyczyszyn, jedna z założycielek fundacji.

Na razie nie wiadomo jeszcze, gdzie miałoby powstać schronisko, ale wiele wskazuje na ul. Szałasowizna w Strzemieszycach. Kiedyś planowano już tam taki właśnie obiekt.

- Tak duże miasto jak Dąbrowa musi mieć własne schronisko dla porzuconych, niechcianych zwierząt, bo ich liczba stale rośnie. Działania pojedynczych osób, którym nie jest obojętny ich los są kroplą w morzu potrzeb. Nie wszystkie bezdomne zwierzęta są wyłapywane. Większość włóczy się po ulicach, są spragnione, zmarznięte, w końcu giną z głodu, choroby lub zamęczone przez ludzi. Wyłapywanie takich przestraszonych czworonogów i odwożenie ich do odległego Chorzowa jest kłopotliwe i kosztowne. Gdyby wszystkie zwierzęta były odławiane, to koszty tego, a potem utrzymania ich w obcym schronisku byłyby o wiele wyższe od obecnych. Odległość od Chorzowa niweczy też szanse zabłąkanych zwierząt na odnalezienie ich przez właścicieli. Po kolejnych konsultacjach z lokalnymi władzami zamierzamy przeprowadzić akcję informacyjną na rzecz budowy schroniska. Przyda się każda pomoc, a przede wszystkim ważne jest zrozumienie, że zwierzę nie jest rzeczą. Zwierzęta też odczuwają głód, ból, strach, rozpacz po porzuceniu - podkreśla Janina Muzyczyszyn.

Władze miasta o sprawie myślą, ale nie chcą zdradzać szczegółów. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że schronisko powstanie koło Lipówki II. Kompletny projekt, m.in. z podgrzewanymi boksami dla psów, miejscami dla kotów i ptaków, był już niemal gotowy, ale chybiona okazała się lokalizacja. Gminie nie udało się na czas dokupić 7 tys. m kw. ziemi od Mittal Steel Poland i trzeba było rozwiązać umowę z gliwicką firmą Mabud. Miasto nadal ponosi więc koszty utrzymania rakarza (ponad 2,6 tys. zł miesięcznie) i każdego psa w Chorzowie (480 zł miesięcznie).

Wszystkie osoby, które chciałyby pomóc w tworzeniu schroniska, fundacja zaprasza do współpracy. Kontakt: 0-506-198-410, 032-749-44-90.
Piotr Sobierajski - Dziennik Zachodni

Napisany przez: Arbas pon, 23 lip 2007 - 21:32

Schronisko potrzebne jaknajbardziej, ale czy nikt nie pomyślał doraźnie o sterylizacji błąkających sie zwierzaków? Przy niekontrolowanej rozrodczości nawet najwieksze schronisko nie przytuli wszystkich potrzebujących zwierząt.

Napisany przez: jotka nie, 11 lis 2007 - 18:36

Witam wszystkich zainteresowanych schroniskiem dla bezdomnych zwierząt. To ja jestem prezesem Fundacji SOS dla Zwierząt. biggrin.gif Prowadzimy rzeczywiście rozmowy z Urzędem Miejskim. Wydawało sie, ze już, już da się coś do przodu popchnąć. Tak mi sie wydawało do czwartku. Dostałam wtedy pismo z UM informujące, że teren, który został wskazany nam pod schronisko, w planie zagospodarowania jest przewidziany pod ścieżki rowerowe i zieleń nieurządzoną. Nie wiem co to jest zieleń nieurządzona, ale wiem, że w planie nie ma żadnego, słownie żadnego miejsca przewidzianego pod schronisko. Znaczy to, że nikt z władz miejskich o tym nie pomyślał. Napisałam pismo do Wiceprezydenta Gocyły ( z nim prowadzimy rozmowy) w tej sprawie i czekam na odpowiedź.
Fajnie byłoby, gdyby uczestnicy forum nawiązali kontakyt z fundacja. Im wiecej nas będzie, tym więcej zdziałamy. W zakresie sterylek też. smile.gif

http://www.fundacjasos.nazwa.pl/fundacja.html

Napisany przez: :) wto, 13 lis 2007 - 10:34

fajnie ze dolaczylas smile.gif

informuj nas na biezaco

Napisany przez: kwintosz pią, 29 lut 2008 - 12:48

CYTAT


Wciąż nie ma nadziei, że szybko ruszy w mieście schronisko dla zwierząt

Od kilku lat w mieście panuje coraz większa zgoda co do tego, że ponad 130-tysięczna gmina powinna dysponować własnym schroniskiem dla zwierząt. Plany wciąż jednak pozostają na papierze, projekty budowlane nie są wykorzystane, a ostatnio okazało się, że nic się w tej sprawie nie zmieniło, bo najpierw trzeba wykupić kawałek działki od Arcelor Mittal.

Budowę schroniska planowały już poprzednie władze władze miasta, bo wyłapywanie przestraszonych czworonogów i odwożenie ich do odległego Chorzowa jest nie tylko kłopotliwe, ale także dość kosztowne. Miało zostać umieszczone w byłej tuczarni Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej "Promień" w Strzemieszycach Małych. Potem koncepcja uległa zmianie na działkę w dzielnicy Piekło, na terenie byłego magazynu materiałów wybuchowych oraz rejon Sulna. Ostatecznie wybrane zostały grunty w pobliżu Miejskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów Komunalnych Lipówka I, ale wiele wskazuje na to, że to dość kłopotliwa decyzja.

Latem ubiegłego roku negocjacje z lokalnymi władzami rozpoczęła Fundacja S. O. S. dla zwierząt, która chciała zająć się budową odpowiedniego obiektu, przy wydatnej pomocy gminy. Na razie nie udało się jednak wspólnie wiele zrobić.

- Fundacja S. O. S dla zwierząt zadeklarowała gotowość budowy schroniska na terenie gminy własnym sumptem.

Miejscem typowanym pod utworzenie schroniska jest teren na obrzeżach składowiska odpadów komunalnych Lipówka I. Jego część nie należy jednak do gminy, dlatego zaszła konieczność pozyskania dodatkowego terenu od właściciela, czyli Arcelor Mittal. Dotychczas miasto nie otrzymało od fundacji informacji o ostatecznym stanowisku i działaniach, jakie podjęła lub zamierza podjąć w kwestii pozyskania brakującej działki - informuje Przemysław Kędzior z dąbrowskiego magistratu.

Fundacja na razie nie chce komentować całej sytuacji, choć przyznaje, że problemy się nawarstwiają.

- Nie doszliśmy na razie do porozumienia, ponieważ lokalizacja jest kłopotliwa, między innymi ze względu na prawa własności do gruntów. Nie ulega jednak wątpliwości, że schronisko powinno powstać jak najszybciej - stwierdza Janina Muzyczyszyn, jedna z założycielek fundacji.

W tej sytuacji miasto nadal ponosi więc koszty utrzymania rakarza (ponad 2,5 tys. zł miesięcznie) oraz płaci kilkaset zł miesięcznie za utrzymanie każdego psa w Chorzowie.

(pas) - POLSKA Dziennik Zachodni
www.dabrowa.naszemiasto.pl

Napisany przez: .tomy sob, 16 paź 2010 - 20:52

Witam.

Jak sądzicie czy w naszym mieście powinno powstać schronisko dla zwierząt?
Wiem, że było wiele prób, lecz wszystkie niestety skończyły się niczym.
Jakie są Wasze opinie na ten temat ?

 

Napisany przez: Arbas sob, 16 paź 2010 - 21:35

Czy zwierzaki w schronisku mogą być szczęśliwe?
Tylko dom kochającego właściciela zapewnia im odpowiednie warunki.
Jaki pies, czy kot dobrze czuje się w klatce o wym. ok. 1m x 1m, przebywając tam dożywotnio?
Może bezpłatna sterylizacja na szeroką skalę byłaby bardziej humanitarna
i mniej kosztowna niż budowa schroniska i jego utrzymanie?

Napisany przez: .tomy sob, 16 paź 2010 - 21:44

CYTAT(Arbas @ sob, 16 paź 2010 - 21:35) *
Czy zwierzaki w schronisku mogą być szczęśliwe?
Tylko dom kochającego właściciela zapewnia im odpowiednie warunki.
Jaki pies, czy kot dobrze czuje się w klatce o wym. ok. 1m x 1m, przebywając tam dożywotnio?
Może bezpłatna sterylizacja na szeroką skalę byłaby bardziej humanitarna
i mniej kosztowna niż budowa schroniska i jego utrzymanie?


Najlepsze schronisko to takie, którego nie ma, lecz niestety to niemożliwe.
Nie miałem na myśli schroniska jakie wszyscy znają z bezpośrednich obserwacji lub z tv, nie wszystkie są takie jak sądzisz z klatkami 1mx1m. Sterylizacja jest potrzebna, lecz niestety nie może być jedyną drogą walki z bezdomnością.
Schronisko w przypadku naszej gminy nie byłoby bardziej kosztowne aniżeli obecne utrzymywanie hycla i finansowanie schroniska w Chorzowie bez jakiegokolwiek weryfikowania danych docierających do UM
Utrzymanie schroniska wcale nie jest tak kosztowne jak wielu ludziom się wydaje, oczywiście jeżeli środki są racjonalnie wydawane i schronisko nie jest nastawione na zyska jak w wielu przypadkach bywa.

Napisany przez: .tomy nie, 17 paź 2010 - 11:39

Witam.

Dzisiaj opiszę Wam krótko procedury związane ze zwierzętami w D.G.
Zwierzęta bezdomne są według uchwały gminy wrzucone w sektor nieczystości i odpadów.
Umowa podpisana z F.H.U. Jurczyk na wyłapywanie zwierząt opiewa na ok. 2800,00zł brutto miesięcznie ryczałtowo, czyli czy się robi czy się leży.
Jeden z punktów umowy pozwala wywozić psy Panu Jurczykowi prosto do nieba praktycznie bez żadnej kontroli jedynie za potwierdzeniem, które można uzyskać od byle kogo. jak przyznawał sam hycel Jurczyk nieraz wywozi psy do schroniska pana Pałki z Olkusza, który dostał wyrok za znęcanie się nad zwierzętami, a pomimo to nadal prowadzi schronisko.
praktycznie każde zwierzę wywożone z terenu Dąbrowy nie dociera bezpośrednio do schroniska Chorzów, z którym podpisała umowę gmina, a jest przetrzymywane u Pana Jurczyka w Zawierciu ze względu na to "że nie opłaca mu się jeździć z jednym psem".
Pan Jurczyk nie posiada zezwolenia na transport zwierząt rannych, a jeżeli się na to decyduje powinien uprzednio wezwać lek. weterynarii, który oceni stan zwierzęcia i zdolność do transportu, niestety tak się nie dzieje.
Teraz schronisko Chorzów, z którym Dąbrowa ma podpisaną umowę o przyjmowanie zwierząt.
Koszt wynikający z umowy za przyjęcie jednego psa to ok. 600,00zł. umowa jest ograniczona kwotą około 580 tysięcy.
Schronisko Chorzów zostało uznane przez Biuro Ochrony Zwierząt za "zwykłą rakarnię" co wynika ze śmiertelności zwierząt w tym schronisku i brakach w ewidencji co tak naprawdę jest TOZ-owi Chorzów na rękę. TOZ Chorzów przeprowadza adopcję lecz jeszcze niedawno wile z przypadków adopcji nie byli w stanie udokumentować, co pozwala przypuszczać, iż kwalifikacja opuszczenia zwierzęcia schroniska mogła być "żonglowaniem" w tabelach pomiędzy adopcja, padłe, eutanazja, zbiegłe.
Jeżeli naprawdę Dąbrowa nie potrzebuje schroniska to jest to wyraz jedynie pogardy dla zwierząt i braku empatii, lub też chodzi o czyjeś pieniądze?


Napisany przez: olo nie, 17 paź 2010 - 16:32

CYTAT(.tomy @ nie, 17 paź 2010 - 11:39) *
Jeżeli naprawdę Dąbrowa nie potrzebuje schroniska to jest to wyraz jedynie pogardy dla zwierząt i braku empatii, lub też chodzi o czyjeś pieniądze?

Dabrowa to miasto dla aktwnych. Tu nawet psy powinny być aktywne i same winny się zawieźć do schroniska, oczywiście wcześniej dając anonse do mediów. Opuszczone zwierzaki nie są medialne, stają się nimi wtedy gdy...wszyscy wiemy kiedy.

Napisany przez: .tomy nie, 17 paź 2010 - 17:28


Dabrowa to miasto dla aktwnych. Tu nawet psy powinny być aktywne i same winny się zawieźć do schroniska, oczywiście wcześniej dając anonse do mediów. Opuszczone zwierzaki nie są medialne, stają się nimi wtedy gdy...wszyscy wiemy kiedy.
[/quote]


Tak, masz rację, miasto dla aktywnych inaczej.
Medialność to modna sprawa, tylko bardzo mało warta jeżeli użyjemy rozsądku.
Medialna jest Pollena 2000 i politycy, lecz niestety ta pierwsza ma więcej zalet.
Wobec powyższego Dąbrowa tym bardziej powinna mieć schronisko, przystań lub inną formę poświęconą zwierzętom, gdyż nie w nazwie leży sens, wprawdzie nazwy mają magiczną moc sprawczą, jeżeli chodzi o specyfikację prawną, dlatego rozmawiajmy o "miejscu tymczasowym" dla zwierząt tymczasowo bezdomnych poszukujących nowego domu.
Rozmawiajmy o wariantach komunikacji w poszukiwaniu zwierząt, które bardzo często "znikają", a opiekunowie nie wiedzą co robić, gdyż obecny system jest spychologią bez ewidencji.
Rozumiem wiele innych potrzeb naszego miasta, lecz sytuacja bezdomności zwierząt i możliwości jej rozwiązania wcale nie odbiera niczego innym zapotrzebowaniom, gdyż już istnieje finansowanie kooperantów UM w Dąbrowie, lecz jest to bieg wydarzeń najniższych lotów.
Nie staram się nikogo przekonywać, ponieważ nie jest to waga sprawy "przedmiotu" lecz "podmiotu", dlatego dyskusja nad tym problemem powinna być traktowana nie w formie inwestycji lecz w formie humanitarnej powinności.

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy wto, 19 paź 2010 - 19:21

Jeżeli mieliście jakikolwiek kontakt z hyclem z Zawiercie F.H.U. Jurczyk to proszę o opinię, interesują mnie wszystkie warianty pracy tego Pana. Będzie to pomocne w celu doprowadzenia do zaprzestania działalności tej Firmy F.H.U. jak najszybciej.
Urząd Miejski Dąbrowy Górniczej nie jest zainteresowany zakończeniem współpracy z Panem Jurczykiem, czego dowód dał w tzw. SIWZ czyli Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia, które skomponowane są dla Pana Jurczyka.
Dlaczego Urzędnicy Miejscy tak robią to pytania, na które tylko Oni znają odpowiedź.
W piątkowym wydaniu Dziennika Zachodniego ukaże się artykuł na temat zwierząt w Dąbrowie Górniczej, proponuję przejrzeć, spryt i pewność siebie urzędników czasami bywa zabawny, lecz determinacja innych ludzi może ich przytłoczyć.
Jeszcze raz proszę o info dotyczące Pana Jurczyka-hycla i ewentualnych kontaktów ze schroniskiem w Chorzowie, jak również przypadków zaginięć zwierząt na terenie naszego miasta.

Dziękuję.

Napisany przez: .tomy wto, 19 paź 2010 - 21:14

Kolejna sprawa.

Po ostatnim spotkaniu, które odbyłem z Panem Pawłem Gocyłą i innymi osobami odpowiedzialnymi za stan spraw dotyczących zwierząt w naszym mieście wnioski są jednoznaczne:
1. Zwierzęta są nieistotne
2. Zaspokajamy potrzeby Ustawy na najniższym poziomie
3. nie mamy pojęcia o zwierzętach
4. ignorujemy sprawę, bo tu nie da się zarobić
5. ignorujemy temat ze względu na niewiedzę
6. jesteśmy zacofani i mamy inne cele (łatwiejsze w obsłudze)
7. zatrudniamy ludzi, którzy nie mają pojęcia co robią
8. naszym zadaniem jest tylko dawanie umiaru niedokształconym pracownikom (wszak im płacimy)
9. wszystko olewamy (społeczeństwo jest wytrzymałe)

Jeżeli jest na tym forum ktoś, kto rozumie temat i chce pomóc lub wszcząć dyskusję to zapraszam, lecz nie chcę pisać do "inaczej pojmujących"

Zapraszam

Napisany przez: mawwm śro, 20 paź 2010 - 08:23

Taki mi się pomysł nasunął, zamienić EuroCamping na schronisko dla zwierząt i tak "campingowiczów tam jak na lekarstwo wink.gif A poważnie, jest wielka potrzeba utworzenia schroniska, lokalizacja - miejsce po składzie materiałów wybuchowych "złomowni" smile2.gif

Napisany przez: st1111 śro, 20 paź 2010 - 09:01

CYTAT(mawwm @ śro, 20 paź 2010 - 05:23) *
Taki mi się pomysł nasunął, zamienić EuroCamping na schronisko dla zwierząt i tak "campingowiczów tam jak na lekarstwo wink.gif A poważnie, jest wielka potrzeba utworzenia schroniska, lokalizacja - miejsce po składzie materiałów wybuchowych "złomowni" smile2.gif


To ciekawe bo jak tam byłem w tym roku to brakowało miejsc w domkach i turyści namioty rozbijali.

Napisany przez: .tomy śro, 20 paź 2010 - 20:58

Witam.

Rozmowy z prywatnym inwestorem w sprawie przekazania gruntu na cel schroniska dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej rozpoczęte. Podejście inwestora do całego zadania jest na wysokim poziomie i nasze władze miasta mogłyby się wiele nauczyć, m.in że problemy się rozwiązuje, a nie je stwarza.
Widać jeżeli chcesz coś stworzyć i nie ma to przynosić pieniędzy, natomiast ma to wymiar wyższy, humanitarny i bardziej dalekowzroczny to nie możesz liczyć na pomoc urzędników, gdyż Oni tego nigdy nie robili.

Zainteresowanych będę sukcesywnie informował o przebiegu rozmów.

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy czw, 21 paź 2010 - 18:53

Witam.

Dzisiejszy temat to zapobieganie bezdomności np. wolnobytujących kotów w Dąbrowie Górniczej.
Cały "zabieg" Urzędu Miejskiego Wydziału Gospodarki Komunalnej czyli Pani Naczelnik Dalach polega na tym, iż została podpisana umowa na sterylizację i kastrację ze schroniskiem dla zwierząt w Chorzowie. Teraz nasuwa się pytanie w jakim stopniu ogranicza bezdomność i niekontrolowane rozmnażanie sterylizacja i kastracja zwierząt wyłapanych i przewiezionych do schroniska, które według Umowy powinny zostać oddane do adopcji lub utrzymywane w schronisku do nazwijmy śmierci. Jaki ma takowa sytuacja wpływ na w/w potrzeby? Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest nieświadomość Pani Dalach w kwestii zwierząt i rozwiązywania problemów bezdomności. Takowa zasłona dymna w postaci Umowy ze schroniskiem jest zwykłym wyrzucaniem pieniędzy lub celowym działaniem mającym na celu "markowanie" wywiązywania się z zadań.
Dlaczego proste sprawy muszą mieć rozwiązania pokrętnie irracjonalne?
Dlatego, że aby coś zrobić należy wiedzieć co i jak zrobić, jeżeli brak takowych danych to należy stworzyć "parawan" pozornie rozwiązujący sprawę i mający podstawę prawną.
Urzędnik nie musi wysilać się na kreatywność, urzędnik może po prostu być.

Dziękuję.
Z poważaniem

Napisany przez: Arbas czw, 21 paź 2010 - 21:05

Jeśli chodzi o sprawę sterylizacji zwierząt, mam na myśli sterylizację powszechną, darmową i dostępną dla każdego właściciela, który nie chce niekontrolowanego rozmnażania swego pupila.
Sterylizacja tylko dla zwierząt kierowanych do schroniska, to kropla w morzu potrzeb i nie rozwiąże
problemu. Jak radzą sobie w innych krajach? Przede wszystkim mają wszystkie zwierzaczki zarejestrowane. Właściciel nie może bezkarnie wyrzucić pieska czy kotka, ot tak sobie, bo się nim znudził.

Napisany przez: .tomy czw, 21 paź 2010 - 21:19

Tak, masz rację.

Kontrola zwierząt w tej chwili przerasta polskie możliwości intelektualne.
Zbyt niejasne przepisy, zbyt wiele "furtek", zbyt wielu leniwych urzędników.
Po pierwsze zidentyfikowanie problemu.
Po drugie weryfikacja możliwości zadziałania.
Po trzecie działanie.
Po czwarte kontrola.
Po piąte działanie świadomie edukujące.
Po szóste kontrola.
Po siódme badanie wyników.
Po ósme kontrola.
Po dziewiąte modyfikowanie błędów.
Po dziesiąte naprawa poprzednich dziewięciu.

Technika niejasna dla urzędników, przyznawanie się do błędów pozwala je zrozumieć i naprawić.
To "nowatorka" dla naszego miasta.

Jak byśmy nie oceniali, zebraliśmy kilkanaście tysięcy podpisów pod petycją dotyczącą schroniska dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej.
Sprawa nie jest prosta, gdyż nawet potencjalni radni nie łapią tematu, wiem, że nie jest to "prosta kostka" i inne "proste Nemo" lecz nie umniejsza to faktu, iż w naszym mieście są ludzie, dla których problem zwierząt jest najbliższy (nie spychając oczywiście innych problemów).
Problem zwierząt wymaga empatii, wiedzy, determinacji i braku ambicji zysku co jest obce wielu ludziom decydującym o losach naszego miasta.

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy sob, 23 paź 2010 - 16:21

Witam.

Informacja dla Pani Iwony Dalach zastępcy naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej UM Dąbrowa Górnicza.

Definicja "priorytetu", którego użyła Pani w piątkowym wydaniu Dziennika Zachodniego :
"Priorytet pierwszeństwo; przywilej; por. prerogatywa.

Etym. - nm. Priorität 'jw.' z śrdw.łac. prioritas dpn. prioritatis 'jw.' od łac. prior '(po)przedni; wcześniejszy; pierwszy; starszy"

Widać nauka szkolna poszła w las. Używa Pani form bez ich rozumienia, natomiast jeżeli się mylę to Pani Dalach zapewne dysponuje dokumentację związaną w analizami i ewentualnymi rozwiązaniami problemu schroniska w naszym mieście.
Podejrzewam jednak, że Pani Dalach rzuca słowa na wiatr, by wypaść "jako tako", wszak co może mieć wspólnego z problematyką zwierzęcą człowiek na co dzień zajmujący się potocznie mówiąc "śmieciami miejskimi"?
Możliwości są dwie:
1. Pani Dalach, Pan Podraza i wiceprezydenci grają minami i gołosłowiem, by ukryć nicnierobienie.
2. Pani Dalach, Pan Podraza i wiceprezydenci grają na zwłokę, wszak jednym z haseł Pana Podrazy jest "Zielona Dąbrowa" rozumiana szeroko, lub też wąsko (może dolary czy też jaka inna waluta)

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy pon, 25 paź 2010 - 18:46

Witam.

Co dzieje się z zainteresowaniem schroniskiem dla zwierząt w naszym mieście?
Czy to forum jest kierowane przez UM Dąbrowa Górnicza?
Czy istnieją jakieś zakazy bądź nakazy?
Czy naprawdę sprawa zwierząt jest tak mało znacząca?
Co się w tym mieście dzieje, że infrastruktura jest bardziej znacząca, aniżeli stworzenia żywe?
Czy naprawdę tak daleko posunął się "ułomny konsumpcjonizm" w społeczności Dąbrowy?
Jeżeli mieszkańcy tego chcą to muszą się zastanowić nad konsekwencjami.
Nie wart jest pomocy ten, który nie pomaga.
Gadaczy może być wielu, jak na każdym forum, ale to tylko gadacze, schowani w fotelach ludkowie wyskakujący na kilka literek, by zaistnieć, doparzyć i pogadać jak wielu.

Napiszcie, działajcie, jeżeli nie to co Wam pozostaje.
Zmieńcie to.

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy pon, 25 paź 2010 - 22:00

i?

Napisany przez: pulsatilla1214 pon, 25 paź 2010 - 23:42

CYTAT
Czy to forum jest kierowane przez UM Dąbrowa Górnicza?

z tego co mi wiadomo - nie cool.gif
CYTAT
i?

...i nikt nie zmusza użytkowników do wypowiadania się... smile.gif

Napisany przez: Master wto, 26 paź 2010 - 11:59

Również uwazam ze w DG powinno byc schronisko. Kiedys były chyba nawettakie zamiary ( pozny Lipczyk - wczesny Talkowski) ale z jakis powodównie wyszło.

Jak ktos zna szczegóły niech opisze.

Napisany przez: Alinco100 wto, 26 paź 2010 - 13:32

Przydałoby się,bo z oddaniem zwierzaka do Sosnowca można zapomnieć.Jak mnie kiedyś tam pani poinformowała: "Dąbrowa nie ma podpisanej umowy z naszym schroniskiem,z tego co wiem to Dąbrowa ma umowę z Chorzowem,dziękuje do widzenia" Na odbiór psiaka trzeba czekać około 5 godzin,bo dyżurny weterynarz który go zabiera ma rejon od Zawiercia aż do Chorzowa i jest tylko jeden.

Napisany przez: Arbas wto, 26 paź 2010 - 14:18

Czy musimy mieć umowę aż z Chorzowem?!
Im dalej, tym lepiej?

Napisany przez: Alinco100 wto, 26 paź 2010 - 14:23

Nie wiem,mnie to zaskoczyło i to bardzo.Straż Miejska gdzie chciałem uzyskać informacje,bo tam zostałem wtedy skierowany,tez powiedziała że nie ma zielonego pojęcia dlaczego tak jest.

Napisany przez: .tomy śro, 27 paź 2010 - 19:20

Witam.

Na przykładzie Pana Rafała Pałki prowadzącego schronisko w Olkuszu i będącego zarówno hyclem, z którym wiele gmin małopolski podpisuje umowy na świadczenie w/w usług można stwierdzić, że rozpiętość myślenia urzędników zakrawa na skalę nie do ogarnięcia przez zwykły rozum.
Mianowicie Pan Pałka został skazany prawomocnym wyrokiem sądowym pomimo tego nie jest to przeszkodą do dalszego podpisywania z nim umów o świadczenie usług.
Jak daleko prostych ludzi mogą komponować w swoje szeregi urzędy?
Może należy zainteresować się wszystkimi umowami zawieranymi przez władze gminne i przetargami łącznie z ich wyrafinowanymi SIWZ?
Jeżeli jest tyle zainteresowanych osób życiem i rozwojem miasta to może dobrze będzie, gdy każdy poszpera na miarę własnych możliwości i dowie się co nieco o kandydatach na radnych i prezydenta miasta?
Jeżeli temat zwierząt może opierać się na głupocie, braku zainteresowania i próbie zarabiania wobec powyższego dochodzę do wniosku, że wiele spraw dotyczących miasta jest wedle litery prawa lecz społecznie nie będą akceptowalne, a wszak społeczeństwo (nie całe) decyduje i ma możliwość wyboru.
Ja nadal jestem w sprawie zwierząt, jeżeli ktoś chce zainteresować się dokumentacją, ewidencją i weryfikacją UM Dąbrowa Górnicza chętnie pomogę na ile mogę.

Z poważaniem

Napisany przez: Arbas śro, 27 paź 2010 - 22:16

CYTAT(Alinco100 @ wto, 26 paź 2010 - 11:23) *
Nie wiem,mnie to zaskoczyło i to bardzo.Straż Miejska gdzie chciałem uzyskać informacje,bo tam zostałem wtedy skierowany,tez powiedziała że nie ma zielonego pojęcia dlaczego tak jest.


Pytanie raczej należy skierować do osoby,
która z imienia, nazwiska i stanowiska w UM
taką umowę podpisywała.
Chyba to nie jest tajne/poufne?

Napisany przez: Aszz śro, 27 paź 2010 - 23:21

Nie wiem czy to dobra czy zła wiadomość, ale dobrze poinformowane wiewiórki z Parku Hallera doniosły, że od 2011 r w DG obowiązuje na powrót( ostatnio w 2008 r) podatek od posiadania psów. 60 zł dla zwykłych śmiertelników, 30 dla samotnych staruszków. Ci którzy wzięli psa ze schroniska( z 2011) i członkowie towarzystw opieki nad zwierzętami - zwolnieni. To efekt dzisiejszej sesji RM.

Napisany przez: Alinco100 śro, 27 paź 2010 - 23:39

CYTAT
...podatek od posiadania psów. 60 zł dla zwykłych śmiertelników, 30 dla samotnych staruszków...

Za chomiki i świnki morskie też trzeba będzie płacić dbg_bad.gif

Napisany przez: Arbas czw, 28 paź 2010 - 18:38

CYTAT(Aszz @ śro, 27 paź 2010 - 20:21) *
Nie wiem czy to dobra czy zła wiadomość, ale dobrze poinformowane wiewiórki z Parku Hallera doniosły, że od 2011 r w DG obowiązuje na powrót( ostatnio w 2008 r) podatek od posiadania psów. 60 zł dla zwykłych śmiertelników, 30 dla samotnych staruszków. Ci którzy wzięli psa ze schroniska( z 2011) i członkowie towarzystw opieki nad zwierzętami - zwolnieni. To efekt dzisiejszej sesji RM.

Podatek powinien być symboliczny i mieć na celu przede wszystkim rejestrację zwierząt,
a nie przychód do kasy miejskiej.
60 zł dla bezrobotnego to majątek, 30 zł dla samotnego staruszka to fortuna.
Sprawiedliwiej byłoby 1% od dochodu, podatku lub "czegoś tam".
Brak wyobraźni u radnych to klęska, ale cóż - syty głodnego nigdy nie zrozumie...

Napisany przez: Aszz czw, 28 paź 2010 - 20:17

CYTAT(Arbas @ czw, 28 paź 2010 - 18:38) *
CYTAT(Aszz @ śro, 27 paź 2010 - 20:21) *
Nie wiem czy to dobra czy zła wiadomość, ale dobrze poinformowane wiewiórki z Parku Hallera doniosły, że od 2011 r w DG obowiązuje na powrót( ostatnio w 2008 r) podatek od posiadania psów. 60 zł dla zwykłych śmiertelników, 30 dla samotnych staruszków. Ci którzy wzięli psa ze schroniska( z 2011) i członkowie towarzystw opieki nad zwierzętami - zwolnieni. To efekt dzisiejszej sesji RM.

Podatek powinien być symboliczny i mieć na celu przede wszystkim rejestrację zwierząt,
a nie przychód do kasy miejskiej.
60 zł dla bezrobotnego to majątek, 30 zł dla samotnego staruszka to fortuna.
Sprawiedliwiej byłoby 1% od dochodu, podatku lub "czegoś tam".
Brak wyobraźni u radnych to klęska, ale cóż - syty głodnego nigdy nie zrozumie...


No ale z drugiej strony, nie ma obowiązku posiadania psa. Tym bardziej jeśli nas na niego nie stać...

Napisany przez: Arbas czw, 28 paź 2010 - 20:51

Drogi Aszz!
Im wiecej zwierzaków w domach (nawet tych biednych),
tym mniejsze koszty utrzymania schroniska.
W schronisku 1 piesek to koszt ok. 450 zł/miesiąc.
Pomijam koszty budowy i inne, oraz nieporównywalne warunki bytowania w domach - za mniejszą cenę.

Napisany przez: bzenek pią, 29 paź 2010 - 09:00

CYTAT(olo @ nie, 17 paź 2010 - 16:32) *
Opuszczone zwierzaki nie są medialne, stają się nimi wtedy gdy...wszyscy wiemy kiedy.

Bo też nikogo w Dąbrowie nie obchodzą zwierzęta domowe. Nie czarujmy się. Nie ma "społecznego zapotrzebowania" na schronisko w mieście.

CYTAT(Aszz @ śro, 27 paź 2010 - 23:21) *
podatek od posiadania psów. 60 zł dla zwykłych śmiertelników, 30 dla samotnych staruszków. Ci którzy wzięli psa ze schroniska( z 2011) i członkowie towarzystw opieki nad zwierzętami - zwolnieni. To efekt dzisiejszej sesji RM.

Więcej z tym będzie kłopotu przy egzekwowaniu niż pożytku.

Ile kosztuje składka w towarzystwie opieki nad zwierzętami ? Jeśli mniej niż 60zł to chyba się wszyscy zapiszą. smile.gif

Napisany przez: Leszek pią, 29 paź 2010 - 15:17

CYTAT(bzenek @ pią, 29 paź 2010 - 09:00) *
Ile kosztuje składka w towarzystwie opieki nad zwierzętami ? Jeśli mniej niż 60zł to chyba się wszyscy zapiszą. smile.gif


Wpisowe 5 zł (uczniowie, emeryci i renciści 3 zł), miesięczna składka 3 zł (uczniowie, emeryci i renciści 1 zł). Opłaca się laugh.gif

Napisany przez: Alinco100 pią, 29 paź 2010 - 15:36

No to teraz TONZ zbije kokosy, a miasto niech się w nos cmoknie celb (15).gif

Napisany przez: Leszek pią, 29 paź 2010 - 19:31

TOZ, TONZ (a właściwie TOnZ) jest od zabytków smile2.gif

Napisany przez: hutnik sob, 30 paź 2010 - 12:24

Może ktoś podać lokalizację Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w naszym miescie.Z góry dziękuje. cha (40).gif smile.gif smile.gif smile.gif

Napisany przez: xMarcinx sob, 30 paź 2010 - 12:31

http://www.toz.pl/?menu=jednostki&wybor=wojewodztwami&wybrano_wojewodztwo=12

Napisany przez: .tomy pon, 08 lis 2010 - 20:15

Witam.

Jak sądzicie obiektywnie czy schronisko dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej kiedykolwiek powstanie?
Czy znajdzie się w tym mieście chociaż jeden decydent, który potrafi myśleć na wielu płaszczyznach potrzeb, w nie jedynie podpisuje to co podsuną mu pod nos? (koniecznie korzystne dla tych, dla których powinno być)
Jak wielki rozwój emocjonalny musi nastąpić, by ludzie zobaczyli wyższe potrzeby społeczne, dotyczące ludzi i zwierząt, a które są pomijane na rzecz dochodowości lub celowo komplikowanych zadań?
Jak to jest z tym wszystkim?

Z poważaniem

Napisany przez: Arbas wto, 09 lis 2010 - 22:14

CYTAT(.tomy @ pon, 08 lis 2010 - 18:15) *
Witam.

Jak sądzicie obiektywnie czy schronisko dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej kiedykolwiek powstanie?
Czy znajdzie się w tym mieście chociaż jeden decydent, który potrafi myśleć na wielu płaszczyznach potrzeb, w nie jedynie podpisuje to co podsuną mu pod nos? (koniecznie korzystne dla tych, dla których powinno być)
Jak wielki rozwój emocjonalny musi nastąpić, by ludzie zobaczyli wyższe potrzeby społeczne, dotyczące ludzi i zwierząt, a które są pomijane na rzecz dochodowości lub celowo komplikowanych zadań?
Jak to jest z tym wszystkim?

Z poważaniem

Zwierzaczki mają w Dąbrowie kogoś takiego jak Tomy.
Czy jest ktoś, kto powalczy o kilka szpitalnych łóżek z przeznaczeniem na hospicjum?
Dla umierających ludzi.


Napisany przez: .tomy czw, 11 lis 2010 - 20:02

Witam.

Widzisz Arbas z ludźmi jest dosyć prosto, większość społeczeństwa spełnia swój moralny obowiązek w sposób najbardziej z przystępnych czyli poprzez wysłanie sms-a na podany numer Fundacji, która powinna coś robić, ale niekoniecznie musi, gdyż po wysłaniu sms-a nikogo to już nie interesuje. Obowiązek własnego sumienia spełniony, piwko wypite można położyć głowę na poduszce z samozadowoleniem. Trudno znaleźć kogoś, kto zrobiłby coś nie mając na uwadze własnego interesu, jeżeli jest to interes etyczny to popieram, ale zwykle bywa inny. Wiem z doświadczenia, że wielu z opiniujących cokolwiek to tylko "ciało doradcze" bez jakiegokolwiek doświadczenia, więc aspekt przydatności wypowiedzi takowych osób jest znikomy, oczywiście czasami ktoś ma dobre intencje, ale najczęściej chodzi o własne EGO-MĄDROŚCI.
Napisać, powiedzieć można wiele, zrobić z tego 10% to sukces przerastający większość.
Dlaczego w moim przypadku zwierzęta?
Ponieważ jeżeli są ludzie zdeterminowani tak jak ja jeżeli chodzi o schronisko w naszym mieście, którzy działaliby zamiast weryfikując innych to sytuacja byłaby inna.
Moja determinacja sięga tak daleko, że nie posiada ograniczenia czasowego, gdyż nigdy nie zrezygnuję z obranego celu.
Tylko w ten sposób można doprowadzić sprawę do końca.
Nie jestem jakimś tam ludzikiem, który ma utopijne idee, mam wiedzę, która pozwoli na społeczną wzgardę ludźmi, którzy decydują o czymkolwiek będąc cynicznymi analfabetami.
Stanowiska, które piastują w Urzędzie Miejskim niestety nie leją im rozumu do głowy, chociaż większość z nich zapewne tak uważa.
Mała wiara społeczeństwa w cokolwiek jest na rękę tym, którzy podejmują decyzje w naszym mieście.
Zawsze będę na nich patrzył, szukał, czekał, weryfikował.

Z poważaniem

Napisany przez: :) pią, 12 lis 2010 - 23:16

CYTAT


Z czego mogą być dumni dąbrowianie, a czego się wstydzą?

2010-11-12, Aktualizacja: dzisiaj 18:22

Anna Polewiak
Dąbrowa Górnicza stała się miastem pełnym kontrastów. Z wielu zmian, remontów i projektów można być dumnym. Ale jest też wiele miejsc, czy kontrowersyjnych decyzji, które mieszkańcy oceniają na minus.

Takim przykładem jest m.in. budowa azylu dla zwierząt Nie zrobiono w tej kwestii nic, ponad obietnice. Sprawa schroniska ciągnie się od wielu lat. Kolejnym organizacjom (Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami, Fundacji S.O.S dla Zwierząt, Grupie Viva!Zagłębie ), które chciały budować azyl przy wsparciu miasta, proponowano działkę w rejonie Lipówki II, która wymagałaby znacznych kosztów finansowych. Poza tym bliskie sąsiedztwo odpadów nie sprzyja tworzeniu azylu.

- Działka przy Lipówce II dobra jest na składowanie odpadów, nie nadaje się dla zwierząt - stwierdziła dąbrowianka, Anna Błasiak. Stowarzyszenie Pomocy dla Zwierząt Stop Obojętności, wywodzące się z zagłębiowskiej grupy Fundacji Viva zbuduje przystań bez udziału gminy.
(...)

Napisany przez: .tomy sob, 13 lis 2010 - 15:16

Witam.

Prawdą jest propozycja UM działki na Lipówce, która nie powinna być brana pod uwagę przy określaniu zagospodarowania przestrzennego dotyczącego schroniska dla zwierząt. Urzędnicy tego nie rozumieją wobec czego jest to przykładem ich niekompetencji i lenistwa. W normalnych warunkach relacji pracodawca - pracownik występuje weryfikacja i ocena skuteczności działań pracownika, lecz w UM tego typu podejście nie istnieje. Tutaj można popełniać pomyłki, tutaj można kompetencje mieć "dalekiej przyszłości", tutaj jest Państwo pozbawione odpowiedzialności personalnej, tutaj wystarczy być w pracy i aktorsko do niej podchodzić. To czego dokonali obecni głównodowodzący UM jest tylko podpisywaniem bubli, każdy może być na tyle kreatywnym zarządzającym, lecz niestety żaden z nich nie zrobił niczego co świadczyłoby o własnej inicjatywie i rozsądku.
Nie będę robił nic z polityki, gdyż to jakoś mnie odrzuca zapachem daleko.
Schronisko powstanie, teraz, za rok, za trzy lata, ale powstanie.
Jeżeli D.G. nie będzie na tyle empatycznym miastem, które robi coś więcej prócz fontanny, kostki i festynów to będzie ok, jeżeli nie to znajdziemy środki wśród sponsorów różnego szczebla, od złotówki po ileś tam, grunt również będzie, ale jakoś tak dziwnie, że człowiek robiąc rzecz inną, nie standard najniższych lotów, natrafia na tak wielką niechęć tych, którzy na co dzień nazywają siebie cywilizowanymi.
Mam nadzieję, że Panom naszym obecnym podziękujemy za "wytarte krzesła" w ich biurach czwartego piętra UM i zaczniemy inaczej, gdyż tak robi się to w normalnych Firmach.

Z poważaniem

Napisany przez: vacu sob, 13 lis 2010 - 16:04

CYTAT(.tomy @ sob, 13 lis 2010 - 17:16) *
Prawdą jest propozycja UM działki na Lipówce, która nie powinna być brana pod uwagę przy określaniu zagospodarowania przestrzennego dotyczącego schroniska dla zwierząt.

Zapytam z ciekawości, bo po prostu nie wiem - jakie są wymagania co do działki, na której mogłoby powstać schronisko? Poza sąsiedztwem "odpadowni" jakie są przeciwwskazania dla tamtej działki?

Napisany przez: .tomy sob, 13 lis 2010 - 16:45

Witam.

Działka na Lipówce to działka ok. 1200 m2. Jest to teren pagórkowy pomiędzy nasypami Koksowni, a wysypiskiem.
Jeżeli miałoby powstać schronisko jak inne w naszym kraju to owszem możemy przerzucić je jak najdalej, najlepiej w stronę, o której nikt nie wie. Natomiast jeżeli należy coś robić to w sposób taki, o którym do chwili obecnej nie chciał nikt rozmawiać.
Zbyt mały teren, zbyt kiepski dojazd, zbyt mało rozumu decydentów.
Po pierwsze schronisko to nie ma być umieralnia dla zwierząt posadowiona jak najdalej od ludzi.
Po drugie odpowiedzialność za własne działanie.
Po trzecie marketing w celu utrzymania zwierząt.
Po czwarte komunikacja, gdyż w przeciwnym wypadku byłoby to miejsce zwane "Nibylandią", czyli niby jest, niby nie ma.
To co daleko nie razi, nie powoduje emocji, nie trzeba myśleć, czyli go nie ma.
Schronisko powinno być głownie domem tymczasowym, niedochodowym, społecznym, czystym, przejrzystym dla każdego.
Jeżeli ktoś z Państwa ma pytania, chętnie odpowiem, chętnie się czegoś od Państwa nauczę.

Z poważaniem

Napisany przez: Arbas sob, 13 lis 2010 - 17:00

CYTAT(.tomy @ sob, 13 lis 2010 - 14:45) *
Witam.

Działka na Lipówce to działka ok. 1200 m2. Jest to teren pagórkowy pomiędzy nasypami Koksowni, a wysypiskiem.
Jeżeli miałoby powstać schronisko jak inne w naszym kraju to owszem możemy przerzucić je jak najdalej, najlepiej w stronę, o której nikt nie wie. Natomiast jeżeli należy coś robić to w sposób taki, o którym do chwili obecnej nie chciał nikt rozmawiać.
Zbyt mały teren, zbyt kiepski dojazd, zbyt mało rozumu decydentów.
Po pierwsze schronisko to nie ma być umieralnia dla zwierząt posadowiona jak najdalej od ludzi.
Po drugie odpowiedzialność za własne działanie.
Po trzecie marketing w celu utrzymania zwierząt.
Po czwarte komunikacja, gdyż w przeciwnym wypadku byłoby to miejsce zwane "Nibylandią", czyli niby jest, niby nie ma.
To co daleko nie razi, nie powoduje emocji, nie trzeba myśleć, czyli go nie ma.
Schronisko powinno być głownie domem tymczasowym, niedochodowym, społecznym, czystym, przejrzystym dla każdego.
Jeżeli ktoś z Państwa ma pytania, chętnie odpowiem, chętnie się czegoś od Państwa nauczę.

Z poważaniem


Życzę Ci więcej praktyki, jeśli chodzi o poglądy na całokształt spraw związanych ze schroniskiem.
Przy całej mojej sympatii dla piesków, kotków itd. jest to obiekt niezwykle UCIĄŻLIWY dla otoczenia
(hałas szczekających przez całą dobę psów oraz zapach) i nie może być usytuowany w centrum miasta, o czym marzysz.
Służby miejskie są powołane do tego, by zwierzęta na koszt podatników dowieźć do schronisk,
zlokalizowanych na peryferiach.
Z tego co piszesz wynika, że nie znasz realiów.
Co innego jest marzyć i wyobrażać sobie, a co innego wiedzieć na podstawie własnych obserwacji.
Chciałbyś mieszkać w sąsiedztwie schroniska?

Napisany przez: vacu sob, 13 lis 2010 - 17:06

Hmm... No to powiem tak: na dużą działkę w centrum nie liczyłbym raczej. Niezależnie kto będzie u władzy. Zresztą jak dla mnie to schronisko powinno być na uboczu inaczej zaraz zaczną się tzw. "protesty okolicznych mieszkańców". A Wasza (czyli działaczy organizacji na rzecz zwierząt, zwykłych miłośników zwierząt, wolontariuszy) w tym głowa, żeby schronisko takie nie stało się umieralnią i żeby każdy kto szuka zwierzaka wiedział gdzie trafić. Niestety ale świat jest brutalny, jeżeli liczysz na złote góry to możesz tak liczyć do końca swych dni a się nie doliczysz.
I żeby nie było - ja "od zawsze" mam psiaki i zawsze są to zwierzaki ze schroniska (jeden tu leży obok z S-ca z Baczyńskiego). Ale też trzeba być realistą i zdawać sobie sprawę, że przed psem zawsze będzie człowiek, wyborca. I to imho nic złego akurat.

Napisany przez: xMarcinx sob, 13 lis 2010 - 19:21

U mnie na osiedlu jak psy zaczną szczekać to normalnie czuje się jak na wsi. Tak, wiec nie życzyłbym nikomu schroniska w sąsiedztwie. Niemniej też wiem, ze nie powinna być chata za polem, co by jakaś kontrola nad tym była i widok tych psiaków działa prewencyjnie na ludzi.

Napisany przez: .tomy nie, 14 lis 2010 - 19:30

Witam.

Co to jest praktyka w poglądach związanych ze schroniskiem?
Źle zrozumieliście moje podejście, jestem świadom uciążliwości takowego obiektu, dlatego nigdy nie próbowałbym tworzyć go na gruntach powodujących problem dla jakichkolwiek mieszkańców. Nie starajcie się rozumieć dobrego dojazdu jako centrum miasta. Tak służby miejskie są powołane między innymi do wyłapywanie i lokowanie zwierząt bezdomnych w schroniskach, ale niekoniecznie do zawierania umów z dwoma podmiotami gospodarczymi odległymi od siebie kilkadziesiąt kilometrów i wypłacania pieniędzy, które mogłyby się zwrócić budując schronisko w Dąbrowie Górniczej. Nie wspomnę o aspekcie humanitarności, gdyż to zapewne nie ma sensu. Co to są realia? Nie wiem jak dalece jesteście biegli w sprawach schronisk w Polsce, jeżeli naprawdę to z przyjemnością przyjmę wsparcie i doświadczenie, byle opiniowanie na podstawie Uchwał gmin i zasłyszanych opowieści z telewizji.
Co to są własne obserwacje? Co obserwowano? Czy chciałbym mieszkać w pobliżu schroniska? Zapewne w pobliżu takiego o jakim myślisz to nie, ale nie jest ten obraz jedynym. Są schroniska jak Koszalin, Świnoujście, gdzie uwierzcie, że Wasza opinia, którą macie o schroniskach mogłaby się zachwiać.
Dlaczego złote góry?

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy pon, 06 gru 2010 - 20:13

Witam.

Mam nadzieje, że Pan Podraza będzie po wygranych wyborach miał szansę na utworzenie w mieście schroniska.
Czekam z niecierpliwością.

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy czw, 09 gru 2010 - 18:50

Witam.

Dobre wieści dla zainteresowanych.
Pan Prezydent Podraza przychyla się do utworzenia schroniska dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej, wnioskowanie polega na umiłowaniu Prezydenta do zwierząt, świadczy to o wysokim rozwoju emocjonalnym Naszego Decydenta.
Biorąc pod uwagę moc potrzeb inwestycyjnych jednak znajdzie miejsce w sercu (i kasie miejskiej) dla zwierząt, gdyż molo i inne zabawy Cezara dla pospsólstwa nie mogą brać góry nad powinnością humanitarną.
Brawo Panie Prezydencie!!!

Z podziękowaniami
Tomek N.

Napisany przez: mawwm czw, 09 gru 2010 - 19:40

no, oczywiście KS zrobiłby to lepiej itd.

Napisany przez: .tomy czw, 09 gru 2010 - 20:17

Nie wiem jak zrobiłby to KS, nie wiem jak zrobiłby to Wałęsa, nie wiem jak zrobiłby to Lenin, nie wiem jak zrobiłby to Putin. Wiem, że wpieprzanie jakiejkolwiek opcji w to zadanie jest czystym estwem, więc więcej woli mniej pieprzenia.
Nie jest to temat dla wyuzdanych partyjnie.
To temat dla ludzi.

Z poważaniem

Napisany przez: Arbas czw, 09 gru 2010 - 23:13

Teraz obrzydliwe ludziska chcą na wszystkim zarobić, więc zainteresuj budową schroniska kogoś,
kto zobaczy w tym interes większy niż umowa z "odległymi firmami" poza obszarem Dąbrowy.
Powodzenia!

Napisany przez: .tomy pią, 10 gru 2010 - 20:44

W sprawie przepisów
o ochronie przed bezdomnymi zwierzętami

Do Sejmu wpłynął rządowy projekt zmiany ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3670 z dnia 25.11.2010). Ma on na celu zmianę systemu gospodarowania odpadami komunalnymi i zasadniczo nie dotyczy ochrony zwierząt. Jednak w przepisach polskiego prawa nawarstwiło się niekonsekwentne podejście do problemu bezdomnych zwierząt, wyrażające się w traktowaniu ich jako przedmiotów opieki a równocześnie jako odpadów komunalnych. Jest okazja to naprawić.

Projekt nowelizacji przewiduje utrzymanie w mocy przepisu art. 3, ust. 2, pkt 5 dotychczasowej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (u.c.p.g.).
Art. 3
1. Utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy.
2. Gminy zapewniają czystość i porządek na swoim terenie i tworzą warunki niezbędne do ich utrzymania, a w szczególności:
(...)
5) organizują ochronę przed bezdomnymi zwierzętami na zasadach określonych w odrębnych przepisach,
(...)
(a konsekwentnie także wynikającego stąd przepisu o zezwoleniach w art. 7, ust. 1, pkt 3)
Postulat

Postulujemy, by w ramach prac nad nowelizacją ustawy przepis ten został uchylony z tego powodu, że w powszechnie obowiązującym prawie nie ma przepisów na które on wskazuje, tzn. przepisów zawierających "zasady ochrony przed bezdomnymi zwierzętami".

Istnienie kwestionowanego przepisu narusza, wynikającą z zasady demokratycznego państwa prawa, dyrektywę dostatecznej określoności unormowań prawnych oraz zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Ponadto, funkcjonowanie tego przepisu w obecnym porządku prawnym wyraźne przyczynia się do patologii realizacji zadań gminnych i bezradności gmin wobec problemu bezdomnych zwierząt.
Uzasadnienie

Niezależnie od publicznego zadania "organizowania ochrony przed bezdomnymi zwierzętami" określonemu w u.c.p.g., gminy mają też zadanie "zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywania", określone w art. 11 ustawy z dn. 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (tekst ujednolicony Dz. U. 2003, nr 106, poz. 1002) - dalej "u.o.z.".

Oczywisty jest wspólny przedmiot tych dwóch, osobno określonych, zadań publicznych gmin – bezdomne zwierzęta, a praktycznie – zjawisko bezdomnych psów. Na tej zbieżności oparty jest pogląd, że wskazywane "zasady ochrony przed bezdomnymi zwierzętami" są określone prawem, bo zawarte są w przepisach art. 11 u.o.z., a zwłaszcza w rozporządzeniu wykonawczym o wyłapywaniu bezdomnych zwierząt (Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 26 sierpnia 1998 r. w sprawie zasad i warunków wyłapywania bezdomnych zwierząt, wydane na podstawie art. 11 ust. 2 u.o.z., Dz.U.1998, nr.116, poz. 753).

Pogląd taki zawarty jest w wykładni kwestionowanego przepisu przez Ministra Spraw Wewnętrznych (1), a także w literaturze przedmiotu, np. popularnych komentarzach prof. Wojciecha Radeckiego do obu ustaw (2). Co ważniejsze, jest to pogląd szeroko podzielany przez organy gmin, które, zawierając umowy z "podmiotami wyłapującymi" w myśl przepisów u.o.z., najpierw udzielają im zezwolenia na działalność regulowaną "ochrony przed bezdomnymi zwierzętami" – w myśl kwestionowanego przepisu u.c.p.g.

Pogląd o tym, że kwestionowany przepis wskazuje na art. 11 u.o.z., nie znajduje jednak uzasadnienia z dwóch powodów:

1. Uchwalając w 1996 r. ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, ustawodawca nie mógł mieć na myśli przepisów ustawy o ochronie zwierząt, bo ta została uchwalona dopiero rok później, w 1997 r. W momencie uchwalania ustawy nie istniały żadne przepisy prawa dotyczące bezdomnych zwierząt (3).
2. Treść wymienionych przepisów u.c.p.g i u.o.z nie daje się logicznie powiązać w sposób, o jakim mówi odesłanie, tzn. tak, by realizować jedno zadanie na zasadach określonych w drugim.

Zadnie gminy określone w u.o.z. ma na celu dobro samych zwierząt, bowiem art. 11 mówiący o "zapewnianiu im opieki" jest konkretyzacją szerzej pojmowanej opieki, o jakiej mówi art. 1 tej ustawy (4). Zaś wyłapywanie bezdomnych zwierząt jest tylko narzędziem do zapewniania im opieki – jak to wielokrotnie podkreślano w wykładniach tego przepisu (5). Natomiast określone w u.c.p.g zadanie "ochrony przed bezdomnymi zwierzętami" odnosi się do wyraźnie inaczej określonego dobra, w tym zwłaszcza do bezpieczeństwa ludzi.

Są to dobra nie tylko rozbieżnie określone, ale w konkretnych przypadkach bywają także przeciwstawne, zatem wymagające odpowiedniego pogodzenia. Z samego pojęcia opieki wynika, że każde zapewnienie bezdomnemu zwierzęciu właściwej opieki zawiera w sobie także zapewnienie ochrony przed nim, bo zwierzę znajdujące się pod odpowiednią opieką nie może stanowić zagrożenia dla otoczenia. Ale nie odwrotnie – nie wszystkie działania, skutkujące ochroną przed bezdomnymi zwierzętami, muszą polegać na opiece, a mogą nawet polegać a czymś wręcz przeciwnym do opieki.

Gdyby relację między tymi zadaniami gminy interpretować w ten sposób, że działania "ochrony przed" muszą zatem mieścić się w zadaniu "opieki nad", to zadanie "ochrony przed" było by po prostu zbędne. Jeśli zaś istnienie tego zadnia jest uzasadnione treścią wykraczającą poza ramy "opieki", to ustawodawca jej nie wskazał.

W szczególności, nie wskazał w jaki sposób "ochrona przed" miała by być realizowana na zasadach określonych dla "opieki nad". Próba dosłownego zastosowania zasad ochrony zwierząt do ochrony ludzi prowadziła by tu do absurdu. Wynikało by z niej, że osoby zagrożone ze strony bezdomnych zwierząt powinny być wyłapywane i umieszczane w schroniskach lub innych "miejscach przetrzymywania".

Uniknąć takiego absurdu, podczas praktycznej realizacji zadania "ochrony przed" na zasadach "opieki nad", można tylko w ten sposób, że dokonuje się zmiany dobra chronionego i celu podejmowanych działań, przewidzianych w u.o.z. Wyłapywanie stosuje się oczywiście wobec zwierząt, ale w celu "ochrony przed" nimi. W ten sposób następuje oderwanie rozporządzenia wykonawczego od ustawy, którą mają wykonywać i jego stosowanie w kontekście innej ustawy, innego zadania i dla innego celu.

Taki użytek z kwestionowanego przepisu jest powszechny, bo zwalnia gminy z zadania zapewniania opieki, tzn. określania dalszego losu wyłapanych zwierząt, zawierania umów ze schroniskami, normowania opieki w schroniskach, ewidencji zwierząt i nadzoru, w tym zwłaszcza rozchodu zwierząt ze schronisk. Łącznie przybiera to postać cesji publicznych zadań gmin na inne podmioty, wbrew ustrojowej zasadzie, że "gmina wykonuje zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność" (6). Ostatecznie zaś, prowadzi do patologii zarabiania na istnieniu problemu bezdomnych zwierząt, w żaden sposób nie prowadząc do uporania się nim.

Napisany przez: .tomy sob, 11 gru 2010 - 21:58

Ludzie oburzeni. Nie chcą schroniska i psiego cmentarza
Witold Gałązka 2010-11-08, ostatnia aktualizacja 2010-11-08 12:41

- To zemsta władzy na Ostrowach Górniczych! - burzą się mieszkańcy peryferyjnej dzielnicy Sosnowca, w której miasto chce wybudować nowoczesne schronisko z hotelem i cmentarzem dla czworonogów

Kompleks na powierzchni półtora hektara dla 350 zwierzaków ma mieć zaplecze z prawdziwego zdarzenia: dojazd, parking, mały szpital, prysznice, podgrzewane podłogi w niewielkich boksach. - Różnica między nim a obecnym schroniskiem będzie jak między starym i szpetnym blokiem mieszkalnym z lat gomułkowskich a współczesnym apartamentowcem - porównuje Anna Jasikowska z biura prasowego sosnowieckiego magistratu.

Dzisiaj 200 psiaków gnieździ się w starym prowizorycznym schronisku w Milowicach niemal pod gołym niebem. - Dłużej nie da się trzymać zwierząt w takich warunkach. Nie możemy tu przeprowadzić normalnej kwarantanny, nie ma możliwości leczenia chorych zwierząt, boksy są ciasne, dla pięciu, sześciu psów jednocześnie - wzdycha Agnieszka Nowak z fundacji SOS dla Zwierząt, która wspólnie z 20 ochotnikami pomaga opiekować się zwierzętami w Sosnowcu.

Osób, które protestują przeciw lokalizacji schroniska w Ostrowach Górniczych, jest dokładnie 77, czyli wszyscy mieszkańcy ul. Generała Waltera Jankego. W dzielnicy wiosną pojawili się geodeci i zaczęli wbijać paliki. - Gdybyśmy ich nie poszli spytać, do dziś władza nic by nam nie powiedziała, co tu chce wybudować - oburza się Władysława Wójtowicz, która specjalnie sprawdzała w internecie, czy urząd miejski informuje o planowanej inwestycji. - Ani literki! - dodaje.

W nowiutkim domu naprzeciwko sąsiedzi wydali sporo pieniędzy na urządzenie ogrodu, w którym mają się bawić małe dzieci. - I teraz za płotem miasto umieści im sforę ujadających psów w klatkach. Zapachy też będą cudowne - pomstują mieszkańcy ul. Jankego.

Z projektowanym schroniskiem sąsiadować ma też Zenon Łuckoś, który chciałby dobrze sprzedać kilka hektarów pola pod zabudowę, bo ludzie chętnie kupują działki w zielonych Ostrowach. - Ziemia jest teraz warta jakieś 2,5 mln zł, ale jak będzie tu psiarnia, cena poleci kilka razy w dół - żali się właściciel.

Zygmunt Staroń z rodziną nie może pojąć, jakim cudem gmina chce wybudować cmentarz dla zwierząt. - Bo chyba takie miejsce musi mieć swoją kanalizację. A tak się składa, że do dzisiaj żyjemy tu wszyscy na szambach, bo miasto latami tylko obiecuje budowę kolektora. Czyżby martwe psy miały mieć w Sosnowcu lepiej niż żywi ludzie? - pyta z przekąsem Staroń.

Ludzie boją się, że gdy już schronisko zostanie zasiedlone, psy potopią się przy powodzi, bo pola regularnie zalewa woda. Przed wojną wydobywano tu węgiel z płytkich pokładów na głębokości 30 do 80 metrów. - Teren jest pozapadany, ma pod ziemią pochylnie i niezbadane pustki - ostrzegają mieszkańcy.

Urzędnicy wyjaśniają, że protest wynika z niechęci ludzi do zwierząt. To chyba nie do końca prawda, bo przy ul. Jankego prawie każdego domostwa strzeże groźny pies. A mimo to mieszkańcy są schronisku przeciwni. - Zaroi się tutaj od bezpańskich psów, bo ludzie z całego Sosnowca będą je porzucać pod azylem. Nie chcemy kłopotów i pogryzień - mówią.

Jasikowska uspokaja, że inwestycję obmyślono w szczegółach, a pracownicy schroniska będą mieli potrzebny sprzęt i nie ma mowy, by bezpańskie zwierzęta wałęsały się po Ostrowach. Prawo budowlane pozwala na zlokalizowanie schroniska w pobliżu domów, jeśli odległość wynosi co najmniej 150 metrów. Podczas wizji lokalnej zmierzono, że pozostaje jeszcze spory zapas.

"Ci ludzie nie mają serca" - tak internauci w Sosnowcu komentują sprzeciw w Ostrowach Górniczych.

- Niech ten, kto wymyślił azyl w Ostrowach, udowodni swoją wrażliwość i postawi go sobie pod swoim domem - ucinają mieszkańcy. Opisują, że w odległości 4-5 km, na nieużytkach kopalnianych obok zwałowiska, śmietniska i cmentarza w Kazimierzu, miejsce byłoby idealne. - To odludzie i tam schronisko nikomu nie będzie przeszkadzać - wskazują.

Wydział administracji architektoniczno-budowlanej w Sosnowcu poprosił Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach o rozstrzygnięcie, czy lokalizacja schroniska w Ostrowach będzie legalna. Urzędnicy nie chcieli zadzierać z mieszkańcami, nie wolno im też samym wydawać decyzji, gdy inwestorem budowy jest gmina.

SKO postanowiło właśnie, że o umiejscowieniu schroniska i cmentarza dla sosnowieckich psów zdecydują zastępczo władze sąsiedniej Dąbrowy Górniczej.

Napisany przez: Slyzaba sob, 11 gru 2010 - 23:29

CYTAT
SKO postanowiło właśnie, że o umiejscowieniu schroniska i cmentarza dla sosnowieckich psów zdecydują zastępczo władze sąsiedniej Dąbrowy Górniczej.


Przynajmniej wiadomo, kto będzie winny ;-)

Napisany przez: .tomy nie, 12 gru 2010 - 09:45

Witam.

W obecnym układzie przepisów gminy uchylają się od odpowiedzialności za stan i los zwierząt umieszczonych w schroniskach, zasłaniając się tym, że schroniska są rejestrowane i nadzorowane przez rządową Inspekcję Weterynaryjną. Zaś Inspekcja nie ponosi odpowiedzialności za stan i los zwierząt, bo nie ma wpływu na umowy między samorządną gminą a podmiotem prowadzącym schronisko. Główny strumień rozchodu zwierząt za schronisk, czyli tzw. "adopcje" nie podlegają żadnej weryfikacji ani nadzorowi, bo obecnie są one działaniem całkowicie pozaprawnym. Nawet gdy branżowe normy weterynaryjne nie są spełnione, schronisko nie jest zamykane, bo nie ma dokąd zabrać zwierząt.
Efektem usunięcia wszystkich konstrukcji pozornego nadzoru nad schroniskami i zastąpienia ich odpowiedzialnością samych gmin za przestrzeganie standardów opieki, będzie pojawienie się wielu nowych miejsc opieki w wielu gminach. Blokują to dotychczasowe wymogi weterynaryjne, określające schronisko jako osobny zakład z funkcją utylizacji padliny, oddalony 150 m od domostw i miejsc publicznych. Do niedawna było to 300 m, zatem do założenia schroniska trzeba było dysponować działką rzędu 36 ha z infrastrukturą osobnego zakładu. To dlatego mamy zarejestrowane jedno schronisko na 17 gmin i drugie tyle schronisk "nielegalnych", poza nadzorem, choć finansowanych z kieszeni podatników.
Nadzór nad gminnymi miejscami opieki będzie realny o tyle, że polegać będzie egzekwowaniu wyraźnie określonych norm od jednego i tego samego podmiotu, który udzielił zezwolenia, umieszcza tam zwierzęta i finansuje opiekę nad nimi. W efekcie zniknie zjawisko permanentnego przepełnienia nielicznych schronisk oraz rynek taniego wyłapywania, umieszczania gdziekolwiek i pokątnego rozchodu zwierząt. Zajmowanie się bezdomnymi zwierzętami będzie konsekwentnie ewidencjonowane od początku do końca, przez co od razu stanie się droższe. To z kolei powinno skłonić gminy by przestały traktować problem jako podrzędną pozycję w budżecie "oczyszczania" a zainteresowały się zarówno zapobieganiem bezdomności (sterylizacją, ograniczaniem handlu i egzekwowaniem opieki) jak i współpracą z mieszkańcami (domy zastępcze i adopcje).

Z poważaniem

Napisany przez: .tomy czw, 16 gru 2010 - 19:27

Witam.

Kuriozalne i skandaliczne propozycje w projekcie Małej Nowelizacji Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt.

Zespół w składzie prof. Dr hab. Andrzej Elżanowski z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk, dr Tomasz Pietrzykowski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, Adw. Iwona Elżanowska z Kancelarii Adwokackiej, przygotował na zlecenie Straży dla Zwierząt w Polsce w ramach projektu „Nadzór i wiedza w służbie środowiska” finansowanego przez Europejski Fundusz Społeczny w programie Kapitał Ludzki.

Proponowane zmiany w art. 33

Ust. 4 przyjmuje brzmienie:

4. Bezzwłoczne uśmiercenie, o którym mowa w art. 6 ust. 1 pkt. 3, wykonuje osoba uprawniona do wykonywania zabiegów weterynaryjnych lub medycznych przez podanie środka usypiającego lub osoba uprawniona do użycia broni palnej przez zastrzelenie.

Dodaje się ustępy 5-7:

5. Jeżeli konieczność bezzwłocznego uśmiercenia zachodzi w warunkach uniemożliwiających niezwłoczne przybycie osoby, o której mowa w ust. 4 albo, gdy próby zapewnienia jej obecności okazały się bezskuteczne, to uśmiercenia zwierzęcia dokonać może także inna osoba, przy pomocy najbardziej humanitarnej z dostępnych metod.

6. Osoby dokonujące bezzwłocznego uśmiercenia, o których mowa w ust. 4 i 5 sporządzają i niezwłocznie przekazują właściwemu powiatowemu lekarzowi weterynarii dokumentację zawierającą fotografię lub opis zwierzęcia przed uśmierceniem oraz opis przesłanek, miejsca, czasu oraz sposobu uśmiercenia zwierzęcia, a także dane identyfikujące osoby uczestniczące w uśmierceniu zwierzęcia oraz sporządzeniu dokumentacji.

Zarząd Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wyraża całkowitą dezaprobatę dla projektu Małej Nowelizacji Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt.

Szczególne oburzenie budzą propozycje zmian w Art.. 33, a w szczególności ust. 4 i 5 (patrz wyżej). Zmiany te prowadzą wprost do mordowania zwierząt w majestacie prawa.

Zarząd Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami żywi nadzieję, ze Pani Poseł Joanna Mucha, znana z pozytywnego stosunku do problematyki ochrony zwierząt, kierująca pracami Zespołu sejmowego nie dopuści do uchwalenia ww. Małej Nowelizacji w wersji proponowanej przez autorów.

Prosimy wszystkich, którym nieobojętny jest los bezbronnych zwierząt o wsparcie naszego stanowiska poprzez emaile do Pani Poseł Joanny Muchy jak i autorów Małej Nowelizacji.

Poseł Joanna Mucha email: biuro@joannamucha.pl
prof. Dr hab. Andrzej Elżanowski email: elzanowski@miiz.waw.pl
dr Tomasz Pietrzykowski pracownicy@wpia.us.edu.pl
Adw. Iwona Elżanowska email: adwokat.elzanowska@gmail.com

Napisany przez: .tomy sob, 18 gru 2010 - 16:10

Witam.

Takie dni i tygodnie jak obecne pozwalają wierzyć.
Najlepsze wieści jakie kiedykolwiek mogłem otrzymać.
24 lutego 2011 o godz. 15:00 spotkam się z Panem Prezydentem Zbigniewem Podrazą.
Ostatnia sesja Rady Miejskiej i zaprzysiężenie Prezydenta 14.12.2010.
" Wczoraj w Dąbrowie Górniczej odbyły się dwie sesje Rady Miejskiej. Na pierwszej Zbigniew Podraza po raz drugi złożył ślubowanie jako Prezydent Miasta Dąbrowa Górnicza. – Przepraszam za ostatni okres kampanii wyborczej, gdzie nie przebierano w słowach, ale wstyd byłoby mi je przytaczać dzisiaj. Dąbrowa to miasto ludzi przyzwoitych – mówił tuż po zaprzysiężeniu prezydent Podraza.

W swoim krótkim wystąpieniu gospodarz miasta wytyczył też kierunki najbliższych działań, wspominając przede wszystkim o dworcach kolejowych i schronisku dla zwierząt. – Wybór mieszkańców to nie tylko wyraz zaufania, ale i aprobaty dla naszych działań. Społeczeństwo Dąbrowy jest wymagające i surowe w swoich ocenach. Kieruję słowa podziękowania do tych, którzy oddali na mnie swój głos.
Postaram się ich nie zawieść. Tych którzy się wahali lub głosowali inaczej będę przekonywał do swoich działań – zapowiedział Zbigniew Podraza. "

Jedyną osobą spośród Radnych Dąbrowy Górniczej, która znalazła chwilę na odpowiedź dotyczącą schroniska w naszym mieście była Pani Agnieszka Pasternak. Jest to bardzo wymowne, gdyż świadczy to o nie robieniu uników w kontaktach z mieszkańcami w trudnych sprawach. Pani Agnieszka jest wobec tego osobą wiarygodną według mnie ze względu na odpowiedź i podjęcie dyskusji.
Nie jest sztuką rzucanie hasłami, nie jest sztuką szermierka słowna, która do niczego konstruktywnego nie prowadzi, sztuką jest stanąć i podjąć temat w celu rozwiązania go pomimo dotychczasowej sytuacji zwierząt w naszym mieście, to wielki krok.
Dziękuję.

Napisany przez: Arbas sob, 18 gru 2010 - 20:49

Jestem zawiedziony i nie ufam Ci. Pojechałeś wazeliną jak mało kto na tym forum.
Może w słusznej sprawie, ale zanadto.
Zwierzakom życzę w Dąbrowie jak najlepiej, ale ludziom jeszcze bardziej.
Ja tez dziękuję.

Napisany przez: .tomy sob, 18 gru 2010 - 21:40

CYTAT(Arbas @ sob, 18 gru 2010 - 22:49) *
Jestem zawiedziony i nie ufam Ci. Pojechałeś wazeliną jak mało kto na tym forum.
Może w słusznej sprawie, ale zanadto.
Zwierzakom życzę w Dąbrowie jak najlepiej, ale ludziom jeszcze bardziej.
Ja tez dziękuję.


Witam ponownie.

Oj Arbas, Arbas, szanuję opinię ludzi, ale nie należy oceniać niczego o czym ma się małe pojęcie.
Wiem, że prosto jest toczyć walki słowne, wiem, że prosto jest bawić się w Forum Dyskusyjne, ale to nie wszystko.
Nikt nie musi mi ufać, tym bardziej nie zależy mi na zaufaniu ludzi, którzy nie mają pojęcia o sytuacji zwierząt w naszym mieście.
Wiem, że niektórym osobom sprawia przyjemność samo istnienie w przestrzeni Forum, ale niestety ja nie jestem tutaj po to, by bezosobowo bawić się słowami.
Moja propozycja jest taka, jeżeli naprawdę masz zamiar cokolwiek oceniać musisz się ze mną spotkać mój mail tomeknied@gmail.com ustal sobie czas ja się dostosuję.
Nie bardzo odpowiada mi forma Forum, gdyż moim zdaniem to taki styl gadania bez odpowiedzialności.
Jeżeli jest temat, który ma szansę to powinien być traktowany inaczej, jeżeli nie rozumiesz tego to napisz na mail, spotkamy się, porozmawiamy.
Wazeliną się nie baw, gdyż uznam Cię za specjalistę w tej kwestii, a to nie wróży zbyt dobrze.
Krótko kończąc, nikogo nie chcę urazić, jeżeli sądziłeś, że będę Wojownikiem z Przypadku to za krótko żyjesz, moim celem jest dobro zwierząt, a nie udowadnianie Arbasowi racji względem spraw, o których Arbas nie ma pojęcia.
Proponuję spotkanie i rozmowę, to nie boli i nie kosztuje, a będziesz mógł ocenić to co w tej chwili oceniasz bezpodstawnie.
Dobrego weekendu Arbas, życzę mniej agresji, a więcej tolerancji. Świat jest inny.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Arbas nie, 19 gru 2010 - 18:14

Widzę w Panu Tomku przyszłego dyrektora schroniska i mniemam, że Pan Tomek też to jasno widzi.
Mam zwierzaka ze schroniska i pojęcie o problemie.
Powodzenia

Napisany przez: xMarcinx nie, 19 gru 2010 - 18:20

Niema mowy! Ja tam widzę ludzi Bobra tongue.gif

Napisany przez: maseur nie, 19 gru 2010 - 18:55

CYTAT(Arbas @ nie, 19 gru 2010 - 16:14) *
Widzę w Panu Tomku przyszłego dyrektora schroniska i mniemam, że Pan Tomek też to jasno widzi.



jeśli posiada ku temu odpowiednie kompetencje , w przeciwieństwie do większości naszych dzielnych samorządowców, to jaki widzisz w tym problem ? Człowiek nie załatwia sobie ciepłej posadki poprzez kolesiostwo tylko walczy z grupą decydentów robiących pod siebie i robi to dla dobra zwierząt które nie mają się gdzie podziać. z Czeladzi odwiecznie naśmiewają się ludzie, że nie ma dworca kolejowego, my w zasadzie mamy tylko śmierdzącą poczekalnię bez czynnych kas, jeszcze niedawno byliśmy ponad stutysięcznym miastem bez kina więc możnaby się niedziwić z powodu braku schroniska - ja jednak uważam ten stan rzeczy za żenujący skandal. Miasto nie ma gruntów które mogłoby przeznaczyć na taki cel? Czy może brak na to pieniędzy bo trzeba opłacać diety ciężkopracującym radnym ?

Napisany przez: .tomy nie, 19 gru 2010 - 21:08

Witam.

Bardzo przykro czytać Wasze pomysły o dyrektorach, o upolitycznieniu, zdaję sobie sprawę, że tak chcecie to widzieć i nie mam żadnych pretensji. Znam dobrze sytuację schronisk w Polsce, wiem jak wygląda system decydowania w tych miejscach. Moje założenia opierają się na doprowadzeniu do powstania schroniska i stworzenia możliwości dla osób do tej pory zajmujących się zwierzętami w mieście za własne pieniądze i kosztem własnego czasu. Tych ludzi jest wielu, wierzcie, że gdyby ich nie było sytuacja zwierząt w mieście przerosłaby chorzowskie schronisko, przerosłaby ludzkie wyobrażenie o tragedii zwierząt w Dąbrowie Górniczej. Ja nie mam ambicji na żadne stanowiska, żadne układy, żadne kolesiostwo, po prostu mnie to nie interesuje, powód jest banalny, moja sytuacja finansowa nie zmusza mnie do układania się z kimkolwiek i dążenia do stanowisk, nie muszę tego robić. Mogę w jakiejś części finansować schronisko, gdyż finansuję od kilku lat zabiegi lekarskie dla wielu już zwierząt. Nie ma sensu ze startu doszukiwać się w tym czegokolwiek, po prostu na szacunek trzeba sobie zasłużyć, ale nie powinno się bezpodstawnie nikogo oceniać grubo poniżej zera. Wystarczy zero.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Leszek nie, 19 gru 2010 - 22:19

Tomku - Arbasem i jego opiniami możesz się nie przejmować, dla niego każdy chwalący obecną władzę jest w układzie, podejrzany, skorumpowany, umoczony itp. - a brak dowodów to dla niego wystarczający dowód. Lubi rzucać nieuzasadnionymi domysłami, cienkimi aluzjami, ale zapytany o konkrety milczy. Ot, taka prosta pisowska wizja świata i stara metoda - obrzuć g...em, coś się przyklei.

Napisany przez: Arbas wto, 21 gru 2010 - 00:07

CYTAT(maseur @ nie, 19 gru 2010 - 16:55) *
CYTAT(Arbas @ nie, 19 gru 2010 - 16:14) *
Widzę w Panu Tomku przyszłego dyrektora schroniska i mniemam, że Pan Tomek też to jasno widzi.
jeśli posiada ku temu odpowiednie kompetencje , w przeciwieństwie do większości naszych dzielnych samorządowców, to jaki widzisz w tym problem ? Człowiek nie załatwia sobie ciepłej posadki poprzez kolesiostwo tylko walczy z grupą decydentów robiących pod siebie i robi to dla dobra zwierząt które nie mają się gdzie podziać. z Czeladzi odwiecznie naśmiewają się ludzie, że nie ma dworca kolejowego, my w zasadzie mamy tylko śmierdzącą poczekalnię bez czynnych kas, jeszcze niedawno byliśmy ponad stutysięcznym miastem bez kina więc możnaby się niedziwić z powodu braku schroniska - ja jednak uważam ten stan rzeczy za żenujący skandal. Miasto nie ma gruntów które mogłoby przeznaczyć na taki cel? Czy może brak na to pieniędzy bo trzeba opłacać diety ciężkopracującym radnym ?
Miasto proponowało grunt pod schronisko, ale Pan Tomek chciałby kawałek ziemi bardziej w centrum, niż na peryferiach.
CYTAT(Leszek @ nie, 19 gru 2010 - 20:19) *
Tomku - Arbasem i jego opiniami możesz się nie przejmować, dla niego każdy chwalący obecną władzę jest w układzie, podejrzany, skorumpowany, umoczony itp. - a brak dowodów to dla niego wystarczający dowód. Lubi rzucać nieuzasadnionymi domysłami, cienkimi aluzjami, ale zapytany o konkrety milczy. Ot, taka prosta pisowska wizja świata i stara metoda - obrzuć g...em, coś się przyklei.
Dziękuję za "cienkie aluzje" - to komplement.Nie przynależę do PiS, ani do żadnej partii,"g...em" też nikogo na tym forum nie obrzucam.Nie zamierzam redagować laurek, a moje gorzkie słowa nie naruszają obowiązującego tu regulaminu. "Podejrzany, skorumpowany, umoczony" to Twoje słowa, których ja tu NIGDY w stosunku do żadnej osoby nie użyłem, więc mi tego nie imputuj.

Napisany przez: .tomy wto, 21 gru 2010 - 18:54

PRAWO.

"Organizacje prozwierzęce nie zgadzają się na nowelizację art. 33 ustawy o ochronie zwierząt.
Przez ruchliwą szosę przebiega pies. Potrąca go przejeżdżający samochód. Do rannego zwierzęcia podchodzi sprawca zdarzenia. Kierowca przygląda się psu i dochodzi do wniosku, że trzeba skrócić jego cierpienia. Wyjmuje z bagażnika saperkę... Oburzające i na dodatek niezgodne z prawem - powie ktoś. Niestety, już wkrótce takie postępowanie może być jak najbardziej uprawnione za sprawą zmienionej ustawy o ochronie zwierząt.
Projekt nowelizacji ma wejść ma pod obrady Sejmu już podczas najbliższej sesji, czyli na początku przyszłego tygodnia. Został opracowany przez zespół w składzie: prof. Andrzej Elżanowski, dr Tomasz Pietrzykowski, adwokat Iwona Elżanowska - na zlecenie Straży dla Zwierząt w Polsce, w ramach projektu "Nadzór i wiedza w służbie środowisku", finansowanego w programie operacyjnym Kapitał Ludzki przez Europejski Fundusz Społeczny. Propozycją nowych uregulowań zajął się Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt pod przewodnictwem poseł Joanny Muchy. Wydawać by się mogło, że zarówno nazwa zespołu, jak i nazwisko jego przewodniczącej gwarantuje, iż proponowane zmiany w prawie będą prowadzić do poprawy sytuacji zwierząt w Polsce, do poszerzenia ich praw i ochrony przed bezmyślnością i okrucieństwem ludzi. Lektura projektu rozwiewa jednak te złudzenia.
Najwięcej kontrowersji budzi nowelizacja art. 33 ustawy. Artykuł ten dotyczy uśmiercania zwierząt i określa, w jakich przypadkach można zwierzę zabić i kto może to wykonać, przy czym wymienione są konkretne osoby - np. lekarz weterynarii, inspektor organizacji opieki nad zwierzętami i funkcjonariusze odpowiednich służb. W projekcie zmian z niezrozumiałych przyczyn listę tę poszerzono o "inne osoby". W projekcie czytamy: "Jeżeli konieczność bezzwłocznego uśmiercenia zachodzi w warunkach uniemożliwiających niezwłoczne przybycie osób, o których mowa w ust. 4, albo gdy próby zapewnienia ich obecności okazały się bezskuteczne, to uśmiercenia zwierzęcia dokonać może także inna osoba, przy pomocy najbardziej humanitarnej z dostępnych metod".

- W praktyce oznacza to przyzwolenie na zabijanie zwierząt według własnego uznania - mówi Jadwiga Osuchowa, prezes Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Projekt nakazuje co prawda przedstawienie dokumentacji fotograficznej, obrazującej stan uśmierconego zwierzęcia, ale kto będzie w stanie stwierdzić, czy zdjęcia pokazują zwierzę przed, czy po dokonanej egzekucji? Jako praktykujący prawnik uważam, że po wejściu w życie takich przepisów żaden sprawca bezzasadnej śmierci psa lub kota nie zostanie skazany.

Kolejnym niebezpiecznym zapisem projektu nowelizacji jest ustęp 4 art. 33. Głosi on, że "w razie konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, uśmiercenia dokonuje się przez:

1) podanie środka usypiającego - przez osobę uprawnioną do wykonywania zabiegów weterynaryjnych lub medycznych;

2) zastrzelenie - przez osobę uprawnioną do użycia broni palnej."

- Wynika z tego, że do oceny stanu zdrowia zwierzęcia będą uprawnieni na przykład fizjoterapeuci lub masażyści - jako osoby uprawnione do wykonywania zabiegów medycznych, a także myśliwi, gdyż są uprawnieni do użycia broni palnej - mówi prezes KTOZ. - Czy to, że ktoś zna funkcjonowanie ludzkiego organizmu albo posiada broń uprawnia go do decydowania o życiu zwierzęcia? Stoi to zresztą w sprzeczności z ustawą o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii, w której wyraźnie stwierdza się, że środek uśmiercający może być podany wyłącznie przez weterynarza. "
Czyżby Euro 2012 w Polskim wykonaniu?
Plując na reportaż z Ukrainy o jeżdżących krematoriach dla zwierząt, Polska stanie lub raczej może już jest piekłem na ziemi dla zwierząt.
Nasza duma, ambicje i historia sięgają dalej, aniżeli ktokolwiek jest w stanie spojrzeć, więc sumarycznie nie ma żadnego powodu, by cokolwiek szanować, w takim przekonaniu trzymają nas decydenci krajowi i gminni.
Prostota postrzegania potrzeb ogranicza się jedynie do przysłowiowych igrzysk, czy Dąbrowa może być inna?
Sądzę, że może być inna, sądzę, że ludzie powinni być dostosowywani do zadań, nie odwrotnie, sądzę, że mieszkańcy mogą decydować, bierność jest pożywką zarządzających miastem, bierność jest ceniona ze względu na łatwość obróbki.
Pani Joanna Mucha, nie wiem jak konstruowano Zespół Przyjaciół Zwierząt, ale zapewne na zasadzie na jakiej zbudowany jest cały kraj - przypadkowości, głupoty i ambicji.
Będę zainteresowanych informował.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy śro, 29 gru 2010 - 20:29

"Miasto proponowało grunt pod schronisko, ale Pan Tomek chciałby kawałek ziemi bardziej w centrum, niż na peryferiach"

Witam.

Każdy rozumie jak chce, opiniowanie o terenach umożliwiających powstanie schroniska, to to nie to samo co "centrum".
Po prawdzie, Dąbrowa Wielka, Zielona, Ekologiczna, Pro-wszystko, jak to się ma do czegokolwiek?
Schronisko jest bezdyskusyjne, schronisko to obowiązek mam nadzieję niedalekiej przyszłości każdej gminy w tym kraju, schronisko to odpowiedzialność weryfikowana wieloetapowo, nie tak jak przedsięwzięcia gospodarczo-zarobkowe gmin, schronisko to wyraz stosunku do kolejnych etapów modyfikacji priorytetów gmin.
Do chwili obecnej wielu decydentów jest jedynie "pacynkami" biznesu, rozumiem to, nie pochwalam, ale rozumiem, lecz prócz tego należy robić więcej, należy tworzyć ponad normę, jeżeli nie to będzie cofanie.
Traktując wszystko jako biznes, powinno się spojrzeć na wizerunek zewnętrzny całokształtu, ktoś kto tego nie potrafi nadal będzie obciążał gminy Własną Głupotą Wyimaginowanych Ambicji.
Nie rozumiejąc tego należy zachować ostrożność w wypowiedzi, klepaczy jest wielu.

Z poważaniem.
Tomasz N.

Napisany przez: szer śro, 29 gru 2010 - 21:49

Że tak wtrącę się do tematu - skoro schronisko to obowiązek to dlaczego tak się nie podoba jakikolwiek teren? Jakby mieli w centrum miasta takie zrobić to bym od razu był przeciwny. Z jednej strony ogródki z piwem gdzie spotykamy się ze znajomymi, a z drugiej strony słychać szczekające psy.

Brać każdy teren, przygotować i do roboty, a nie marudzić.

Napisany przez: Arbas czw, 30 gru 2010 - 12:16

Chodzi o schronisko, czy o schronisko blisko centrum?
Pozwolę sobie zauważyć, że zwiarzakom jest obojętna lokalizacja ich przytuliska.
Jeśli jest jakiś teren na obrzeżach miasta, to warto go zaakceptować dla DOBRA ZWIERZĄT,
a nie dla ewentualnej dogodności osób tam zatrudnionych.
Coraz mniej rozumiem wypowiedzi Pana Tomka...
Szkoda, bo byłem ZA.

Napisany przez: bzenek czw, 30 gru 2010 - 19:07

CYTAT(.tomy @ śro, 29 gru 2010 - 22:29) *
schronisko to wyraz stosunku do kolejnych etapów modyfikacji priorytetów gmin.
(...)
powinno się spojrzeć na wizerunek zewnętrzny całokształtu

Genialne biggrin.gif

Napisany przez: .tomy pon, 03 sty 2011 - 21:03

CYTAT(Arbas @ czw, 30 gru 2010 - 14:16) *
Chodzi o schronisko, czy o schronisko blisko centrum?
Pozwolę sobie zauważyć, że zwiarzakom jest obojętna lokalizacja ich przytuliska.
Jeśli jest jakiś teren na obrzeżach miasta, to warto go zaakceptować dla DOBRA ZWIERZĄT,
a nie dla ewentualnej dogodności osób tam zatrudnionych.
Coraz mniej rozumiem wypowiedzi Pana Tomka...
Szkoda, bo byłem ZA.


Witam.

O co chodzi z tym centrum?
Centrum miasta z punktu widzenia zwierząt jest kiepską lokalizacją, więc zapytuję co jest z tym Waszym centrum?
Nigdy nie użyłem, co więcej nie dałem do powodów do myślenia o centrum.
Centrum należy do piwa, lodowiska, koksiaków i szarości.
Bez żartów pisząc, centrum nigdy nie powinno być brane pod uwagę w sprawie schroniska i nie będzie brane.
Proszę po raz wtóry, nie bawcie się tym tematem, jeżeli macie pomysł by pomóc to zróbcie to, jeżeli nie to odsyłam na inne tematy, możliwości są nieograniczone, można swobodnie pożeglować po bezmyślności ludzkiej ku własnej uciesze.
Szukam tutaj wsparcia, krytyki, ale nie szukam pyskówki dla pyskówki, jeżeli ktoś ma podobny cel to zapraszam, jeżeli nie to przepraszam za wprowadzenie w błąd i odsyłam na popularne sieciowe fora targowiska ambicji.
Lokalizacja nie jest sprawą do wielkiej dyskusji, budżet to również nie jest sprawa dyskusji, natomiast jeżeli ktoś chce pomóc to zapraszam, jeżeli ktoś chce pisać o ważniejszych sprawach to również zapraszam do dyskusji ile w takowych ważniejszych osiągnął i jak mu pomóc, by było lepiej.
Wiem jak prosto jest oceniać, wiem jak trudno jest być ocenianym.
Allllle spontanicznie myśl strzeliłem.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Arbas pon, 03 sty 2011 - 21:34

CYTAT(.tomy @ sob, 13 lis 2010 - 14:45) *
Witam.

Działka na Lipówce to działka ok. 1200 m2. Jest to teren pagórkowy pomiędzy nasypami Koksowni, a wysypiskiem.
Jeżeli miałoby powstać schronisko jak inne w naszym kraju to owszem możemy przerzucić je jak najdalej, najlepiej w stronę, o której nikt nie wie. Natomiast jeżeli należy coś robić to w sposób taki, o którym do chwili obecnej nie chciał nikt rozmawiać.
Zbyt mały teren, zbyt kiepski dojazd, zbyt mało rozumu decydentów.
Po pierwsze schronisko to nie ma być umieralnia dla zwierząt posadowiona jak najdalej od ludzi.
Po drugie odpowiedzialność za własne działanie.
Po trzecie marketing w celu utrzymania zwierząt.
Po czwarte komunikacja, gdyż w przeciwnym wypadku byłoby to miejsce zwane "Nibylandią", czyli niby jest, niby nie ma.
To co daleko nie razi, nie powoduje emocji, nie trzeba myśleć, czyli go nie ma.
Schronisko powinno być głownie domem tymczasowym, niedochodowym, społecznym, czystym, przejrzystym dla każdego.
Jeżeli ktoś z Państwa ma pytania, chętnie odpowiem, chętnie się czegoś od Państwa nauczę.

Z poważaniem

Przytaczam wypowiedź Pana Tomka, z której wynika, że proponowana działka na Lipówce mu nie odpowiada, ponieważ:
- zły dojazd,
- mało rozumu decydentów,
- z dala od ludzi,
- nieodpowiednia komunikacja itd.
Komentować wymagań nie będę.


Napisany przez: bzenek pon, 03 sty 2011 - 23:44

CYTAT(.tomy @ pon, 03 sty 2011 - 23:03) *
Szukam tutaj wsparcia, krytyki,

Z poważaniem
Tomasz N.

Jak rozumiem schronisko dla zwierząt będzie w Sosnowcu (Ostrowy Górnicze).

W takim razie budowa dąbrowskiego schroniska nie ma sensu. Poczekac parę lat i wozić zwierzaki do Sosnowca. Problem rozwiązany.

Napisany przez: .tomy pon, 10 sty 2011 - 22:02

CYTAT(bzenek @ wto, 04 sty 2011 - 01:44) *
CYTAT(.tomy @ pon, 03 sty 2011 - 23:03) *
Szukam tutaj wsparcia, krytyki,

Z poważaniem
Tomasz N.

Jak rozumiem schronisko dla zwierząt będzie w Sosnowcu (Ostrowy Górnicze).

W takim razie budowa dąbrowskiego schroniska nie ma sensu. Poczekac parę lat i wozić zwierzaki do Sosnowca. Problem rozwiązany.


Witam.

bzenku budowa schroniska w Dąbrowie ma sens, czekać można latami jak nam Najwyższa instancja Państwa przykład daje, lecz czekanie jest wytrychem nieróbstwa w tym przypadku.
Nie należy zrzucać obowiązku na sąsiadów, należy sprawy rozwiązywać, nie komplikować lub przesuwać w czasie, by zbyć odpowiedzialność.
To nie jest kwestia popularna, wiem, to nie jest kwestia dochodowa, wiem, to kwestia odpowiedzialności, od której wszyscy uciekają.
Uciekają ze względu na brak pomysłu, brak etyki, brak rozumu, chciwość, głupotę, egoizm itd. w tysiące.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy czw, 20 sty 2011 - 18:56

Witam.

Akcja sterylizacji i kastracji wolnobytujących kotek i kotów w mieście rozpoczęta.
Zainteresowanych proszę o zgłaszanie się do Fundacji S.O.S. dla zwierząt.
Już niedługo wiosna, więc jeżeli macie sygnały o potrzebie w/w zabiegów zgłaszajcie je do Fundacji.
Nie bądźcie obojętni.

Z poważaniem
Tomek N.

Napisany przez: .tomy czw, 27 sty 2011 - 18:39

Witam.

24.02.2011 spotkanie z Prezydentem Zbigniewem Podrazą w sprawie utworzenia w Dąbrowie Górniczej "przykładnego, tymczasowego" schroniska dla zwierząt, planów zapobiegania bezdomności i kontrolowania populacji wolnobytujących zwierząt.
Rozwiązanie problemów edukacyjnych dotyczących ekologii będących na bardzo niskim poziomie.
Jeżeli macie jakieś pomysły, jeżeli Was to interesuje proszę o kontakt.
W tym temacie jak i zapewne wielu innych nie ma mądrych, rozwiązania można czerpać od doświadczonych i kreatywnych ludzi, którzy chcą coś zrobić.
Temat zapewne niepopularny w ramach innych potrzeb, ale wierzcie mi, ten temat nie sięgnie do niczyjej kieszeni, gdyż działanie opierają się na ludziach tworzących pewną kulturę społeczną, która jest bardzo otwarta na wszelkie dyskusje i nowatorskie rozwiązania.

Do następnego.
Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: ARF wto, 01 lut 2011 - 04:22

Przeczytałem prawie wszystkie wypowiedzi w tym temacie, i użytkownik Arbas ma bardzo skomplikowane odpowiedzi. Arbas, czy sądzisz, że wzięcie jednego psa ze schroniska czyni Cię osobą bardzo kompetentną w tych sprawach? Jeśli tak sądzisz, to ja jako człowiek który wziął ze schronisk 6 psów, pomagał bezdomnych kotom i dawał im schronienie na zimę, to ja mogę uważać się za eksperta.
Lokalizacja w Lipówce jest nonsensem ponieważ sąsiedztwo wysypiska i spalarni śmieci stanowiłoby zagrożenie dla zmysłów powonienia zwierząt, a również zwierzęta chorowałyby na choroby układu oddechowego. Poza tym nie wiadomo czy jaśnie panujący Prezydent miasta zgodziłby się na dodatkową linie umożliwiająca dogodny dojazd do schroniska. Schronisko, to nie tylko przechowalnia i umieralnia psów, ale miejsce skąd po odpowiednim szkoleniach jakie prowadzą wolontariusze mieszkańcy miasta mogliby wziąć zwierze ułożone. Lokalizacja w centrum nie jest dobra gdyż musiałoby być, to miejsce nie przy ruchliwych trasach, domach mieszkalnych ani instytucjach. W odniesieniu do lokalizacji schroniska w sosnowcu częsciowo popieram protest mieszkańców tej dzielnicy ze względu na warunki hydrogeologiczne, to samo dotyczyło by miejsca lokalizacji schroniska w dąbrowie.
Panie Tomku, jak układa sie panu z fundacją viva oraz innymi organizacjami które mogłyby panu pomóc w tej sprawie?

Napisany przez: zizi wto, 01 lut 2011 - 14:40

CYTAT(.tomy @ czw, 20 sty 2011 - 18:56) *
Witam.

Akcja sterylizacji i kastracji wolnobytujących kotek i kotów w mieście rozpoczęta.
Zainteresowanych proszę o zgłaszanie się do Fundacji S.O.S. dla zwierząt.
Już niedługo wiosna, więc jeżeli macie sygnały o potrzebie w/w zabiegów zgłaszajcie je do Fundacji.
Nie bądźcie obojętni.

Z poważaniem
Tomek N.

Napisany przez: Arbas wto, 01 lut 2011 - 18:57

CYTAT(ARF @ wto, 01 lut 2011 - 02:22) *
Przeczytałem prawie wszystkie wypowiedzi w tym temacie, i użytkownik Arbas ma bardzo skomplikowane odpowiedzi. Arbas, czy sądzisz, że wzięcie jednego psa ze schroniska czyni Cię osobą bardzo kompetentną w tych sprawach? Jeśli tak sądzisz, to ja jako człowiek który wziął ze schronisk 6 psów, pomagał bezdomnych kotom i dawał im schronienie na zimę, to ja mogę uważać się za eksperta.
Lokalizacja w Lipówce jest nonsensem ponieważ sąsiedztwo wysypiska i spalarni śmieci stanowiłoby zagrożenie dla zmysłów powonienia zwierząt, a również zwierzęta chorowałyby na choroby układu oddechowego. Poza tym nie wiadomo czy jaśnie panujący Prezydent miasta zgodziłby się na dodatkową linie umożliwiająca dogodny dojazd do schroniska. Schronisko, to nie tylko przechowalnia i umieralnia psów, ale miejsce skąd po odpowiednim szkoleniach jakie prowadzą wolontariusze mieszkańcy miasta mogliby wziąć zwierze ułożone. Lokalizacja w centrum nie jest dobra gdyż musiałoby być, to miejsce nie przy ruchliwych trasach, domach mieszkalnych ani instytucjach. W odniesieniu do lokalizacji schroniska w sosnowcu częsciowo popieram protest mieszkańców tej dzielnicy ze względu na warunki hydrogeologiczne, to samo dotyczyło by miejsca lokalizacji schroniska w dąbrowie.
Panie Tomku, jak układa sie panu z fundacją viva oraz innymi organizacjami które mogłyby panu pomóc w tej sprawie?



Nie uważam, by moje wypowiedzi były skomplikowane. Nie pisałem również, że mam PSA ze schroniska, ale widocznie ARF wie lepiej. Nie mam również zamiaru ścigać się z kimkolwiek na liczbę
adoptowanych zwierzaków. Uważam, że Pan Tomy ma wygórowane wymagania jeśli chodzi o lokalizację schroniska i nie pasuje mu od samego początku sasiedztwo Lipówki. A to teren pagórkowaty (psiakom przeszkadzają pagórki?!), a to brak linii komunikacji miejskiej (nie wszyscy mieszkańcy Dąbrowy takową posiadają), teraz zbyt delikatne powonienie zwierząt... Najlepsza dla zwierząt i Pana Tomka byłaby działka w pobliżu centrum, na co mieszkańcy ŻADNEGO OSIEDLA się NIE ZGODZĄ, ponieważ zwierzaczki nie znają przepisów i szczekają 24h/dobę. Zaczynam myśleć, że Pan Tomek w przeciwieństwie do mojej skromnej osoby nie przebywał w żadnym schronisku dłużej niż pół godziny i stąd brak orientacji w sprawie.
Warto przeczytać "Bajkę o rybaku i złotej rybce". Przy tak "grymaśnym" podejściu można sie ocknąć
przy pustym korytku, a schroniska w Dąbrowie jak nie było, tak nie będzie...
Dla jasności: JESTEM ZA SCHRONISKIEM! Moje krytyczne wpisy wynikają z troski, by tematu nie zamordować w zaraniu, czyli na etapie lokalizacji. W rezultacie może sie okazać, że miasto chciało,
dawało teren, ale działacze TOnZ kaprysili.

Napisany przez: ARF wto, 01 lut 2011 - 19:38

ups, miałem napisać zwierzaka, nie psa, mój błąd.
Skoro jesteś tak obeznany w tym temacie, to może zaproponujesz jakieś miejsca (pomijając Lipówke ) które byłyby odpowiednie?

Napisany przez: .tomy wto, 01 lut 2011 - 20:22

[/quote]
Nie uważam, by moje wypowiedzi były skomplikowane. Nie pisałem również, że mam PSA ze schroniska, ale widocznie ARF wie lepiej. Nie mam również zamiaru ścigać się z kimkolwiek na liczbę
adoptowanych zwierzaków. Uważam, że Pan Tomy ma wygórowane wymagania jeśli chodzi o lokalizację schroniska i nie pasuje mu od samego początku sasiedztwo Lipówki. A to teren pagórkowaty (psiakom przeszkadzają pagórki?!), a to brak linii komunikacji miejskiej (nie wszyscy mieszkańcy Dąbrowy takową posiadają), teraz zbyt delikatne powonienie zwierząt... Najlepsza dla zwierząt i Pana Tomka byłaby działka w pobliżu centrum, na co mieszkańcy ŻADNEGO OSIEDLA się NIE ZGODZĄ, ponieważ zwierzaczki nie znają przepisów i szczekają 24h/dobę. Zaczynam myśleć, że Pan Tomek w przeciwieństwie do mojej skromnej osoby nie przebywał w żadnym schronisku dłużej niż pół godziny i stąd brak orientacji w sprawie.
Warto przeczytać "Bajkę o rybaku i złotej rybce". Przy tak "grymaśnym" podejściu można sie ocknąć
przy pustym korytku, a schroniska w Dąbrowie jak nie było, tak nie będzie...
Dla jasności: JESTEM ZA SCHRONISKIEM! Moje krytyczne wpisy wynikają z troski, by tematu nie zamordować w zaraniu, czyli na etapie lokalizacji. W rezultacie może sie okazać, że miasto chciało,
dawało teren, ale działacze TOnZ kaprysili.
[/quote]

Witam.

Arbas, Arbas co z tym centrum? Sądziłem, że jednak Pałac Kultury można zaadoptować na schronisko, ale jeżeli zostałem rozszyfrowany to się muszę wycofać.
Teraz poważnie, Arbasie zapomnij o centrum, zapomnij o innych mieszkalnych dzielnicach miasta.
Teren górzysty Lipówki jest problemem ze względu na kosztowność dostosowania terenu do wymogów budowlanych, po za tym teren Lipówki jest zbyt mały, jest to faktycznego użytku około 500m2, reszta działek należy do Mittal Steel.
Sprawa nie jest z gruntem tak skomplikowana jak niektórzy próbują ją tworzyć, grunty są, lecz niestety dopóki nie mam odpowiedzi od właściciela gruntów nie chciałbym podawać jego danych na forum.
Grunty leżą daleko od zabudowań mieszkalnych, jest do nich dojazd i nikt nie jest i nie będzie zainteresowany lokowaniem na nich jakiejkolwiek inwestycji biznesowej.
Problem leży w gminie, która nie widzi jak zwykle żadnych problemów, gdyż tak jak wszystko załatwiane jest tzw. najniższą półką czyli zasłaniamy się prawem możliwym do różnorakiej interpretacji.
W związku z tym łatwiej jest gminie wydawać spore pieniądze, aniżeli przyjąć na siebie odpowiedzialność i wydatki w przyszłości bardzo zredukować, a przede wszystkim mieć kontrolę bezpośrednią nad inwestycją i jej przyszłością.
Tak jak kiedyś ktoś na forum wspomniał, jeżeli ktoś kto powinien, by na tej inwestycji zarabiał to zapewne nie byłaby ona problemem do realizacji, lecz w tym przedsięwzięciu nie może być mowy o bogaceniu się przez tego co powinien.
Można problemy ze strony gminy mnożyć, aż po nieodpowiedni kolor siatki ogrodzeniowej, ale można też po prostu stanąć na wysokości zadania i nie zasłaniać swojego braku kompetencji paragrafami.

Z poważaniem
Tomek N.

Napisany przez: .tomy czw, 03 lut 2011 - 20:19

CYTAT(ARF @ wto, 01 lut 2011 - 06:22) *
Przeczytałem prawie wszystkie wypowiedzi w tym temacie, i użytkownik Arbas ma bardzo skomplikowane odpowiedzi. Arbas, czy sądzisz, że wzięcie jednego psa ze schroniska czyni Cię osobą bardzo kompetentną w tych sprawach? Jeśli tak sądzisz, to ja jako człowiek który wziął ze schronisk 6 psów, pomagał bezdomnych kotom i dawał im schronienie na zimę, to ja mogę uważać się za eksperta.
Lokalizacja w Lipówce jest nonsensem ponieważ sąsiedztwo wysypiska i spalarni śmieci stanowiłoby zagrożenie dla zmysłów powonienia zwierząt, a również zwierzęta chorowałyby na choroby układu oddechowego. Poza tym nie wiadomo czy jaśnie panujący Prezydent miasta zgodziłby się na dodatkową linie umożliwiająca dogodny dojazd do schroniska. Schronisko, to nie tylko przechowalnia i umieralnia psów, ale miejsce skąd po odpowiednim szkoleniach jakie prowadzą wolontariusze mieszkańcy miasta mogliby wziąć zwierze ułożone. Lokalizacja w centrum nie jest dobra gdyż musiałoby być, to miejsce nie przy ruchliwych trasach, domach mieszkalnych ani instytucjach. W odniesieniu do lokalizacji schroniska w sosnowcu częsciowo popieram protest mieszkańców tej dzielnicy ze względu na warunki hydrogeologiczne, to samo dotyczyło by miejsca lokalizacji schroniska w dąbrowie.
Panie Tomku, jak układa sie panu z fundacją viva oraz innymi organizacjami które mogłyby panu pomóc w tej sprawie?


Witam.

W tej chwili nie będę pisał nic o Fundacji Viva! bądź innych Fundacjach Pro-zwierzęcych.
Nie ja jestem od oceny, gdyż Fundacja to jedno, a ludzie należący do niej to drugie.
Dla mnie osobiście Fundacja jest strukturą liczącą na 1% podatku, jeżeli się mylę to przepraszam, lecz niestety moja na moją opinię wiele Fundacji zasłużyło, jestem tylko człowieczkiem z Dąbrowy Górniczej, ale zdaję sobie sprawę z funkcjonowania różnego rodzaju organizacji.
Należy bardzo mocno uważać co się piszę, by nie wyrządzić szkody organizacjom z tzw. powołania.
Moim zdaniem na szacunek, zaufanie i uznanie trzeba zasłużyć, nie można otrzymywać go na starcie jako kredytu.
Wiem z doświadczenia, że prawdziwa pomoc kryje się w cieniu, a błyskotliwi karierowicze lubią blask.( w każdej sferze życia)
Ciężko jest pisać nikogo prawdą nie urażając, gdyż ludzie wolą kłamstwo, które doprowadza do euforii ich ego.
Mam inny cel. Dlatego piszę i piszę i piszę.
Dlatego szukam. Dlatego nigdy nie odpuszczę.
Zabawne jak to brzmi. Nienormalnie. Nieczasowo.
Kiedyś ktoś zapytał mnie dlaczego to robię, odpowiedziałem, że jeżeli tego jeszcze nie rozumiesz tzn. że masz jeszcze czas, by wszystko przemyśleć.
Są sprawy, których się nie wytłumaczy jak cennika w MC.
Tutaj nie chodzi o proste wybory porównawcze z dwoma lub trzema determinantami, to sprawa wychowania, wzorców itd. w nieskończoność. Tutaj nie ma mądrych, najmądrzejsi są idiotami.
Ok, kończę bo popadam.
Reasumując Viva! - Anna M. - dziewczyna wielkiego serducha - Organizacja Viva! Wielkiego interesu.
For Animals - napiszcie mi co to jest? Ja niestety nie rozumiem ich działania i sensu istnienia. (pośrednictwo adopcyjne, bla, bla, bla)
TONZ - struktura zarządzana dla ego i wsadowego portfelowego.
Któż jest doskonały?
Nikt.
Ja również nie, ale mam plus, największy z obecnie pożądanych - nie interesują mnie pieniądze.
Mam czego potrzebowałem, teraz mam czas na samorealizację.

Dziękuję
Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Arbas pią, 04 lut 2011 - 12:37

I tak trzymać Panie Tomku!
Ja w Pana wierzę - też non profit.

Napisany przez: BARES wto, 15 lut 2011 - 22:36

CYTAT
Dąbrowa i Sosnowiec wybudują schronisko dla zwierząt

Dwa miasta połączą siły i razem zbudują nowe, duże schronisko dla zwierząt. Teraz bezpańskie psy z Dąbrowy Górniczej wożone są aż do Chorzowa. W Sosnowcu azyl przy ul. Baczyńskiego od dawna pęka w szwach i rozsypuje się ze starości.

Przed kilkoma dniami, po spotkaniu prezydentów Kazimierza Górskiego ze Zbigniewem Podrazą, stało się jasne, że Dąbrowa Górnicza, która płaci firmie z Zawiercia za wyłapywanie bezpańskich zwierząt, będzie dla Sosnowca partnerem w inwestycji.

Nie ma w Dąbrowie dnia bez interwencji rakarza. - W zeszłym roku było aż 257 psów i kotów odwieziono do schroniska przy ul. Opolskiej w Chorzowie, z którym umowę na przechowywanie bezdomnych zwierząt, ich sterylizację i kastrację mamy zawartą do końca roku - informuje Iwona Dalach, zastępca naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w dąbrowskim magistracie.

Kilka tysięcy dąbrowian podpisało się pod petycją do władz o stworzenie własnego azylu, a w grudniu prezydent Podraza ogłosił, że będzie to jednym z priorytetów nowej kadencji. Teraz - dzięki wspólnej inwestycji - także Sosnowiec może rozwiązać kłopot ze znalezieniem odpowiedniej lokalizacji dla nowoczesnego schroniska.

Projekt kompleksu (dla około 350 zwierząt na półtorahektarowej działce, z wygodnym dojazdem, parkingiem, małym szpitalem, hotelem dla psów, prysznicami, podgrzewanymi podłogami w niewielkich boksach, a nawet cmentarzem dla czworonogów) jest już gotowy, http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,8630127,Ludzie_oburzeni__Nie_chca_schroniska_i_psiego_cmentarza.html">ale mieszkańcy ul. Generała Waltera Jankego w Ostrowach Górniczych stanowczo protestują przeciwko zbyt bliskiemu sąsiedztwu azylu, który miał stanąć o 150-200 metrów od płotów ich domów.

Sosnowiec szukał więc innych lokalizacji (m.in. przy ul. Grenadierów), ale okazuje się że nieużytki na pograniczu z Dąbrową Górniczą mogą dostarczyć najlepszego miejsca. Takie położenie potwierdza Iwona Dalach z dąbrowskiego UM, lecz w Sosnowcu urzędnicy nie są tego pewni. - Jeszcze nie przesądzamy, gdzie dokładnie stanie wspólne schronisko i jaką docelowo ma mieć pojemność. Koncepcja przy ul. Jankego ciągle jest rozważana. Nie znamy też kosztów budowy, natomiast na pewno na inwestycję obie gminy złożą się w sprawiedliwych proporcjach - mówi Krzysztof Polaczkiewicz z biura prasowego UM w Sosnowcu.

Witold Gałązka, GW Katowice

Napisany przez: .tomy czw, 17 lut 2011 - 18:52

Witam.

24.02.2011 spotykam się wespół z Fundacją S.O.S. dla Zwierząt z Prezydentem Dąbrowy Górniczej Zbigniewem Podrazą w sprawie schroniska dla zwierząt.
Sądzę, że decydenci naszego miasta zauważyli problem, który nigdy nie został rozwiązany.
Problem rozwoju w mieście i utrwalania wyższych potrzeb moralnych mieszkańców, zmiany życia zwierząt, zmiany stosunku do osób znęcających się nad zwierzętami.
Trzeba wiele pracy, by wszystko mogło być normalne, po prostu ludzkie.
Zapewne są osoby nie zgadzające się z tą potrzebą, to wartościowanie według potrzeb bardzo ograniczony do własnych korzyści.
Jeżeli każdy będzie posiadał taką determinację jaką wykazują się ludzie działający na rzecz polepszenia sytuacji zwierząt w naszym mieście, to pogratuluję wszystkim, ponieważ to co się dzieje jest bezpośrednim wynikiem udziału ludzi w życiu publicznym i ich zaangażowania.
Sądzę, że pierwszy etap tworzenia miejsca "tymczasowego" dla zwierząt zwanego potocznie schroniskiem zakończy się sukcesem, ale zawsze jest jakieś "ale", by było to miejsce inne od wszystkich potrzebni są inni ludzie do jego prowadzenia, zapewne są w naszym mieście i miastach ościennych osoby z wielki sercem, rozumem, przebojowością i determinacją, gdyż samo miejsce bez takich ludzi stanie się kolejnym etapem polskiej eksterminacji zwierząt w imię zysku i głupoty.
Zainteresowanych będę informował na bieżąco o postępach rozmów i efektach działań.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy czw, 17 lut 2011 - 20:44

Witam.Mam nadzieję, że Pani Iwona Dalach po ostatnich wypowiedziach medialnych posiada pełną ewidencję tego co mówi o wyłapanych zwierzętach z Dąbrowy Górniczej, że wszystko opiera się na pełnej dokumentacji zwierząt, a nie jedynie na nr KP bądź opinii szczegółowej wydanej przez Schronisko Chorzów.Ewidencja jaką posługują się urzędnicy jest na najniższym z poziomów jakiejkolwiek identyfikacji czegokolwiek.Wydział zajmujący się odpadami komunalnymi nagle staję wyrocznią w kwestii organizmów żywych, paradoks zatrudniania osób niekompetentnych, które nawet nie przykładają się do swojej pracy ze względu na protekcjonalność stosunku do mieszkańców.Pani Dalach jest jedną z ostatnich osób mających jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w kwestii zwierząt, po prostu Jej zadaniem są śmieci, jeżeli analizuje swoją pracę powinna dojść do wniosku tego samego, powiedzieć STOP - ja tego nie rozumiem!!!Z poważaniemTomasz N.Witam.Mam nadzieję, że Pani Iwona Dalach po ostatnich wypowiedziach medialnych posiada pełną ewidencję tego co mówi o wyłapanych zwierzętach z Dąbrowy Górniczej, że wszystko opiera się na pełnej dokumentacji zwierząt, a nie jedynie na nr KP bądź opinii szczegółowej wydanej przez Schronisko Chorzów.Ewidencja jaką posługują się urzędnicy jest na najniższym z poziomów jakiejkolwiek identyfikacji czegokolwiek.Wydział zajmujący się odpadami komunalnymi nagle staję wyrocznią w kwestii organizmów żywych, paradoks zatrudniania osób niekompetentnych, które nawet nie przykładają się do swojej pracy ze względu na protekcjonalność stosunku do mieszkańców.Pani Dalach jest jedną z ostatnich osób mających jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w kwestii zwierząt, po prostu Jej zadaniem są śmieci, jeżeli analizuje swoją pracę powinna dojść do wniosku tego samego, powiedzieć STOP - ja tego nie rozumiem!!!Z poważaniemTomasz N.Witam.Mam nadzieję, że Pani Iwona Dalach po ostatnich wypowiedziach medialnych posiada pełną ewidencję tego co mówi o wyłapanych zwierzętach z Dąbrowy Górniczej, że wszystko opiera się na pełnej dokumentacji zwierząt, a nie jedynie na nr KP bądź opinii szczegółowej wydanej przez Schronisko Chorzów.Ewidencja jaką posługują się urzędnicy jest na najniższym z poziomów jakiejkolwiek identyfikacji czegokolwiek.Wydział zajmujący się odpadami komunalnymi nagle staję wyrocznią w kwestii organizmów żywych, paradoks zatrudniania osób niekompetentnych, które nawet nie przykładają się do swojej pracy ze względu na protekcjonalność stosunku do mieszkańców.Pani Dalach jest jedną z ostatnich osób mających jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w kwestii zwierząt, po prostu Jej zadaniem są śmieci, jeżeli analizuje swoją pracę powinna dojść do wniosku tego samego, powiedzieć STOP - ja tego nie rozumiem!!!Z poważaniemTomasz N.

CYTAT(BARES @ śro, 16 lut 2011 - 00:36) *
CYTAT
Dąbrowa i Sosnowiec wybudują schronisko dla zwierząt Dwa miasta połączą siły i razem zbudują nowe, duże schronisko dla zwierząt. Teraz bezpańskie psy z Dąbrowy Górniczej wożone są aż do Chorzowa. W Sosnowcu azyl przy ul. Baczyńskiego od dawna pęka w szwach i rozsypuje się ze starości.Przed kilkoma dniami, po spotkaniu prezydentów Kazimierza Górskiego ze Zbigniewem Podrazą, stało się jasne, że Dąbrowa Górnicza, która płaci firmie z Zawiercia za wyłapywanie bezpańskich zwierząt, będzie dla Sosnowca partnerem w inwestycji.Nie ma w Dąbrowie dnia bez interwencji rakarza. - W zeszłym roku było aż 257 psów i kotów odwieziono do schroniska przy ul. Opolskiej w Chorzowie, z którym umowę na przechowywanie bezdomnych zwierząt, ich sterylizację i kastrację mamy zawartą do końca roku - informuje Iwona Dalach, zastępca naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w dąbrowskim magistracie.Kilka tysięcy dąbrowian podpisało się pod petycją do władz o stworzenie własnego azylu, a w grudniu prezydent Podraza ogłosił, że będzie to jednym z priorytetów nowej kadencji. Teraz - dzięki wspólnej inwestycji - także Sosnowiec może rozwiązać kłopot ze znalezieniem odpowiedniej lokalizacji dla nowoczesnego schroniska.Projekt kompleksu (dla około 350 zwierząt na półtorahektarowej działce, z wygodnym dojazdem, parkingiem, małym szpitalem, hotelem dla psów, prysznicami, podgrzewanymi podłogami w niewielkich boksach, a nawet cmentarzem dla czworonogów) jest już gotowy, http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,8630127,Ludzie_oburzeni__Nie_chca_schroniska_i_psiego_cmentarza.html">ale mieszkańcy ul. Generała Waltera Jankego w Ostrowach Górniczych stanowczo protestują przeciwko zbyt bliskiemu sąsiedztwu azylu, który miał stanąć o 150-200 metrów od płotów ich domów.Sosnowiec szukał więc innych lokalizacji (m.in. przy ul. Grenadierów), ale okazuje się że nieużytki na pograniczu z Dąbrową Górniczą mogą dostarczyć najlepszego miejsca. Takie położenie potwierdza Iwona Dalach z dąbrowskiego UM, lecz w Sosnowcu urzędnicy nie są tego pewni. - Jeszcze nie przesądzamy, gdzie dokładnie stanie wspólne schronisko i jaką docelowo ma mieć pojemność. Koncepcja przy ul. Jankego ciągle jest rozważana. Nie znamy też kosztów budowy, natomiast na pewno na inwestycję obie gminy złożą się w sprawiedliwych proporcjach - mówi Krzysztof Polaczkiewicz z biura prasowego UM w Sosnowcu.Witold Gałązka, GW Katowice
Witam.Mam nadzieję, że Pani Iwona Dalach po ostatnich wypowiedziach medialnych posiada pełną ewidencję tego co mówi o wyłapanych zwierzętach z Dąbrowy Górniczej, że wszystko opiera się na pełnej dokumentacji zwierząt, a nie jedynie na nr KP bądź opinii szczegółowej wydanej przez Schronisko Chorzów.Ewidencja jaką posługują się urzędnicy jest na najniższym z poziomów jakiejkolwiek identyfikacji czegokolwiek.Wydział zajmujący się odpadami komunalnymi nagle staję wyrocznią w kwestii organizmów żywych, paradoks zatrudniania osób niekompetentnych, które nawet nie przykładają się do swojej pracy ze względu na protekcjonalność stosunku do mieszkańców.Pani Dalach jest jedną z ostatnich osób mających jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w kwestii zwierząt, po prostu Jej zadaniem są śmieci, jeżeli analizuje swoją pracę powinna dojść do wniosku tego samego, powiedzieć STOP - ja tego nie rozumiem!!!Z poważaniemTomasz N.

Napisany przez: Mały77 pią, 18 lut 2011 - 08:07

Nie rozumiem - co Ci się nie podoba w wypowiedzi Pani z UM? Podała czyste fakty - pewnie za taka liczbę zapłacili.
Co do samego schroniska na 350 zwierzaków - jak z samej Dąbrowy rocznie jest odwożone do schroniska ok. 250 zwierzaków to jak takie schronisko na 350 zwierzaków może działać dla Dąbrowy i Sosnowca? Co prawda nie znam się na funkcjonowaniu takich zakładów ale dla mnie laika wydaje się to trochę mało.
Co do wspólnego planu budowy schroniska razem z Sosnowcem jestem jak najbardziej za.

Napisany przez: .tomy śro, 23 lut 2011 - 20:19

Witam.

Jutro czyli w czwartek 24.02.2011 spotkanie z Prezydentem Zbigniewem Podrazą w sprawie schroniska dla zwierząt.
Po spotkaniu przedstawię zainteresowanym rozmowę na Forum.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Zibar czw, 24 lut 2011 - 11:09

Sosnowiec z DG wybudują schronisko razem ?

CYTAT
24.02.2011, Sosnowiec
Schronisko niezgody
JL / sosnowiec. info.pl
Schronisko dla zwierząt w dzielnicy Ostrowy Górnicze ma zostać oddane do użytku w 2014 r. Na realizację zadania zaplanowano w 2013 r. kwotę 3 mln 800 tys. zł. Trzeba jednak być nie lada optymistą, by uwierzyć, że przy obecnej mizerii finansowej miasta, ta inwestycja zostanie zrealizowana w założonym terminie.

Z usytuowania azylu przy ul. Grenadierów (na Juliuszu) zrezygnowano z kilku powodów: konieczności budowy stacji transformatorowej (koszt 2,5 mln zł); linii wysokiego napięcia, w pobliżu której nie można budować schroniska; braku wodociągu i kanalizacji oraz odległości od budynków mieszkalnych mniejszej niż wymagane przepisami 150 m. Ciekawostką jest, że służby prezydenckie o wymienionych przeciwskazaniach dowiedziały się dopiero po ogłoszeniu przetargu na wykonanie projektu tej inwestycji! Wcześniej tych mankamentów nie zauważyły!

W tej sytuacji rozpoczęto poszukiwanie nowej lokalizacji, co oczywiście nie jest sprawą prostą, gdyż uciążliwość schroniska dla otoczenia jest oczywista, podobnie jak pewność, że okoliczni mieszkańcy będą protestować.
REKLAMA

Znaleziono miejsce na granicy Sosnowca, Dąbrowy Górniczej i Sławkowa, w pobliżu ul. Jankego. Urzędnicy uważa, że zaletą tej lokalizacji jest brak jakichkolwiek uciążliwości dla okolicznych mieszkańców, gdyż wszystkie obiekty są oddalone od budynków mieszkalnych o ponad 150 m, a ponadto naturalne ukształtowanie terenu, charakteryzujące się wysokimi nasypami, będzie stanowić naturalna barierę ochronną. O takich drobiazgach, jak brak kanalizacji – nie wspominają.

Trudno powiedzieć, na co władze Sosnowca liczyły, utrzymując w tajemnicy zmianę usytuowania azylu. Sprawa się rypła, gdy gmina wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego. Mieszkańcy Ostrów zaprotestowali. Dopiero wtedy, z mediów, radni się dowiedzieli o całej sprawie. - Postawiono nas przed faktem dokonanym – mówią oburzeni. Mają też pretensje do władz o nieprzeprowdzenie konsultacji społecznych. Stąd zrodziły się wnioski członków komisji gospodarki komunalnej i komunikacji do prezydenta o przedstawienie trybu i harmonogramu konsultacji oraz o powstrzymanie się od dalszych działań (po zakończeniu prac projektowych, które już się rozpoczęły) bez porozumienia z radnymi.

Głośna ostatnio sprawa wspólnego schroniska dla Sosnowca i Dąbrowy Górniczej jest melodią dalekiej przyszłości. Wg władz Sosnowca, najpierw należy zbudować schronisko dla Sosnowca, a dopiero potem może ono zostać rozbudowane pod potrzeby Dąbrowy Górniczej


ciekawe co będzie na tym spotkaniu z PPP

Napisany przez: .tomy czw, 24 lut 2011 - 20:00

Witam.

Po rozmowie z Prezydentem Zbigniewem Podrazą na temat schroniska dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej.
Pan Podraza chce zająć się tematem, najrozsądniejszym wyjściem jest współpraca pomiędzy miastem, a organizacjami zajmującymi się zwierzętami codziennie.
Sytuacja z Sosnowcem wygląda na "ślepy zaułek", nie jest to związane z niczyją decyzyjnością, raczej z problemami przepływu informacji pomiędzy strykturami samorządowymi.
Sosnowiec nie wybuduje schroniska, popełniają błędy, które są obarczone brakiem doświadczenia i chęcią tworzenia "czegokolwiek", by zaspokoić cokolwiek.
Prosto mówiąc, sprawa jest na etapie konsultacji międzygminnej, która nie zaprowadzi do niczego.
Należy podjąć działania mające na celu stworzenie takiego miejsca, gdyż biorąc pod uwagę doświadczenie interdyscyplinarne osób zainteresowanych jest to jedyna możliwość na wyprowadzenie Dąbrowy Górniczej na "Prostą Empatyczną"
Problem zwierząt jest wielce drażliwy dla wielu mieszkańców, każdy ma swoje zdanie, to dobrze, ale czy "swoje zdanie" zawsze jest rozsądne?
Niczego nie negując, będąc otwartym na wiele zdań, jak należy postąpić?
Jedynym rozwiązaniem sytuacji jest budowa schroniska w Dąbrowie Górniczej, aby rozłożyć koszta należy utworzyć tymczasowe miejsce przetrzymywania zwierząt, będące pod kontrolą gminy, umożliwi ono ewidencje i weryfikację sytuacji, pozwoli na podejmowanie dalszych kroków.
W sytuacji obecnej nie istnieje żaden system ewidencji zwierząt wywożonych z naszego miasta, więc jeżeli zaginie Ci jakiekolwiek zwierzę to możesz zapomnieć o wsparciu jakichkolwiek struktur w jego odnalezieniu, gdyż nie dysponują one żadnymi danymi ewidencyjnymi nadającymi się do weryfikacji w celu ustalenia czegokolwiek.
Wiem, że wiele osób znajdzie tysiące bardziej naglących potrzeb dotyczących miasta, tutaj się nie negocjuje, każdy ocenia rzeczywistość według "bliskiego podwórka", lecz istnieje coś poza własną potrzebą, potrzeba wyższa stanowiąca o przynależności emocjonalno-intelektualnej.
Tak z grubsza, nie oczekuj pomocy jutro, jeżeli nie udzielisz jej dzisiaj.
Dlaczego schronisko dla zwierząt to taki trudny temat?
Może brak w nim dochodowości, może społeczeństwo jeszcze nie dorosło, może zachwiał się system Maslowa, może jest zbyt wiele esemesów w eterze, może Świat tego nie potrzebuje, może Media tego nie reklamuje.
Dlaczego świadomość społeczna jest budowana na tak prymitywnych posadach, dlaczego ludzie popierający tą świadomość mają czelność domagania się jej zmiany w momencie własnych problemów?
Pofilozofujmy i idąc dalej, Dąbrowa Górnicza ma możliwości, ale inwestycja jest problematyczna, gdyż żaden Pan XXX na niej nie zarobi, a jeżeli nie zarobi to w/g miasta może oznaczać, że jest mało opłacalna i niepotrzebna.
Spotkanie pomiędzy Prezydentami Miast z naszym udziałem dotyczącym schroniska dla zwierząt zaplanowane na obszar 03.03.2011 ciąg dalszy nastąpi...
Jeżeli macie sygnał o działalności gminy związanej ze zwierzętami lub hycla dawajcie znaki na mail tomeknied@gmail.com

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: jotka pią, 25 lut 2011 - 14:29

Generalnie procedura postępowania w przypadku spotkania bezpańskiego psa jest następująca:
-w miarę możliwości ograniczyć zwierzę, żeby się nie przemieszczało
- dać mu jeść i pić, najlepiej przygarnąć i szukać mu domu
- w miarę możliwości zrobić zdjęcie, żeby był po zwierzaku ślad
- jeśli nie chcesz lub nie możesz przygarnąć na tymczas zwierzaka - zadzwoń do straży miejskie nr bezpłatny 986 - to jest nr do straży w tym mieście na terenie którego jesteśmy
- powiadomić o miejscu przebywania zwierzęcia i domagać się przysłania rakarza - nie dać się "spuścić po brzytwie"
- gnębić rakarza telefonicznie, jeśli się na niego czeka przy zwierzęciu nr rakarza - 501614495
- po podjęciu zwierzęcia przez rakarza zadzwonić do niego po nr schroniskowy zwierzęcia, zawsze możesz mu szukać domu nawet jak będzie w schronisku.
- informacje o zdarzeniu wyślij na adres post wyżej lub na janina12@poczta.onet.pl - chodzi o każdy przypadek zgłoszenia w straży lub biurze interwencji kryzysowej
W ten sposób będziemy mieć rejestr zdarzeń dotyczących bezdomnych zwierząt na terenie DG i wyobrażenie o tym jak działa system wyłapywania bezdomnych zwierząt. Pomoże to w zmienieniu procedury na lepszą.

Napisany przez: st1111 pią, 25 lut 2011 - 20:00

Sami se zbudujcie to schronisko a nie za miejskie.Skąd się biorą bezpańskie psy jak nie od ludzi którzy tak je kochali że wywalili.

Napisany przez: .tomy śro, 02 mar 2011 - 18:42

CYTAT(st1111 @ pią, 25 lut 2011 - 22:00) *
Sami se zbudujcie to schronisko a nie za miejskie.Skąd się biorą bezpańskie psy jak nie od ludzi którzy tak je kochali że wywalili.


Witam.
Takich ludzi w organizacjach działających na rzecz zwierząt trzeba.
W tekście przebija się pewność siebie, zrozumienie problemu, empatia i szeroko pojęty intelekt emocjonalny.
Tylko brać przykład z planu marketingowego "sami se zbudujcie", brać przykład z szybkiej identyfikacji problemu "Skąd się biorą bezpańskie psy jak nie od ludzi którzy tak je kochali że wywalili".
Całość jest genialnie prosta, gdyż zawiera w sobie całą analizę SWAT.
Więcej takich podpowiedzi pozwoli na szybkie uruchomienie projektu schroniska w naszym mieście, pozwoli na działanie profilaktyczne, gdyż zawiera w sobie wiele elementów wykraczających poza obecną rzeczywistość i tok myślenia tysięcy jak nie milionów ludzi.

Dziękuję.
Nadal z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: st1111 śro, 02 mar 2011 - 22:55

Zwierzątka kocham na talerzu.A miejskie pieniądze widzę na obiady dla ubogich dzieci a nie dla psów terrorystów.

Napisany przez: .tomy czw, 03 mar 2011 - 18:55

CYTAT(st1111 @ czw, 03 mar 2011 - 00:55) *
Zwierzątka kocham na talerzu.A miejskie pieniądze widzę na obiady dla ubogich dzieci a nie dla psów terrorystów.


Witam.

Jeżeli ktoś chce komukolwiek cokolwiek udowodnić powinien posługiwać się jakimikolwiek danymi.
Proszę powtórnie o nie wypisywanie swoich prywatnych upadków i przekształcania ich na jakimś forum, byleby popisać.
Jeżeli ktoś ma problemy natury psychologicznej służę pomocą, mam wielu znajomych zajmujących się tą sferą.( będzie gratis)
To nie temat kulinarny, proponuję wizytę u okulisty, gdyż jak mniemam o miejskich pieniądzach "widać" osobie niewiele.
Propozycja obiadów dla ubogich dzieci jest przez ze mnie popierana i będę trzymał kciuki za jej realizację, co więcej jeżeli będzie potrzeba proszę do mnie pisać, z pewnością nie odmówię.
Proszę o powstrzymanie się od pisania osób, które mają za cel terapię własnego ego, należało o tym myśleć wcześniej, to nie jest dobre miejsce na tego typu korekty psychologiczne.
Więc ponownie, fakty przyjmuję, reszta to śmietnik.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy wto, 29 mar 2011 - 20:41

Witam.

Sprawa zwierząt Dąbrowy Górniczej powoli, ale efektywnie zostaje wprowadzana na tor poprawności, lada moment będę mógł napisać więcej.
W chwili obecnej dokonuje się seria zmian dotycząca zwierząt.
W momencie pewności poinformuję zainteresowanych o wynikach, które z punku widzenia całego kraju będą zaskakująco dalekosiężne, wykraczające poza mentalność, do której wszyscy są przyzwyczajeni.
Plusem wielkim jest współpraca z Urzędem Miasta, układająca się dobrze i rozwojowo.
Jeżeli ktoś chce wziąć udział w tworzeniu nowej jakości w stosunku do zwierząt to zapraszam.

Dziękuję.
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy pią, 22 kwi 2011 - 19:48

Witam.

Jak wiecie od 21.04.2011 rozpoczęły się konsultacje społeczne dotyczące schroniska dla zwierząt w Sosnowcu.
Konsultacje dotyczą analizy wariantów posadowienia schroniska przy ul. Grenadierów lub ul. Waltera - Janke.
Zapraszam wszystkich do dyskusji na ten temat, lecz proszę, by wypowiedzi nie były tylko frustracyjnym wyładowaniem emocjonalnym.

Może uda się udowodnić władzom Miasta Sosnowiec, że mieszkańcy potrafią:
1. Myśleć
2. Analizować.
3. Wyciągać wnioski z dyskusji.
4. Podejmować odpowiedzialne decyzje.
Jeżeli przekształci się ten temat w zwykła "pyskówkę qwerty" to będzie wskazywało na bezzasadność zasięgania opinii mieszkańców. NIE DOPUSZCZAJMY DO TEGO.
Wszystko co tutaj napisane zostanie traktujmy jako wsparcie dla mieszkańców Sosnowca, by mogli podjąć decyzję, by wziezli sprawy na własne głowy, może system dzielenie i podziałów w imię rozsądku tak szeroko deklarowanego zostanie zażegnany.

Więcej informacji: http://www.sosnowiec.pl/u...a_zwierzat.html
BĄDŹCIE ODPOWIEDZIALNI.

Z poważaniem
Tomasz N.
_________________


Napisany przez: st1111 sob, 23 kwi 2011 - 23:34

Schronisko jest bezwzględnie potrzebne gdyż trzymanie dzieci w tym samym mieszkaniu co psa to rodzaj gry o życie tego dziecka.

Napisany przez: .tomy nie, 24 kwi 2011 - 09:50

CYTAT(st1111 @ sob, 23 kwi 2011 - 23:34) *
Schronisko jest bezwzględnie potrzebne gdyż trzymanie dzieci w tym samym mieszkaniu co psa to rodzaj gry o życie tego dziecka.


Witam.

Wybacz, ale raczej trzymanie nieodpowiedzialnych rodziców w tym samym miejscu co dziecka to wielka gra o jego życie.
Wyciąganie wniosków z informacji prasowych to jak wróżenie z fusów kawy.
Mniej "Faktów" i będzie po problemie.

Życzę Ci wszystkiego dobrego, zdrowia i więcej pogody ducha.

Z poważaniem

Tomek

Napisany przez: Biedronka czw, 28 kwi 2011 - 16:22

CYTAT(.tomy @ pią, 22 kwi 2011 - 19:48) *
Witam.

Jak wiecie od 21.04.2011 rozpoczęły się konsultacje społeczne dotyczące schroniska dla zwierząt w Sosnowcu.
Konsultacje dotyczą analizy wariantów posadowienia schroniska przy ul. Grenadierów lub ul. Waltera - Janke.
Zapraszam wszystkich do dyskusji na ten temat, lecz proszę, by wypowiedzi nie były tylko frustracyjnym wyładowaniem emocjonalnym.

Może uda się udowodnić władzom Miasta Sosnowiec, że mieszkańcy potrafią:
1. Myśleć
2. Analizować.
3. Wyciągać wnioski z dyskusji.
4. Podejmować odpowiedzialne decyzje.
Jeżeli przekształci się ten temat w zwykła "pyskówkę qwerty" to będzie wskazywało na bezzasadność zasięgania opinii mieszkańców. NIE DOPUSZCZAJMY DO TEGO.
Wszystko co tutaj napisane zostanie traktujmy jako wsparcie dla mieszkańców Sosnowca, by mogli podjąć decyzję, by wziezli sprawy na własne głowy, może system dzielenie i podziałów w imię rozsądku tak szeroko deklarowanego zostanie zażegnany.

Więcej informacji: http://www.sosnowiec.pl/u...a_zwierzat.html
BĄDŹCIE ODPOWIEDZIALNI.

Z poważaniem
Tomasz N.
_________________


Niestety nie znam na tyle dobrze Sosnowca by móc ocenić atrakcyjność proponowanych działek pod budowę nowego Schroniska.
Mogę jedynie powiedzieć, że z perspektywy obecnie istniejącego na pewno wskazane by było aby metraż powierzchni użytkowej był na tyle duży by zapewnić większy komfort przebywającym tam psom.
Aktualnie psy są umieszczane w boksach po 3 -4 sztuki. Często dochodzi na tak małej przestrzeni do wzajemnych ataków i pogryzień. Nie znam dokładnej statystyki ile aktualnie znajduje się zwierzaków w schronisku.
Jednak większa ilość boksów może pozwoli do rozdzielenia tych psów po np. 2 max 3 szt. w jednym boksie.
Ciekawi mnie również jaki projekt boksów dla psów został przygotowany ? Aktualne boksy są obskurne.

Oczywiście to jest optymistyczna wersja. Ponieważ obawiam się, że jeżeli powstałoby schronisko na 300 psów to adekwatnie do tego tyleż samo znalazłoby się tam podopiecznych :-(
Jednak niestety nadal dla zbyt wielu ludzi pies to przedmiot a nie istota żywa z uczuciami.
Oczywiście otoczenie schroniska nie pozostaje również obojętne. Psy wyprowadzane są co sobotę przez wolontariuszy. Miło by było aby okolice temu sprzyjały i zarazem nie powodowały protestów okolicznych mieszkańców.
Na pewno dojazd dla ewentualnych nowych właścicieli nie jest obojętny. W końcu na tym to polega aby zachęcić jak największą ilość ludzi do adopcji. A kiepska komunikacja może ich zniechęcić do takiej próby.Poza tym nie każdy z nich jest posiadaczem czterech kółek.

Tak więc jeżeli chodzi o przestrzeń to na pewno propozycja ul. Jankego wydaje mi się bardziej atrakcyjna, mimo że z całą pewnością otoczenie ul. Grenadierów bardziej przyjazne pod względem architektury zieleni.
Jednak niestety na dzień dzisiejszy jak dla mnie schronisko na 130 psów to fikcja.
Wolę widzieć więcej boksów pustych niż 4 budynki przepełnione psami i kotami.
Obawiam się, że zanim w społeczeństwie zakorzeni się zwyczaj kastrowania lub sterylizowania kotów i psów to jeszcze wiele niechcianych zwierząt oprze swój los o schronisko.

Napisany przez: .tomy sob, 14 maj 2011 - 15:07

Witam.

Schronisko Wrocław, do niedawna gloryfikowane, świecznik polskich schronisk.

Jak psu micha.
Okazuje się, że w Polsce można bez najmniejszych wyrzutów
sumienia okraść wszystkich i wszystko. Nawet wynędzniałe, bezpańskie psy w
biednym schronisku.

Stolica województwa dolnośląskiego może się pochwalić bardzo nowoczesnym,
czystym i bogatym jak na polskie warunki schroniskiem dla bezdomnych
zwierząt. Rozciągający się na 6 hektarach przytułek dla naszych braci
mniejszych jest prawdziwym ewenementem na mapie kraju. Wielu sponsorów, w
tym z Niemiec hojnie pomaga, wysyłając na przykład tony markowej karmy dla
schroniskowych czworonogów. Tak przynajmniej darczyńcom się wydaje.
Pani Irena H. (nazwisko do wiadomości redakcji) pracowała w schronisku
prawie 15 lat. Zaczęła w 1993 roku, bo kocha zwierzęta i bardzo chciała się
nimi zajmować. Była tzw. referentem do spraw obrotu zwierzętami, czyli
prowadziła przyjmowanie i wydawanie zwierząt, opiekowała się również kotami
i psami po sterylizacji i innych zabiegach. Jej opowieść (dokładny zapis z
dyktafonu) jest szokująca
- Gdy tylko zaczęłam pracę, to zostałam poinformowana przez panią dyrektor
Z.B. żeby nie spoufalać się z pracownikami, bo tu wszyscy kradną, a
jej mąż ma tak niewdzięczną funkcję, że musi pilnować żeby tego nie robili.
Faktycznie traktował ludzi z dystansem, a dyrektorka potrafiła wzbudzać tak
wielkie zaufanie, że bez wahania uwierzyłam w jej zapewnienia. Pracowałam w
tej nieświadomości kilka lat. Pewnego W razu zaprowadzałam suczkę do boksu
obok kuchni, gdzie przebywał mąż pani dyrektor. . Stałam przy tym boksie i pilnowałam, żeby tej
suczki inne psy nie pogryzły. Wtedy zauważyłam jak podjechał samochód, który
zawsze dowoził mięso dla naszych zwierząt. Oczywiście trudno było to nazwać
mięsem, bo to z reguły były zalane wodą, zamrożone i zmielone wcześniej
płuca. W momencie kiedy to wyładowali zobaczyłam jak mąż dyrektorki – J.W. pakuje naszą najlepszą karmę taką jak "Royal" do tego wozu. Byłam w
szoku. Opowiedziałam o tym koledze z pracy, który działał w związkach
zawodowych, a on mnie wyśmiał. Dziwił się, że dopiero teraz zauważyłam.
Zaczęłam baczniej wszystkiemu się przyglądać. Okazało się, że bardzo często
J.W. i jego koledzy wyjeżdżali załadowanymi po brzegi naszą karmą
samochodami w siną dal. Mieli obowiązek zapisywania wyjazdów w zeszycie
interwencyjnym, ale tego nie robili. Po prostu bardzo droga karma "Royal"
wyjeżdżała w biały dzień poza schronisko, a było jej naprawdę dużo. Jednego
razu na przykład dostaliśmy za darmo jakieś 8 ton. Wywieźli tego wiele
taczek.
***
Gdy mąż dyrektor schroniska zorientował się, że nasza rozmówczyni widziała
jak wywoził z magazynu worki z karmą nie próbował niczego tłumaczyć, wręcz
odwrotnie:
- "Ty kur..., ty szmato jedna. Wypierdalaj stąd. Ja cię zrównam z ziemią".
Takimi epitetami zwracał się do mnie gdy pewnego dnia przyłapałam go na
kradzieży. Dobrze, że wówczas w porę przyszła moja koleżanka, bo pewnie by
mnie uderzył. Poszłam do dyrektorki, czyli jego żony, na skargę. Nic nie
wskórałam. Przeciwnie, coraz częściej słyszałam: "Ja cię kur... załatwię".
Notorycznie miałam przebijane opony w samochodzie, całą karoserię zalaną
klejem budowlanym. To się zdarzało bardzo często, a ja nie mogłam przyłapać
tego łobuza na gorącym uczynku. Śmiał mi się tylko w twarz i pytał czy "Co,
złapałaś mnie kiedyś za rękę?".
W końcu zdesperowana Irena poszła do prawnika. Chciała oskarżyć prześladowcę
o mobbing, ale w końcu nie zrobiła tego, bo dyrektorskie małżeństwo
obiecywało, że to się już nigdy nie powtórzy. Ale się powtarzało.
Irena H. za swoją wścibskość płaciła wysoką cenę. Okradano ją z firmowych
dokumentów, zarzucano kradzież, przywłaszczanie schroniskowych pieniędzy
itd. Wszystko po to, aby poszła sobie ze schroniska do diabła i nie
przeszkadzała w interesie. A ona się zawzięła. Inni świadkowie, z którymi
rozmawialiśmy w pełni potwierdzają relacje naszej rozmówczyni i zgodnie
twierdzą, że wywożenie najlepszej karmy, której jedno opakowanie kosztowało
150 i więcej złotych, było w schronisku normą. Zwierzęta zamiast
wysokogatunkowego jedzenia dostawały bardzo złej jakości odpady mięsne, a
raczej śmierdzącą, gnijącą breję, która nie nadawała się do niczego. Jedna z
pracowniczek schroniska opowiada:

- Przyjęłam kiedyś darowiznę. Siedem piętnastokilowych worków schowałam do
magazynu. To nie była polska karma, tylko bardzo droga niemiecka i
kanadyjska. Śmiałam się sarkastycznie z kolegą, że pewnie niedługo ktoś to
zabierze. Nie musieliśmy długo czekać, bo już na następny dzień karma
znikła.
Inna wolontariuszka, która od lat pracuje we wrocławskim schronisku też
niejedno widziała:
- Wiele razy obserwowałam jak przywozili nową karmę z darowizn, a na drugi
dzień kiedy chciałam nią nakarmić psy, którymi się opiekowałam już jej nie
było. W zamian dostawały breję, którą do misek nakładano łopatami, bo nawet
przelać się tego nie dało. To były skisłe kasze, makarony i jakieś zielone
kawałki parówek. To wszystko aż bulgotało, syczało i pieniło się. Suczki po
zabiegach sterylizacyjnych musza dostawać lepsze jedzenie, bo są na diecie.
Poszłam do magazyniera i poprosiłam o tą dobrą suchą karmę, która przyszła z
zagranicy, w odpowiedzi usłyszałam, że się "wpierdalam" w nieswoje sprawy.
***
Ta breja, którą gotowali w kotle, przechodziła ludzkie pojęcie - snuje swoją
opowieść Irena - To było coś okropnego. W kuchni tak potwornie śmierdziało,
że nie można było wytrzymać. Psy bez przerwy miały po tym ohydztwie
biegunkę, nierzadko z krwią. Poszłam do dyrektorki i opowiedziałam jej co
się dzieje. Mówiłam, że boksy są całe w cieknących kupach biegunki. Poszła
sprawdzić i stwierdziła, że to dobre mięso, i tylko. z wierzchu zielone a w
środku jest czerwone. Ręce mi opadły. Przecież musiała widzieć te muchy,
które w tym kotle składały już jaja. Jednak miliony much i smród nie zrobiły
na niej wrażenia.
***
Docieramy do kolejnych świadków. Opowiadają, jak wojsko oddawało schronisku
część swoich zapasów konserw, bo co trzy lata mieli obowiązek wymienić je na
nowe.
- Dostawaliśmy od nich naprawdę tego bardzo dużo. Pewnego razu przyjechał
do schroniska olbrzymi transport tych konserw. Pielęgniarze i wolontariusze
już na drugi dzień chcieli wziąć trochę dla młodych piesków, ale spóźnili
się. Cały, dosłownie cały transport zniknął.
***

Pani Irena w końcu powiedziała dość i zażądała znakowania opakowań karmy.
Zarząd schroniska ją wyśmiał, więc sama zaczęła zaznaczać długopisem
niektóre opakowania. Dobrze wiedziała, gdzie należy szukać karmy z darowizn.
Na jednym z wrocławskich targowisk znalazła oznakowane przez siebie
opakowania. Sprzedawał je. pracownik schroniska. Zadzwoniła na policję a
równolegle poprosiła koleżankę, żeby spróbowała zakupić kradziony towar. Nie
było z tym problemu, więc po kilku chwilach sprzedający został aresztowany.
Ale policji powiedział, że kupił ją od bezdomnego, który pewnie ją kradnie.
Uwierzyli! I sprawa rozeszła się po kościach.
- Prokuratura również niewiele zdziałała i umorzyła śledztwo, bo kradzież
nie przekroczyła 250 zł. Więc niska szkodliwość itd. - mówi Irena.
***
Wrocławskie schronisko podlega pod Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
Jednak nie dolnośląski TOZ, a warszawski zajmuje się sprawami placówki.
Dlaczego tak jest?
- To stara sprawa. Nie dogadywali się i były problemy ze współpracą, więc
wywalczyli sobie, że piecze sprawować nad nimi będzie zarząd główny w
stolicy. - powiedział "FiM" prezes TOZu Eugeniusz Ragiel. Przyznał również,
że niestety znana mu jest sprawa kradzieży karm dla zwierząt, jednak z braku
ewidentnych dowodów i odpowiednich kroków policji, na razie nic nie może w
tej sprawie zrobić.
Rzecznik prasowy TOZu z Wrocławia Mateusz Czmiel nie może oficjalnie
wypowiadać się na temat tego akurat schroniska. Przyznał, że również o
kradzieży karm wie, ale niestety nic nie może w tej sprawie zrobić.
Dyrektorka schroniska – Z.B.kategorycznie zaprzecza
doniesieniom jej byłych i obecnych pracowników:
- To oczywiste kłamstwa. Jestem miłośniczką zwierząt i nigdy nie
pozwoliłabym, żeby ktokolwiek zabierał im jedzenie. Zwłaszcza tym bezdomnym,
czyli najbardziej potrzebującym. Może faktycznie trafiali się jacyś
złodzieje, którzy jednorazowo ukradli kilogram karmy, jednak to z reguły
jest nie do wykrycia. Taki złodziej dostałby u mnie natychmiast
wypowiedzenie.
***
Kto zatem kłamie a kto mówi prawdę? Czy pracownicy i wolontariusze
schroniska z jakiś powodów oczerniają niczemu niewinną dyrektorkę i jej
męża, czy może jednak ktoś okradał biedne psie miski? Do sprawy wrócimy bo
kopie artykułu już przesłaliśmy do prokuratury, policji i zarządu głównego
TOZu. Wszystkie te instytucje obiecały, że tym razem sprawie przyjrzą się
bardzo dokładnie a przede wszystkim spróbują odpowiedzieć na pytanie czy
ewentualny proceder trwa nadal.
Ariel Kowalczyk

Dlaczego to robią?
Dlaczego na to inni pozwalają?
Dlaczego milczą?
Zorganizowana przestępczość zaczyna i kończy się na decydentach, którzy za pomocą władzy, fotelików i innych środków ślepną na przestępstwa wyciągając rękę po ukojenie serca i portfela.
Żadne przedsięwzięcie, nawet za dzisiątki milionów złotych, pod okiem kamer tv nie chroni zwierząt w tym kraju.
Kiedyś zasłyszałem o zorganizowanej grupie przestępczej składającej się z:
a) Inspekcji weterynaryjnej
cool.gif Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami
c) Urzędników poszczególnych gmin
doprowadzających i utrzymujących w celach zysku taki stan rzeczy, który powoduje ogromne dla nich przychody, a wzburzenie przeciętnego obywatela po obejrzeniu "FAKTY" TVN w temacie zwierząt.
Kto nie wierzy, niech spróbuje zainteresować się przepływem wszelkiego dobra przeznaczonego dla zwierząt, znikającego jak kamfora, w krótkim czasie.
Niech spróbuje zainteresować się warunkami i ewidencją zwierząt, rządzoną przez Bożków Olimpijskich w postaci zwykle Kierownika schroniska i Inspektora weterynaryjnego.
Jedne z najbardziej prymitywnych kombinacji finansowych gdzie ręka rękę myje.
Osoby niekompetentne, zajmujące się zwierzętami w schroniskach, nastawione na doraźny osobisty zysk są patologią tego systemu, to AIDS dla zwierząt.
cdn.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: Arbas nie, 15 maj 2011 - 11:50

Szanowny Tomy!
Wierzę w każde słowo, które powyżej zostało napisane.
To i tak czubek góry lodowej.
Zawsze znajdą się hieny, które żerują na bezbronnych zwierzętach, dzieciach, staruszkach.
Licz się z tym, że jeśli założysz UCZCIWE schronisko i będziesz nim kierował, szybko przyjdą bandziory
i za czyimś cichym przyzwoleniem przejmą placówkę, na której można się łatwo dorobić.
Zwierzak nie pójdzie się poskarżyć, nie napisze zażalenia, nie da w pysk złodziejowi...
Taki jest dzisiejszy świat i tacy na nim ludzie, których coraz więcej...

Napisany przez: .tomy czw, 19 maj 2011 - 19:02

Hycle bez kagańca[size="3"][/size]

Wójt ma interes, żeby z jego gminy zniknął bezpański pies. Jest gotowy za to zapłacić. Z góry nawet kilka tysięcy złotych. Wynajmuje hycla. Pies rzeczywiście nie wałęsa się już po ulicach. Problem znika. Dosłownie, bo połowy bezpańskich psów, które powinny być w schroniskach i przytuliskach, po prostu nie ma. Rozpłynęły się - mówi Tadeusz Wypych z warszawskiej Fundacji dla Zwierząt Argos.
Maciej Stańczyk: Porozmawiajmy o zawodzie hycla.

Tadeusz Wypych: Nie ma takiego zawodu. W polskim prawie nie istnieje żadne unormowanie tego zajęcia. Jakby bezpańskich psów nikt nie wyłapywał.

Ale jednak ktoś zwierzęta wyłapuje. Kto?

To nie jest żadna specjalna grupa osób. Właściwie to każdy może zostać rakarzem. Każdy kto prowadzi schronisko albo ma zarejestrowaną działalność gospodarczą.

Jakąkolwiek?

Tak. To jest paradoks, bo każdy kto ma własną firmę, kto zgłosi do urzędu chęć wyłapywania bezpańskich psów, podpisze z gminą umowę, może to robić i może za to brać pieniądze z budżetu gminy. W praktyce zajmują się tym spółki komunalne, ochotnicza straż pożarna, straż miejska, lekarze weterynarii, no i oczywiście prywatne osoby, które mają w wyłapywaniu psów swój interes.

Jaki można mieć interes w wyłapywaniu bezpańskich psów?

Gmina ma obowiązek zapewnić opiekę bezpańskim psom. I właśnie o tę "opiekę" toczy się cała gra, bo kiedy na terenie gminy pojawia się taki pies, ludzie dzwonią, żeby wójt coś z tym zrobił, bo oni boją się o bezpieczeństwo dzieci, to wójt musi zareagować i psa się pozbyć. Wtedy pojawia się ktoś, hycel konkretnie, i mówi – załatwię ten problem, pies zniknie. Oczywiście nie za darmo.

A za ile?

To zależy. Kilka lat temu za złapanie bezpańskiego psa gminy płaciły średnio sześćset złotych. Dziś to kwota około dwóch tysięcy złotych. Ceny jednak zaczynają się od stu złotych, a sięgają nawet pięciu tysięcy. Płatne z góry.

Nieźle, jak za złapanie psa. Opłaca się być hyclem.

Tylko, że z tym psem trzeba coś zrobić, gdzieś go umieścić, przynajmniej na papierze. Stąd jak grzyby po deszczu powstają różnego rodzaju schroniska, przytuliska, azyle dla zwierząt. Często zupełnie fikcyjne. W miejscach, których nie znajdzie pan na mapie.

To może dobrze. W takim przytulisku gdzieś na uboczu psy mogą mieć lepiej niż na obrzeżach miasta. Nie przeszkadzają też ludziom.

Szkopuł w tym, że bardzo często zwierzęta w ogóle tam nie trafiają. Zniknęły z terenu danej gminy, a potem zniknęły w ogóle. Nie ma ich. Po prostu się rozpłynęły. Średnio los połowy bezpańskich psów jest nieznany.

Ale wójt czy burmistrz wie, do którego schroniska wysłał psa?

Te sprawy powinny być regulowane uchwałami rady gminy, które powinny określać, co dalej dzieje się z tymi psami. Ale takich uchwał nie ma średnio połowa gmin w Polsce, a te które są nie określają losów tych zwierząt. Wyłapywanie psów, zajęcie hycla, jak pan to określił, jest poza wszelką kontrolą.

Chwileczkę, ale wójt może przecież jakoś tego psa namierzyć. Ma przecież umowy podpisane z rakarzami, zapłacił za usługę, może powiedzieć: sprawdzam. Tak?

Ale wójta to nie interesuje. On dostał telefon, że pod szkołą kręci się bezpański pies, którego dokarmiają dzieciaki. Dorośli boją się, że pies pogryzie dzieci. Wywołują wójta do tablicy, a ten nie ma wyboru, musi się psa pozbyć. Musi, bo na pewno nie chce, bo wie, że to go będzie słono kosztowało. W końcu trafia na kogoś, kto rozwiąże jego problem i zabierze psa. Za usługę wystawi rachunek. Wójt płaci za zniknięcie psa z jego terenu. Jest spokojny, bo ludzie nie dzwonią, pies nie wałęsa się po ulicach. Za to zapłacił. Na to ma papiery. Nic innego go nie interesuje.

Władze gmin płacą za likwidację psów?

W pewnym sensie tak. To trzon tego biznesu, że wójt ma obowiązek, pieniądze, zapłaci za zniknięcie psa, a ja mogę coś z tym psem zrobić.

Co? Niech pan to powie.

Usypianie psów to żaden biznes, choć oczywiście i takie rzeczy mają miejsce. Ważne jest pozorowanie opieki, za którą bierze się te kilka tysięcy złotych od każdego psa, a de facto nie zapewnianie jej. Można psy sprzedawać na giełdach samochodowych i targowiskach, co ma miejsce. Można też łapać psa w jednej gminie, a wypuszczać w drugiej. To taka inwestycja na przyszłość, bo w końcu i z tej drugiej gminy, ktoś zadzwoni po hycla, zapłaci z góry za zniknięcie psa. To prawdziwy biznes.

I całe spectrum patologii.

Najbardziej drastyczny przykład, który znam dotyczy nieczynnego już pogotowia dla zwierząt w Nowej Ligocie na Dolnym Śląsku. Schronisko prowadziła kobieta, jak mówiła, z miłości do zwierząt. Przyjmowała psy od klasycznych hycli, którzy do Nowej Ligoty zwozili zwierzęta z ponad trzydziestu gmin na Dolnym Śląsku. Przywozili je całymi ciężarówkami, często za butelkę wódki, bo kobieta miała problem z alkoholem. Przez trzy lata do Nowej Ligoty trafiło półtora tysiąca psów. Psy zdychały z głodu, chorowały, zagryzały się. Koszmarny widok. Tego schroniska już nie ma, ale życie nie znosi próżni. W jego miejsce zaraz pojawiły się następne.

Naprawdę to takie proste?

Nie ma prawa, więc życie zakwitło przeróżnymi formami. Inna jest specyfika dużych miast – Warszawy, Wrocławia, Poznania, a inna małych miasteczek, w których problem wałęsających psów jest bardziej odczuwalny. W dużym mieście najczęściej schronisko jest zakładem budżetowym miasta. To miasto decyduje ile psów tam trafi, wyłapywaniem zajmują się pracownicy schroniska albo straż miejska. Ale generalnie wszystko odbywa się w ramach polityki gminy. Ale wystarczy, że prowadzenie schroniska zleca się prywatnej firmie, a ona podpisuje umowy o wyłapywanie psów z kilkoma czy nawet kilkudziesięcioma gminami. Poza tym można założyć fikcyjne schronisko, wyrobić tylko pieczątki, dogadać się wójtami, łapać psy i szybko się ich pozbywać. Tu już wszystko odbywa się poza wszelką kontrolą.
Nie chce mi się wierzyć, że naprawdę nie można udowodnić tego, że schronisko działa fikcyjnie, że złapane przez rakarzy zwierzęta znikają bez śladu.

Podam panu przykład z Wołomina. Od kilku lat działało tam schronisko dla zwierząt. Oficjalnie było tam miejsce dla dwudziestu zwierząt, ale tylko w samym 2006 roku do schroniska przyjęto ich ponad siedemset, z dwudziestu czterech gmin. Statystycznie jedną budę zamieszkiwało rocznie aż trzydzieści pięć psów. Pod względem "obrotów" jest to rekordowy wskaźnik w skali kraju, bo średnio przez jedną budę w schronisku przewijają się rocznie trzy psy. Mieliśmy dokumenty, statystyki, wykazy, umowy z gminami, a nie mieliśmy psów. Oficjalnie zostały adoptowane.

Co w tym złego, że właściciel schroniska znalazł psom nowy dom?

Tylko, że te tzw. adopcje znów nie są w żaden sposób uregulowane. Napisać można wszystko, że kilkaset psów oddaliśmy do adopcji, tylko, że to nic nie znaczy. W Wołominie udało się ustalić kilka adresów osób, które rzekomo adoptowały psy ze schroniska. Ale na miejscu zawsze okazywało się, że pies "właśnie uciekł". Dokumentacja adopcyjna była też fałszowana m.in. w schronisku w Krzyczkach koło Nasielska, gdzie sześć lat temu trafiło około tysiąca psów z trzydziestu gmin. Ich los w większości przypadków jest nieznany.

Co na to sąd i prokuratura?

W przypadku schroniska w Krzyczkach po ponad pięciu latach od pierwszego zawiadomienia o przestępstwie udało się doprowadzić do wyroku. Sąd skazał m.in. za fałszowanie dokumentacji adopcyjnej psów i znęcanie się nad zwierzętami, trzy osoby na kary pozbawienia wolności od ośmiu miesięcy do jednego roku i ośmiu miesięcy – wszystkie kary w zawieszeniu. Przez te ponad pięć lat w Krzyczkach zginęło około dwóch tysięcy psów. W innych przypadkach sprawy są zazwyczaj umarzane. Włos z głowy nie spadł też do tej pory żadnemu przedstawicielowi gminy – żadnemu wójtowi, żadnemu burmistrzowi. Tu nie mówimy o jednym wójcie czy jednym burmistrzu. Tu mówimy o niemal wszystkich przedstawicielach gmin, którzy wysyłają psy do takich mordowni. Oskarżyć jednego wójta, jednego burmistrza, oznaczałoby pociągnąć do odpowiedzialności całą klasę polityczną. Prokuratura i sądy nie chcą tego zrobić. Bo jakby to wyglądało, że cała klasa polityczna dostaje po głowie. I właściwie za co? Za pieski?

Maciej Stańczyk

Z poważaniem
Tomasz N.


Napisany przez: Arbas pią, 20 maj 2011 - 18:29

Tomy!
Dobrze i źle, że uświadamiasz ludziom jak szybko i łatwo niektórzy dorobiają się na psim nieszczęściu.
DOBRZE, bo osobom przyzwoitym oczy się otworzą i będą czujni na różnych "dobroczyńców zwierząt".
ŹLE, bo kanalie szybko zwietrzą interes i mając opisany przez Ciebie mechanizm działania, wezmą sprawę w swoje ręce.
Czeka Cię długa i trudna walka o ludzkie traktowanie zwierząt w świecie, gdzie ludzie bardzo często są traktowani w nieludzki sposób.

Napisany przez: .tomy czw, 02 cze 2011 - 21:12

Witam.

Oto wynik konsultacji społecznych dotyczących posadowienia schroniska dla zwierząt w Sosnowcu.

http://www.bip.um.sosnowiec.pl/dokument.php?iddok=27385&idmp=5845&r=r

Ciekaw jestem co dalej Wielcy Sosnowca zrobią, gdyż ta Ciemna Strona Miasta od wielu lat ma "szeroko zamknięte oczy" na totalny brak oraganizacji i szczytową głupotę samych siebie jak i innych zaangażowanych.

Ten problem jest ogólny, "kochana" PATOLOGIA POLSKA, niekompetentny kryje bardziej niekompetentnego, by niekompetentny nie bluzgał w stronę bardziej niekompetentego, a pomimo wszystko posiadającego stanowisko.

Sosnowiec - Miasto od wielu lat będące synonimem patologicznego stosunku do zwierząt.
W Pacanowie kozy kują, głupcy wierzą i musztrują.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: BadMan czw, 02 cze 2011 - 22:26

CYTAT(st1111 @ sob, 23 kwi 2011 - 20:34) *
Schronisko jest bezwzględnie potrzebne gdyż trzymanie dzieci w tym samym mieszkaniu co psa to rodzaj gry o życie tego dziecka.


Ja bym z chęcią Ciebie trzymał w schronisku z dala od komputera bo za takie brednie co wypisujesz powinieneś dostać dożywotniego bana na internet.

Właściwie nie wiem po co dyskutować na takie tematy czy ma powstać schronisko dla zwierząt czy nie. Oczywiste jest, że powinno powstać i to jak najszybciej a władzę w nim przekazać pod opiekę jakiemuś towarzystwu opieki nad zwierzętami a nie cioci, babci czy wujkowi bo akurat są bezrobotni. W wielu miastach oprócz schronisk powstają specjalne wybiegi dla psów, ogrodzone na wzór placów zabaw dla dzieci. Dlaczego nikt jeszcze nie nie poruszył takiego tematu ? Zamiast użalać się na psie kupy można ogrodzić teren i zrobić wybieg dla psów - myślę, że każdy właściciel wolałby puścić swojego pupila na takim placu. Osobiście wolałbym schronisko dla psów niż molo na Pogorii - bo ani ono piękne ani potrzebne. Chyba tylko po to aby pijane małolaty miały skąd skakać na główkę.. pozdrawiam

Napisany przez: Arbas pon, 06 cze 2011 - 00:46

CYTAT(BadMan @ czw, 02 cze 2011 - 19:26) *
CYTAT(st1111 @ sob, 23 kwi 2011 - 20:34) *
Schronisko jest bezwzględnie potrzebne gdyż trzymanie dzieci w tym samym mieszkaniu co psa to rodzaj gry o życie tego dziecka.


Ja bym z chęcią Ciebie trzymał w schronisku z dala od komputera bo za takie brednie co wypisujesz powinieneś dostać dożywotniego bana na internet.

Właściwie nie wiem po co dyskutować na takie tematy czy ma powstać schronisko dla zwierząt czy nie. Oczywiste jest, że powinno powstać i to jak najszybciej a władzę w nim przekazać pod opiekę jakiemuś towarzystwu opieki nad zwierzętami a nie cioci, babci czy wujkowi bo akurat są bezrobotni. W wielu miastach oprócz schronisk powstają specjalne wybiegi dla psów, ogrodzone na wzór placów zabaw dla dzieci. Dlaczego nikt jeszcze nie nie poruszył takiego tematu ? Zamiast użalać się na psie kupy można ogrodzić teren i zrobić wybieg dla psów - myślę, że każdy właściciel wolałby puścić swojego pupila na takim placu. Osobiście wolałbym schronisko dla psów niż molo na Pogorii - bo ani ono piękne ani potrzebne. Chyba tylko po to aby pijane małolaty miały skąd skakać na główkę.. pozdrawiam


Ten krzywy pomost nazywasz molem?



Napisany przez: .tomy pią, 01 lip 2011 - 19:41

Witam.

Jak wiecie zakończyły się konsultacje społeczne w Sosnowcu dotyczące posadowienia schroniska dla zwierząt.
Wyniki są już znane, ulica wybrana można rozpocząć czczenie Pana.
Sosnowiec wzorem czegokolwiek jest żadnym, kooperacje biznesowe z tym miastem na szczęście już nie stoją pod znakiem zapytania, po prostu ich nie będzie.
W chwili obecnej Dąbrowa Górnicza może podjąć trudny temat rozpoczęcia procedury zmierzającej do utworzenia schroniska dla zwierząt na skalę Państwa naszego, na skalę jakości, a nie wydanych pieniędzy jak to u nas w kraju bywa.
Można przytłoczyć naród fakturą, można też potraktować wreszcie mieszkańców miasta bardziej humanitarnie i pozwolić im wreszcie na decydowanie co jest miastu potrzebne, a co jest fikcją sopocką.
Mam nadzieję, że tak się stanie, wszak Panu Prezydentowi zależało podczas ostatniej rozmowy na pozytywnym wyjściu, gdyż sam kocha zwierzęta.

Dziękuję.
Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy sob, 23 lip 2011 - 16:15

Witam.

Powracamy do tematu trochę szerzej, aczkolwiek bezwzględnie istotnie.

Obywatelski projekt ustawy o prawach zwierząt nie ma szans - w tej kadencji. Co zamiast ?

Wygrały spoty i billboardy, przegrały zwierzęta. Dwa tygodnie temu w sejmie został złożony obywatelski projekt ustawy o zwierzętach wraz z ponad dwustoma tysiącami podpisów. Niestety już wiadomo, że nie doczeka on głosowania w tej kadencji parlamentu.
Niestety nie ma szans przebić się podczas kampanii wyborczej, a poza tym projekt został złożony bardzo późno, właściwie na ostatniej prostej prac tego sejmu. Ale jest jeszcze szansa by w tym roku poprawić zwierzętom los. Sejm pracuje nad tak zwaną małą nowelizacją ustawy o ochronie praw zwierząt, która ma zawierać kilka ciekawych rozwiązań. Jednak niestety z pewnością nie znajdą się w niej sztandarowe i co za tym idzie najdalej idące zmiany proponowane przez organizacje pozarządowe zrzeszone w Koalicji dla zwierząt.

Czego boją się posłowie?

- Ci, którzy w tej chwili przygotowują małą nowelizację powiedzieli, że nasz projekt to zupełnie nowa ustawa i ja się z tym zgadzam, bo rzeczywiście wiele zapisów jest nowych - mówi Monika Nowicka z warszawskiego oddziału Towarzystwa opieki nad zwierzętami - Na samym początku byli posłowie, którzy z nami współpracowali, natomiast przerazili się ogromem zmian, "restrykcyjnością" - cytuję jak to było uzasadnione - i wycofali się wreszcie.

Co zatem mogło wystraszyć posłów? W małej nowelizacji nie znalazły się zapisy dotyczące zwierząt gospodarskich, nie jest także jeszcze pewne czy znajdzie się w niej zakaz trzymania psów na uwięzi. Warto przypomnieć tu opinię Eugeniusza Kłopotka z PSL, który swego czasu stwierdził, że psy trzymane na łańcuchach to polska tradycja.

Będzie trochę lepiej

Z drugiej strony mała nowelizacja wprowadzi kilka istotnych zmian. Ewa Gebert, prezes towarzystwa ochrony zwierząt "Animals", wylicza:- Chroni zwierzęta towarzyszące, poprawia los zwierząt w schroniskach. Jest także zapis dotyczący zakazu prowadzenia schronisk dla zwierząt przez podmioty inne niż samorządy lub organizacje społeczne porządku publicznego, których statutowym celem jest ochrona zwierząt. Ten ostatni zapis, gdyby wszedł w życie, oznaczałby koniec schronisk prowadzonych w celach zarobkowych, a tym samym brak pracy dla hycli i koniec niewyjaśnionych "zniknięć" dziesiątek zwierząt ze schronisk.
To za mało

Mała nowelizacja to dla organizacji broniących praw zwierząt zdecydowanie za mało. Nie zamierzają składać broni i liczą, że uda się przeforsować ustawę w kolejnej kadencji parlamentu. - My chcemy żeby nasz projekt zabezpieczył prawa zwierząt na lata, nie na dziś, nie do wyborów, ale na długie lata - mówi Monika Nowicka. Zmiany jednak przydałyby się zdecydowanie już teraz - najlepszym dowodem jest fakt, że jak co roku w wakacje rozpoczyna się sezon porzucania zwierząt. I mimo tego, że prawo wyraźnie tego zakazuje, służby i wolontariusze wzywani są do kolejnych porzuconych.

Schemat jest banalnie prosty: pan na wakacje - zwierzę na ulicę, albo co gorsza, do lasu. Piotr Mostowski z warszawskiego eko-patrolu straży miejskiej mówi, że w tym roku niestety liczba takich przypadków jest większa. - Jeżeli faktycznie przyjeżdżamy i widzimy, że ktoś wyrzuca psa, wtedy w myśl ustawy o ochronie praw zwierząt z 21 sierpnia 1997 roku, artykuł 6 ustęp, który drugi dokładnie mówi: kara grzywny, pozbawienie wolności do roku czasu. Zawiadamiamy organ ścigania, w tym wypadku policję. Gorzej gdy nie ma winnego, a niestety jak mówi Ewa Gebert, prezes towarzystwa ochrony zwierząt "Animals", takich przypadków jest znacznie więcej.

Trzeba zaczipować

- Psy przywiązywane są do drzew, do słupów i wtedy nie ma szans na znalezienie właściciela, jeśli nie było świadków - mówi Gebert. Co wtedy? Aktualnie praktycznie nic, ale organizacje pozarządowe i strażnicy mówią jednym głosem - pomógłby obowiązek czipowania zwierząt. Wtedy zawsze można by trafić do właściciela. Zapis o obowiązku czipowania znalazł się w projekcie ustawy przygotowanym przez Koalicje dla zwierząt, ale niestety w małej nowelizacji przygotowywanej w sejmie już nie. Pomysł wydaje się dobry, choć powstaje pytanie jak go egzekwować, w końcu trudno sobie wyobrazić pytanie każdego właściciela psa czy zwierzę jest zaczipowane. Monika Nowicka uważa jednak, że jest to wykonalne.

Pieśń przyszłości

- Można strażników miejskich wyposażyć w czytnik i tak jak policja legitymuje osoby pijące w parkach, czy na przystankach, tak jak sprawdza się czy samochody są dobrze zaparkowane, dokładnie tak samo strażnik może podejść do właściciela, który jest z psem na spacerze i sprawdzić czy zwierzak jest zaczipowany. To jednak zdecydowanie pieśń przyszłości. Obywatelski projekt ustawy o prawach zwierząt, oczywiście jeśli przyjmą go posłowie, miałby szansę wejść w życie najwcześniej za rok, a jeśli nawet do końca tej kadencji zostanie przyjęta mała nowelizacja - nie rozwiąże problemów porzucania. Wciąż pozostaje kwestia egzekwowania prawa w ogóle.

- Porzucanie jest znęcaniem się nad zwierzętami - zwraca uwagę Gebert - takie sprawy przekazujemy do prokuratury. Niestety bardzo często prokuratura i sądy traktują znęcanie się nad zwierzętami jako niską szkodliwość społeczną i w tej kwestii jest dramat.I tu niestety nawet zmiany prawne niewiele mogą pomóc.


Źródło: Tokfm.pl

Jutro 24 lipca godz. 13.00-15.00 w TOK FM o poselskim projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Jurek Duszyński o Ustawie i ważnych sprawach:
Zgadzam się, że zmiany poselskie przynoszą postęp , jednak dotyczą one głównie psów i kotów. Jednak kiedy w końcu zobaczy się nie tylko gehennę tysięcy psy i kotów, a też milionów w Polsce zwierząt gospodarskich w ciasnych warunkach, nigdy nie widzących światła? Obcina się im ogony, dzioby u ptaków. Wdychają bardzo toksyczne gazy z własnych odchodów, leżakowanych pod podłogą przez kilka miesięcy. Nawet obsługujący lekarze weterynarii piszą, że oni sami chorują pracując na tych fermach. To, jak ma być zwierzę zdrowe – ustawowy wymóg ochrony zwierząt!!! Nie mówiąc, że mięso z tych "zdrowych warunków" każe się kupować konsumentowi. W skuteczność w kontrole Inspekcji Weterynaryjnej nawet powątpiewa nawet Najwyższa Izba Kontroli!!!
Organizacjom wciska się informację, że dopiero całkiem nowa ustawa, może to zmienić, a nie poprawki do obecnej. Przecież odebranie de facto Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami i innym organizacjom nadzoru nad ustawą do Inspekcji Weterynaryjnej, zostało wprowadzone właśnie w ZMIANACH do obowiązującej ustawy w 2002 roku !!! - orka.sejm.gov.pl/proc4.nsf/opisy/339.htm .
Polecam też audycję w TOK FM z 17.04.2011 r. bi.gazeta.pl/im/4/9453/m9453574.mp3. Zwracam uwagę, na słowa prof. dr hab. Andrzeja Elżanowskiego zacytowane na końcu audycji z jego udziałem "Lis pilnuje kurnika", o Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz podległej jemu Inspekcji Weterynaryjnej nadzorującej ustawę o ochronie zwierząt. Wystarczy spytać jakąkolwiek organizacje zajmującą się prawami zwierząt jak wygląda nadzór tych organów w tej materii.
Dlaczego nie można obecnie zmienić nadzoru nad ustawą i dokonać wpisów jednoznacznie wskazujących, na niezależność od Inspekcji Weterynaryjnej uprawnień kontrolnych dla organizacji? Jeśli to się nie zmieni, to będzie fikcja, o czym mówił również wcześniej prof. Elżanowski.
Propozycja organizacji ( www.koalicja.org.pl/ .) m.in. to przejęcie nadzoru przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracyjnych i powołanie Krajowej Inspekcji ds. Zwierząt w tym umożliwienie organizacjom niezależnych kontroli dobrostanu zwierząt.

24 lipca godz. 13.00-15.00 w TOK FM o poselskim projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. O, Można też dzwonić i zadawać pytania w czasie audycji tel. 22 444 40 44 lub weekendewy@tok.fm . TOK FM można słuchać na żywo przez internet: www.tokfm.pl/Tokfm/0,0.html (Kliknąć w "Słuchaj online", na górze po prawej stronie, a potem wybrać odpowiedni program do słuchania).

Jurek: pl-pl.facebook.com/people/Jurek-Duszyński/100001660926141


Niestety Dąbrowa Górnicza nadal w trakcie pertraktacji o trajektorii wykonalności nienakazującego politycznie zbędnego, społecznie popartego projektu zmiany świadomości czyli niby wiesz niby nie i niech tak zostanie, każdy może strugać chcącego, ale zawsze jest "ALE"

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy czw, 11 sie 2011 - 09:41

Witam.

Temat schroniska ciąg dalszy...

Nie ma tygodnia bez szokujących doniesień z kolejnych schronisk: katastrofa humanitarna w Korabiewicach, eksterminacja psów w Starachowicach, decyzja lekarza weterynarii o zamknięciu schroniska w Celestynowie. Co się dzieje?

– Komuś leje się woda z wanny, zalewa łazienkę, a on podstawia kolejne wiaderka i miski, dopóki ktoś mu nie poradzi: zakręć kran idioto – opisuje Tadeusz Wypych z Fundacji dla Zwierząt Argos. – Z bezdomnymi zwierzętami jest podobnie. Urzędnicy traktują je jak stado, które społeczeństwo z pewnych względów postanowiło hodować w schroniskach. A to jest strumień, który przez system schronisk przepływa jak przez olbrzymią rurę; żywioł, nad którym nikt nie panuje.

Gdzie one są?

Kilka lat temu Tadeusz Wypych zaczął liczyć. Z jednej strony psy, za których wyłapanie zapłaciły gminy, a z drugiej psy przyjęte do schronisk. I wyszło gigantyczne manko. Manko to powiększa się jeszcze, gdy doliczyć psy, które w niejasnych okolicznościach znikają już na miejscu, w schroniskach. Są placówki, gdzie liczba zaginionych zwierząt sięga 70–80 proc. Przyjęto je, ale ich nie ma. Gdzie się podziały? Na to pytanie nikt nie potrafi precyzyjnie odpowiedzieć. Część ginie w umieralniach, takich jak ta w gminie Krężel, gdzie w działającej pod szyldem przytuliska stodole stłoczono ponad 200 zwierząt: wycieńczonych, chorych, zagłodzonych, przetrzymywanych razem z padłymi już psami. Bywa tak jak w Starachowicach. Prawo nie pozwala usypiać psów tylko z tego powodu, że są bezdomne, więc radni przegłosowali, że psy biegające bez nadzoru uznaje się za nadmiernie agresywne. W ciągu trzech lat uśpiono na tej podstawie prawie 400 zwierząt. Zdarza się, że hycel odstawia psy do własnego schroniska, które istnieje tylko pod postacią pieczątki. Co z psami? Może je usypia, a może wypuszcza. To się nawet bardziej opłaca, bo można je wyłapać ponownie i znowu zainkasować pieniądze.

Do 1997 r. psy trafiające do schroniska, których w ciągu dwóch tygodni nikt nie odebrał ani nie adoptował, można było uśpić. Ustawa o ochronie zwierząt, rozpoczynająca się deklaracją, że zwierzę nie jest rzeczą, nakłada na państwo obowiązek opieki nad nimi. Tylko że to samo państwo przyjęło ustawę o czystości w gminie, która ma zapewnić ludziom ochronę PRZED bezdomnymi zwierzętami, traktując je jak inne odpady komunalne typu szambo czy śmieci. Trzeba się ich pozbyć.

Najlepiej tanio. Reaktywowano instytucję hycla, a kwestię opieki urynkowiono. Gminy negocjują z hyclami i schroniskami opłaty za wyłapanie i przyjęcie psa. Kiedyś było to średnio 200–300 zł. Dziś stawki sięgają 2,5 tys. zł (choć bywa, że i 50 zł). To może być naprawdę intratny biznes, zwłaszcza gdy wymyśli się sprawny mechanizm upłynniania zwierząt. Schroniska stały się ogniwem tego systemu. Umowa o przyjmowaniu gminnych psów to cyrograf, który prędzej czy później zmienia te miejsca w piekło dla zwierząt. Każdy przyjęty pies przynosi w zębach pieniądze. Problem w tym, że jednorazowo. Gdy się kończą, trzeba przyjąć następne zwierzęta. To błyskawicznie prowadzi do zagęszczenia, które psy albo regulują same, zagryzając się, albo trzeba je jakoś inaczej eliminować. Dobrze, gdy za pomocą zastrzyku, a nie łopaty.

Małe i molochy

To nie znaczy, że nie ma dobrych schronisk. Są takie, w których fantastycznie działa wolontariat, a upłynnianie zwierząt odbywa się poprzez adopcje. Przy czym – według Haliny Sztreker, wiceprezeski fundacji prowadzącej schronisko w podwarszawskim Milanówku – dobre schronisko to schronisko małe. – 200, góra 250 psów. Tyle można ogarnąć. Większa liczba zmienia się w bezimienną masę – tłumaczy.

W Milanówku jest teraz 120 psów. Mogłoby być więcej, ale obowiązuje tu zasada, że we wspólnym boksie można łączyć tylko psa z suką, bo dwa psy będą się gryzły. A suk jest mniej. Kierowniczka Janina Orłowska obchodzi co rano wszystkie boksy i sprawdza: ten chory, temu oczy ropieją, ten ma rozwolnienie. Wiadomo, czym trzeba się zająć. Co sobotę przyjeżdżają tu wolontariusze. Każdy pies wyprowadzany jest do lasu na spacer, głaskany, wyczesywany. W ten sposób udało się zresocjalizować nawet amstafy, zarekwirowane z miejsca, w którym organizowano walki psów. Schronisko ma podpisane umowy z gminami, ale na konkretną liczbę zwierząt, np. z Milanówka przyjmują 30 psów rocznie.

Problem w tym, że wiele polskich schronisk to molochy gromadzące po 600–700 zwierząt. Warszawski Paluch jest bodaj największym schroniskiem miejskim w Europie. Dziś przebywa tam ok. 2,3 tys. psów. Nie ma tragedii, bo to duże miasto. Sporo zwierząt to zguby, których szukają właściciele. W dużym mieście łatwiej także organizować adopcje.

Gorzej jest w położonych na odludziu schroniskach, prowadzonych często przez samotne kobiety. Poświęcają majątek, by kupić kawałek ziemi i stworzyć tam azyl dla bezdomnych, harują jak wyrobnice od rana do nocy, żyją na granicy ubóstwa. Trudno kwestionować ich dobre intencje, ale w pewnym momencie tracą kontrolę, przestają sobie radzić. Dla Violetty Villas, zatrzaśniętej przez kilka dni w domu z kilkudziesięcioma psami, mogło się to skończyć utratą życia.

Nie potrafią odmawiać, biorą każde zwierzę. Niestety, często też nie potrafią żadnego oddać. Włącza się mechanizm opisany w zachodniej literaturze jako animal hoaring syndrome, co można przetłumaczyć jako syndrom kolekcjonera zwierząt. Polega on na gromadzeniu nadmiernej liczby psów czy kotów, którym nie jest się w stanie zapewnić podstawowych warunków do życia. Kolekcjoner nie przyjmuje do wiadomości, że sobie nie radzi, nie dostrzega cierpienia stłoczonych, chorych, niedożywionych stworzeń. Jest przekonany, że ma szczególny dar porozumiewania się ze zwierzętami. Na to nakłada się nieufność do ludzi i podejrzliwość, co sprawia, że takim osobom bardzo trudno pomóc.

Przyjęte nieefektywnie

Niedawny reportaż TVN z Korabiewic pokazał rzeczy wstrząsające: poranione, chore psy, których nikt nie leczy, zagryzione szczeniaki, niesterylizowane suki, które mnożą się bez kontroli. To straszne zakończenie pięknej historii.

Magda Szwarc przepracowała ćwierć wieku jako księgowa w Zakładzie Widowisk Cyrkowych. Widziała, co się dzieje podczas tresury, i jak mogła, walczyła o zwierzęta. Pokochała niedźwiedzie i postanowiła, że po przejściu na emeryturę stworzy dla nich azyl. Wykupiła ziemię w okolicach Puszczy Mariańskiej i sprowadziła się tam z kilkunastoma psami, które przygarnęła podczas podróży po Polsce z cyrkowym taborem. Zbudowała gawry dla kilku niedźwiedzi. Potem pojawiły się konie, wykupywane z transportów do Włoch; krowy, które przyprowadził wójt, bo błąkały się po lesie. I coraz więcej psów. Głównie podrzucanych, bo jak po okolicy rozejdzie się fama, że jest ktoś, kto nie odmawia, to nie ma zmiłuj.

To ciągle jeszcze było do opanowania. W 2000 r. Magda Szwarc została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski za pomoc zwierzętom. Tragedia zaczęła się, gdy podpisała umowy z okolicznymi gminami i hycel bez umiaru zaczął zwozić do Korabiewic psy. Schronisko weszło w patologiczny system, na co nałożył się syndrom kolekcjonera. Ludzie, którzy przyjeżdżali po zwierzęta, wyczekiwali godzinami pod bramą i byli przepędzani.

– Wiele adopcji wyglądało tak, że wolontariuszka łapała psa na ręce i uciekała przed Magdą – opowiada Cezary Wyszyński z fundacji Viva, która przez pewien czas próbowała współpracować ze schroniskiem. – Kiedyś znaleźliśmy dom dla husky, który w Korabiewicach żył na łańcuchu. Człowiek przyjechał po niego ze Śląska, miał tam kilka ogrodzonych hektarów, gdzie pies mógłby się wybiegać. Czekał weterynarz. A Magda psa nie oddała, bo, jak mówiła, pies jej powiedział, że woli być u niej na łańcuchu. Zaczęła dokarmiać szczury, bo to też zwierzęta. Za pieniądze zebrane przez uczniów na karmę dla psów kupiła kangura.

Wolontariusze Vivy od kilku lat alarmowali, że w Korabiewicach dzieje się dramat. Alarmował Tadeusz Wypych, który zrobił bilans i wyszło mu, że 70 proc. psów wyłapanych i przywiezionych do Korabiewic gdzieś znika. W 2005 r. wyłapano do schroniska prawie 1500 psów, a przyjęto 270. Zawiadomiono prokuraturę. W śledztwie Magda Szwarc tłumaczyła, że ta różnica to uśpione ślepe mioty, ponad 100 psów trzeba było uśpić podczas odławiania, prawie 200 padło wskutek zatrucia, a reszta uciekła lub została adoptowana. Sprawę umorzono. Prokuratura uznała, że brakujące psy zostały do schroniska przyjęte, tyle że „nieefektywnie”. Po telewizyjnym reportażu ponownie zajęła się Korabiewicami.

Przymknięte oczy

Nikomu specjalnie nie zależy, żeby sprawdzić, co naprawdę dzieje się w schroniskach. Gminy, opłacając hycla, kwestię opieki nad bezdomnymi zwierzętami mają odhaczoną, a nadzór Inspekcji Weterynaryjnej okazał się całkowitą porażką. – Jest to nadzór jawnie pozorny, bo inspektorzy to urzędnicy, których głównym zajęciem jest sprawdzanie jakości mięsa. Bilans zwierząt w schronisku niespecjalnie ich interesuje – mówi Tadeusz Wypych.

– Gdyby nie ślepota urzędników Inspekcji Weterynaryjnej, tych najbardziej drastycznych przypadków dałoby się uniknąć – dodaje prof. Andrzej Elżanowski, zoolog i działacz prozwierzęcy.

Faktycznie, najgorsze mordownie, jak choćby ta w Krzyczkach, w której przepadły tysiące psów (POLITYKA 4/08), długo działały pod nadzorem inspekcji, która nie miała zastrzeżeń. Jak opisuje Tadeusz Wypych, wręcz namawiała przedstawicieli organizacji społecznych do przymknięcia oka na niedociągnięcia. Zdarza się, że IW toleruje finansowanie z publicznych pieniędzy niezarejestrowanych schronisk.

Wymiar sprawiedliwości także nie pomaga w walce z bezdomnością. Nikt jeszcze w Polsce nie został uznany za winnego porzucenia zwierzęcia czy zaniechania opieki. Wanda Dejnarowicz, dyrektorka schroniska na Paluchu, złożyła w zeszłym roku 22 wnioski na policję i do prokuratury o wszczęcie postępowania wobec właścicieli psów, które udało się zidentyfikować dzięki czipom. Kończy się to dwojako: albo umorzeniem, albo odmową wszczęcia.

Zdarza się, w najbardziej szokujących i nagłośnionych medialnie przypadkach, że sprawy prowadzących schroniska kończą się wyrokiem; oczywiście w zawieszeniu. Ale nie zdarzyło się jeszcze, by do odpowiedzialności zostali pociągnięci urzędnicy lokalnych władz, którzy tę działalność zlecali i finansowali.

Gdy fundacji prowadzącej schronisko w Krzyczkach już odebrano zwierzęta jako ofiary znęcania się, prezydent Pruszkowa przez kolejny rok posyłał tam psy. Prowadzący w tej sprawie śledztwo asesor dopatrzył się w działalności prezydenta pewnych uchybień formalnych, ale uznał, że jego działanie było „nakierowane na osiągnięcie konkretnych celów w zakresie szeroko rozumianej ochrony środowiska”.

– Przypadków, gdy gminy de facto płaciły za przestępstwo, pilotowaliśmy kilkadziesiąt. W żadnym nie ma zarzutów – mówi Tadeusz Wypych. – Prokuratury i sądy podzielają powszechne wśród urzędników przekonanie, że ich zadanie polega na usuwaniu zwierząt.

Eutanazja po polsku

W układance, która w krajach Europy Zachodniej składa się na system rozwiązywania problemu bezdomności, oprócz edukacji, adopcji, sterylizacji i czipowania, czyli systemu identyfikacji zwierząt, jest jeszcze jeden element: eutanazja. W Polsce temat tabu. – Nie ja im dawałam życie, nie ja będę odbierać – kwituje problem Izabela Działak, kierująca schroniskiem w Celestynowie. Wiele schronisk szczyci się tym, że nie usypia. Małe, prywatne schroniska, które potrafią zapewnić zwierzętom godne warunki, mogą sobie na to pozwolić. Pytanie, czy mogą wszystkie. Czy przetrzymywanie zwierzęcia latami w ciasnym boksie bez kontaktu z człowiekiem jest naprawdę lepsze niż zastrzyk morbitalu?

– Rozmowy nie ułatwia plaga hycli i schronisk-mordowni, których działalność polega na eksterminacji psów – mówi prof. Andrzej Elżanowski. Sam podczas prac nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt przekonał się, jakie ten temat wyzwala emocje: – Otacza go atmosfera jakiegoś mistycyzmu, katolickiej idei świętości życia, nawet kosztem cierpienia.

– Nie trzeba długo czekać, by padło magiczne słowo: holocaust – przyznaje dr Maciej Onyszkiewicz. Odczuł to na własnej skórze, gdy pod koniec lat 90. z fundacją Animals prowadził schronisko na Paluchu. Gdy je przejmowali, trafiało do niego rocznie około 5 tys. psów, z czego 2 tys. poddawano eutanazji, tylko że panowała wokół tego zmowa milczenia. Animalsi nie ukrywali, że psy stare, chore, nierokujące do adopcji usypiają, a i tak w schronisku panowało przegęszczenie. Zrobiła się afera zakończona procesem sądowym, wygranym przez animalsów.

– Ale co przeżyłem, to moje. Całe życie poświęciłem zwierzętom, a zrobiono ze mnie mordercę – wspomina Onyszkiewicz. – Z drugiej strony dostawaliśmy listy i zdjęcia ze schronisk z całej Polski, które twierdzą, że nie usypiają, a codziennie wynosi się tam z klatek zagryzione psy. Eutanazja po polsku.

Przeciwnicy poluzowania przepisów o eutanazji obawiają się, że stanie się to okazją do jeszcze większych nadużyć, a gminy stracą resztki oporów. Praktyka pokazuje niestety, że nie są to obawy bezzasadne. – Poza tym to nie jest rozwiązanie – mówi Tadeusz Wypych. – Uśpiony pies zwolni po prostu miejsce dla następnego. Schroniska nadal będą pełne. I to się nie zmieni, dopóki nie ograniczymy podaży zwierząt. W Polsce najgłupsza działalność wymaga zezwoleń, płacenia podatków. A zwierzęta można mnożyć bez ograniczeń. To niepojęte.

W typie rasy

O ile firmy wyłapujące zwierzęta i schroniska poddane są przynajmniej teoretycznie jakiejś kontroli, o tyle kran, z którego płynie strumień bezdomnych zwierząt, jest jej całkowicie pozbawiony. Tak jak można wyhodować sobie szczypiorek w ogródku i sprzedawać go na osiedlowym bazarku, tak samo można sobie rozmnożyć pieski i handlować nimi gdzie bądź. Na Krupówkach pudła z kierpcami stoją obok pudeł z owczarkami. Różnica polega na tym, że produkcję kierpców trzeba zarejestrować.

Hodowcy psów rasowych zrzeszeni są w Związku Kynologicznym, który ich nadzoruje. Ale w ten sposób hodowcy kontrolują sami siebie, a wielu członków przyznaje, że te kontrole pozostawiają wiele do życzenia. Pseudohodowców nie rejestruje nikt. Produkują psy w typie rasy, rasopodobne, krzyżówki, mieszańce; wszystko, co da się sprzedać. Niedrogo, więc trzeba iść na ilość. Lokalne media co jakiś czas publikują relacje z makabrycznych fabryk, gdzie zwierzęta stłoczone są w oborach, ciasnych mieszkaniach w bloku, niezadaszonych boksach na działkach, na wpół zagłodzone, całymi dniami pozbawione opieki. Część zdechnie, to jasne. Cóż, koszty produkcji.

Pies rasowy czy w typie rasy stał się w Polsce dobrem konsumpcyjnym i podlega modom. Gdy moda się zmienia, część właścicieli wymienia go na bardziej aktualny model, a hodowca pozbywa się resztek produkcji. Moda może zależeć od pojawienia się jakiejś rasy w reklamie, filmie czy od tego, z jakim pieskiem pokazuje się popularny celebryta. Na końcu fala tej mody dociera do schronisk. Obecnie są to amstafy.

– Mamy w tej chwili na Paluchu około 130 psów w typie tej rasy. Była wśród nich suka całkowicie wyeksploatowana ciągłymi porodami. Nigdy chyba nie widziałam psa o tak pustych, zgaszonych oczach. Musiała rodzić na okrągło – mówi Wanda Dejnarowicz. – Trafiają się także psy dobermanowate, bokserowate, yorkowate, ale te akurat szybko znajdują nowe domy.

Adopcje mogą całkowicie odmienić los poszczególnych psów, ale nie rozwiążą problemu bezdomności. Według Tadeusza Wypycha, nawet gdyby jakimś cudem w wyniku ogólnopolskiej akcji udało się adoptować wszystkie psy, za miesiąc schroniska znów byłyby pełne. Bo z kranu ciągle się leje.

Sterylizacja oznacza przykręcenie kurka. Już wiadomo, że świetnie się sprawdza w przypadku dziko żyjących miejskich kotów. Zajmują się tym fundacje, współfinansowane często przez władze miejskie. W Warszawie działa m.in. ośrodek Koteria, gdzie opiekunowie bezpańskich kotów mogą bezpłatnie poddać je sterylizacji. Powszechna akcja sterylizacji psów byłaby rozwiązaniem. Ale to koszt idący w miliardy złotych. Pytanie, kto ma za to zapłacić. Gminy? Nie udźwigną. Budżet państwa? Nie w czasie kryzysu. Właściciele? Gdyby chcieć to naprawdę kontrolować i egzekwować, koszty też szłyby w miliardy.



W Sejmie trwają w tej chwili prace nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Panuje spore zamieszanie, bo projekty są trzy, a temat budzi olbrzymie emocje. Jest projekt SLD. Jest projekt obywatelski Koalicji dla Zwierząt, zrzeszającej organizacje prozwierzęce, w którym mowa o traktowaniu rozmnażania psów jako działalności gospodarczej, poddanej kontroli m.in. Inspekcji Weterynaryjnej. Szanse na jego uchwalenie są jednak niewielkie. Zakłada powołanie instytucji Krajowego Inspektora ds. Zwierząt i 17 wojewódzkich inspektorów z kompetencjami kontrolnymi, a tworzenie nowej służby państwowej w czasach kryzysu jest raczej nierealne.

Jest wreszcie projekt Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, który ma największe szanse na uchwalenie. Znajduje się w nim m.in. zapis o zakazie handlu zwierzętami domowymi poza miejscami hodowli, tj. na bazarach czy targowiskach. Problem w tym, że dziś zwierzętami handluje się głównie w Internecie, a ten trudno kontrolować.

– Chcemy także wprowadzić zapis zakazujący prowadzenia schronisk dla zysku i tak rozszerzyć definicje schroniska, by obejmowało każde większe skupisko zwierząt domowych. To pozwoli objąć nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej i organizacji prozwierzęcych także wszelkie azyle, przytuliska, hotele dla zwierząt, a nawet pseudohodowle – mówi poseł PO Paweł Suski. – Chcemy także, by schroniska mogły prowadzić jedynie jednostki samorządu terytorialnego lub organizacje pożytku publicznego. Ostatnio do nowelizacji wpisano także zakaz rozmnażania psów i kotów w celach handlowych. Pytanie tylko, ile z tych przepisów przejdzie, jak łatwo będzie je omijać i czy zwiększanie kompetencji Inspekcji Weterynaryjnej cokolwiek zmieni, skoro już dziś bywa ona czystym pozorem.

– Trwa dyskusja nad szczegółowymi rozwiązaniami, ale nikt nie próbuje wyeliminować schizofrenii, która w tej chwili funkcjonuje w polskim prawie, i odpowiedzieć na pytanie, czym właściwie jest bezdomne zwierzę: odpadem komunalnym czy ofiarą ludzkiego okrucieństwa – mówi Tadeusz Wypych. – I nikt nie próbuje w sposób realny ograniczyć podaży zwierząt. Do tego nie trzeba jakichś nowych pomysłów. Wystarczyłoby, aby Polska podpisała Europejską konwencję ochrony zwierząt.

Konwencja to międzynarodowy traktat określający minimalne, kompromisowe normy traktowania zwierząt domowych. Jej sygnatariuszami są nie tylko kraje skandynawskie czy Niemcy, ale też Rumunia, Bułgaria czy Turcja. Podpisanie konwencji nie oznaczałoby rewolucji. W niektórych punktach jest nawet mniej restrykcyjna niż polskie prawo, zezwala bowiem na eutanazję bezdomnych zwierząt. Jej zapisy zakładają jednak, że rozmnażanie psów na handel musi być koncesjonowane. Wszystkich psów: rasowych, nierasowych czy mieszańców. A to najlepsza metoda zakręcania kranu. Dopiero potem można sensownie rozważać, co zrobić z zalaną łazienką.



Ile ich jest?

Nie ma żadnych rządowych statystyk dotyczących liczby bezdomnych zwierząt. Według niektórych szacunków może to być ok. 3 mln psów i kotów.

Rocznie gminy umieszczają w schroniskach około 100 tys. psów i kilkanaście tysięcy kotów.

W Polsce funkcjonuje ok. 140 zarejestrowanych schronisk i prawdopodobnie drugie tyle niezarejestrowanych. Średnio przez jedno miejsce przewijają się rocznie trzy psy.

Dane według Biura Ochrony Zwierząt
Fundacji dla Zwierząt Argos


Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1513510,2,debata-co-lepsze-dla-psa---eutanazja-czy-schronisko.read#ixzz1UeK8pvIU



Dyskusja:

http://www.polityka.pl/forum/1076591,debata-co-lepsze-dla-psa---eutanazja-czy-schronisko.thread

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy pią, 19 sie 2011 - 11:44

Witam.

Wyniki głosowania nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach:

http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&6&98&6

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy nie, 04 wrz 2011 - 20:23

Witam.

Dziennik Zachodni:

Anna Zielonka, Katarzyna Kapusta
2011-09-03 15:17:46, aktualizacja: 2011-09-03 15:17:46
Nowe schronisko ma powstać w Sosnowcu, które w przeciwieństwie do starego (w Milowicach) będzie spełniać wszystkie standardy. Władze Sosnowca uważają, że azyl dla zwierząt po prostu musi istnieć. Sprawa cały czas jednak się przeciąga.
- Projekt nadal jest w trakcie opracowania. Jest spór z mieszkańcami o to, gdzie takie schronisko miałoby powstać - mówi Sebastian Winter z Urzędu Miejskiego w Sosnowcu.

Była też mowa o tym, aby azyl dla zwierząt powstał wspólnie z Dąbrową Górniczą. W tej sprawie rozmowy między gminami zostały zawieszone. W samej Dąbrowie Górniczej budowa schroniska też nie jest planowana. Gmina dotuje jednak sterylizację i kastrację bezpańskich kotów (20 tys. zł). Akcja sterylizacji trwa od początku wakacji.


Jeżeli powyższy tekst ma cokolwiek wspólnego z prawdą to na bakier z prawdą jest prezydent Dąbrowy Górniczej, przy moim ostatnim zapytaniu dotyczącym przyszłości planowanego międzygminnego schroniska otrzymałem słowotok stanowiący o pracy w toku, zaangażowaniu i celowości działania i niezwłocznym poinformowaniu o jakichkolwiek zmianach w planach zarządców miasta, paradoksem niestety po raz kolejny jest to, że prezydent naszego miasta zapewne dowiaduje się o zmianie planu z gazety, jeżeli jest inaczej i wiedział o całej sytuacji to zapewnienia, które składał są nic nie warte.

Zarządzających miastem Sosnowiec nie traktuję poważnie, gdyż na to nie zasługują, to tylko persony balansujący pomiędzy wyborami z bukietami kwiatów w ustach, siejący patologię w stosunku do zwierząt bez żadnych konsekwencji, kilka organizacji pozarządowych wspiera schronisko sosnowieckie lecz wobec zacietrzewienia, głupoty i braku kompetencji jest im ciężko cokolwiek wywalczyć z zarządcami Sosnowca, ponieważ to ludzie nastawieni na fajerwerki dla złagodzenia własnej bezczynności.

Mam nadzieję, iż doniesienia Dziennika się nie potwierdzą, gdyż Dziennik wielokrotnie wypisywał teksty z plotek ulicy, bez sprawdzenia źródła i merytoryki.

Teraz mam prośbę do Niechciców Urzędów: nie traktujcie ludzi jak idiotów, nie przeceniajcie samych siebie, nie mówcie, nie piszcie jeżeli nie wiecie, bądź Was nie poinformowano.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy wto, 13 wrz 2011 - 13:32

Witam.

Wracamy na poletko patologii jako nowej polskiej tradycji:

Przedsiębiorstwo mordowania zwierząt

Anna Prusińska OnetBiznes

Przekraczając bramę schroniska pies ma w zębach 3 tys. zł. Tyle dostaje hycel za odłowienie zwierzęcia. Ale jego utrzymanie to już nie jest dobry interes, więc żeby zarobić, trzeba się go szybko pozbyć. Czasem od razu, od ręki, a właściwie od obucha siekiery. Czasem nie wprost, można po prostu doprowadzić do tego, żeby psy się pozagryzały. Zwierzęta narażane są na głód, pragnienie i ból, byle tylko człowiek mógł zarobić.
Koszty utrzymania bezdomnych zwierząt w schroniskach to ekonomiczna strata. Za odłowienie psa właściciel schroniska dostaje jednorazową opłatę - kilka tysięcy zł. W interesie hycla nie leży więc opieka nad zwierzęciem, bo to generuje koszty. Żeby zarobić, trzeba jak najszybciej pozbyć się psa. - Sposobem schronisk na zarobek jest uśmiercanie zwierząt – mówi bez wahania Tadeusz Wypych z fundacji Argos, zajmującej się problemem bezdomnych zwierząt.

- Przekraczając bramę schroniska pies ma w zębach 3 tys. zł – kontynuuje Wypych. – Nikogo nie interesuje, czy otrzyma opiekę w ramach tych pieniędzy. Hycel nie zawsze pozbywa się psów od ręki. Zna też inne sposoby. Można przecież doprowadzić do tego, żeby psy się pozagryzały, nie leczyć zwierząt, to pozarażają się nawzajem i padną. W dokumentach wystarczy wpisać, że pies został adoptowany. Nikt nie sprawdza, czy faktycznie znalazł nowego pana – opowiada Wypych.

Smalec z psa
Właściciele schroniska dla zwierząt w Białce kolo Iłży zabijali psy i wytapiali z nich smalec. Proceder odkryła Karina Schwerzler z Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami „Animals.” Żona właściciela schroniska początkowo wszystkiego się wypierała. Przyznała się dopiero wtedy, gdy dowiedziała się, że sprzedaż smalcu została sfilmowana. Okoliczni mieszkańcy zdawali sobie sprawę, co dzieje się za ogrodzeniem schroniska. Nikt jednak nie próbował tego przerwać.
Podobna sytuacja miała miejsce pod Częstochową. Dwa lata temu z jednego z okolicznych gospodarstw zabrano 28 psów w tym rasowe Bernardyny ze szczeniakami. Pieski były tak utuczone, że miały problemy z poruszaniem. Nielegalni hodowcy również sprzedawali smalec. Za półlitrową butelkę żądali około 150 zł. W schronisku w Białce smalec można było kupić nawet za 20 zł. Według przesądów smalec z psa wspomaga odporność, jest dobry na płuca i dla kobiet w ciąży.

Nie wiadomo, ile jest bezdomnych zwierząt, bo kontrolom NIK i służb weterynaryjnych podlegają jedynie schroniska. W 2000 roku wszystkie zakłady zostały skontrolowane na polecenie Głównego Lekarza Weterynarii. W kraju mamy obecnie 136 schronisk. Z raportu NIK wynika, że w 1999 roku przebywało w nich 91 tysięcy psów i kotów. Średnio co trzeciego psa w schronisku spotyka śmierć. W 1999 roku uśpiono tam 22 tysiące psów. W dużych schroniskach, przetrzymujących powyżej 300 zwierząt, śmierć spotkała niemalże co drugiego.
Większość schronisk nie potrafi rozliczyć się w ankietach rocznych ze stanu liczebnego psów, co sugeruje ukrytą eutanazję lub zagryzienia. Eutanazję traktuje się zwykle jako jedyny środek zmniejszenia nadpopulacji zwierząt, nie podejmując żadnych innych działań w zakresie adopcji i sterylizacji. Prawie wszystkie zwierzęta zabito w schronisku w Łomży (94 proc. eutanazji), w Augustowie (78 proc.) i Białce (69 proc.). Takie obiekty trudno nazwać schroniskiem. Kontrole wykazały też, że zwierzęta narażane są na głód, pragnienie lub ból.

Fundacja Argos monitoruje działalność schronisk dla bezdomnych zwierząt, hycli, politykę gmin i urzędów. Na podstawie ankiet, które wysyła do 2500 gmin określa, ile zwierząt powinno trafić do schronisk. Porównuje dane z informacjami powiatowych inspektoratów weterynarii. Na swojej stronie internetowej zamieszcza czarna listę schronisk opatrzona hasłami: zagęszczenie, śmiertelność, nieznany los. Lista wylicza schroniska, z których dostępne publicznie dane z nadzoru wskazują, że nie są zakładami opieki nad zwierzętami.
- Liczba przyjmowanych do schronisk zwierząt z roku na rok wzrasta – mówi Tadeusz Wypych. - Rozrostowi takiego schroniska towarzyszy równocześnie wzrost kosztów i pogorszenie opieki. Duże schroniska odnotowują kilkumilionowe roczne obroty. Rozrost związany jest z zyskami z pokątnego tracenia zwierząt. Trudno jednak ustalić wiarygodne dane, ile zwierząt unicestwiono, bo nie przeprowadza się inwentaryzacji – twierdzi obrońca bezdomnych zwierząt.
Fundacja Argos uczestniczy też w postępowaniach sądowych i administracyjnych. Jednak, jak twierdzi Tadeusz Wypych, prokuratorzy niechętnie wydają wyroki skazujące. Właścicieli schroniska w Białce sąd skazał na karę 2 i 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Odpowiedzialności nie ponoszą jednak urzędnicy.

- Głośna sprawa schroniska w Krzyczkach w województwie mazowieckim znalazła finał w sądzie - opowiada Tadeusz Wypych. – Skazano jednak tylko wykonawcę, ale nikt nie oskarżył żadnego burmistrza. Prezydent Pruszkowa wysyłał liczne transporty psów do Krzyczek. Wiedział, że psy są tam maltretowane i mordowane, bo informowała go o tym policja. Mimo to sprawa przeciw niemu została umorzona. Prokuratura wytłumaczyła, że nie miał innego wyjścia, bo realizował zadania z zakresu ochrony środowiska – kończy Wypych.

Schronisko zakładem utylizacji
Według obrońców praw zwierząt urzędnicy postrzegają problem bezdomności wyłącznie poprzez pryzmat pieniędzy. Zastanawiają się, ile muszą wydać, żeby pozbyć się kłopotu, czyli bezdomnego psa. Jaki będzie dalszy los zwierzęcia, nie interesuje ani gminy ani inspektorów weterynarii. Gminy nie sprawdzają, co faktycznie dzieje się z odłowionym przez hycla psem, bo nie mają takiego obowiązku. Ich rola ogranicza się do prowadzenia rejestru wyłapanych zwierząt oraz płacenia za tę usługę z publicznej kasy.
Gminy uchylają się od odpowiedzialności za stan i los zwierząt umieszczonych w schroniskach, zasłaniając się tym, że schroniska są rejestrowane i nadzorowane przez rządową Inspekcję Weterynaryjną. Inspekcja zaś nie ponosi odpowiedzialności za stan i los zwierząt, bo nadzoruje schroniska wyłącznie pod względem bezpieczeństwa publicznego. Sprawdza czy zagrażają zdrowiu, ale nie pod kątem dobra zwierząt: zasadności ich uśmiercania, warunków bytowych czy rozchodu ze schronisk. Schroniska są formalnie traktowane jak zakłady utylizacji. Taki jest ich status prawny. Z żadnego przepisu nie wynika, że w schronisku trzeba opiekować się zwierzętami. Liczą się tylko normy bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego.

To nie psie pieniądze
Gminy starają się unikać kosztów. Wybudowanie schroniska przewidzianego dla 50-100 zwierząt to koszt od 1,5 do 5 mln zł. Opłata za pozbycie się psa na Mazowszu, to wydatek rzędu od 1 do 5 tys. zł. Nic dziwnego, że prowadzenie schroniska to niezły biznes. Jeszcze pięć lat temu ta stawka wynosiła od 100 do 300 zł. Było jasne, że za taką sumę długo nie utrzyma się psa w schronisku, więc zwierzęta masowo mordowano na różne sposoby. Wyższe stawki nie zmieniły tego procederu.
- Jednorazowa opłata za odłowienie psa jest dominująca na rynku – mówi Tadeusz Wypych - Nie można otwarcie wynająć weterynarza, żeby uśpił bezdomne zwierzęta. Gmina może tylko płacić za ich pozbycie się pod pozorem opieki. Schronisk jest mało, dlatego cenę można wywindować nawet do 5 tys. zł za zwierzę. Byle zarobić. Uśpienie zastrzykiem kosztuje około 50 zł, obuchem siekiery w łeb - nic. Jeśli hycel dostanie 5 tys. zł, może potrzyma tego psa trochę dłużej. Rasowe mają większe szanse – rozmnoży je albo sprzeda. Nie wyda wszystkich pieniędzy, które dostał od gminy, bo kto prowadzi interes do którego trzeba dokładać? – pyta retorycznie Wypych.
Jak kosztowne jest prawidłowe prowadzenie schroniska doskonale wiedzą członkowie stowarzyszenia Animals. W ubiegłym roku na tczewskie przytulisko stowarzyszenie dostało 179 tys. zł, dołożyło około 65 tys. zł. Dotacja na schronisko w Starogardzie Gdańskim powinna być prawie dwukrotnie wyższa, żeby zapewnić zwierzętom kompleksową opiekę.

- Do naszych pięciu schronisk dokładamy od 20 do 80 proc. z własnych środków – mówi Ewa Gebert, prezes stowarzyszenie OTOZ Animals. - Finansujemy je głównie z darowizn i 1 proc. podatku. Chcemy, żeby schroniska nie były prowadzone przez prywatne podmioty, którym zależy wyłącznie na zarobku. Gminy podpisują umowy z osobami, które mają wręcz negatywny stosunek do zwierząt – twierdzi Gebert.
Stowarzyszenie Animals podaje przykłady, w jaki sposób prowadzić wzorowe schronisko. Założyciel fundacji Argos ma jednak wątpliwości, czy wszystkie organizacje pożytku publicznego prowadzące własne schroniska mają na celu przede wszystkim dobro zwierząt. Po przestudiowaniu sprawozdania finansowego jednego ze stowarzyszeń odkrył, że jego obroty roczne wynoszą 15 mln zł, z czego osiągnięto zysk w wysokości 3 mln zł. Tymczasem władze stowarzyszenia twierdzą, że nie stać ich na remont jednego z bardziej zaniedbanych schronisk na Mazowszu.

Potrzeba zmiany prawa
- Prawo działa w kierunku tworzenia szarej strefy, gdzie niby się płaci za opiekę, ale zwierzęta nie są pod żadną ochroną – komentuje Tadeusz Wypych. - Prokuratura nie chce wyjaśniać braków zwierząt. Ten biznes jest chroniony przez organy państwa, bo w takich sprawach trzeba by było pociągnąć do odpowiedzialności urzędników państwowych. Rząd, wymiar sprawiedliwości chronią te patologie, bo gdyby mieli się z nimi uporać, musieliby wprowadzić bardzo niepopularne zmiany w prawie: ograniczyć populację zwierząt, zlikwidować targowiska, żądać od gmin opieki. Nikt nie chce tego porządkować, bo nie jest to temat natury politycznej. Samo istnienie schronisk jest objawem patologii. Wokół zwierząt domowych rozwinęła się cała gałąź gospodarki, w której funkcjonujące podmioty mają swoje interesy. Jest wspierana dotacjami, datkami ofiarowanymi przez sympatyków zwierząt. To rodzi ogromne pole do nadużyć, wyciągania pieniędzy między innymi poprzez apelowanie do ludzkiej wrażliwości – ocenia Wypych.
Według Tadeusza Wypycha zmiany prawa stoją w sprzeczności z interesem wielu grup takich jak związków kynologicznych, myśliwych, służb weterynarii, sprzedawców karm, sklepów z akcesoriami i wielu innych.
-Wokół zwierząt domowych wyrósł wielki biznes – dodaje Wypych. - Na ich utylizacji też można zarabiać. Jeśli na rynku występuje wysoka podaż, to na przykład producent lodówek wie, że żeby skłonić do zakupu nowej lodówki musi zabrać używaną. To samo ze zwierzętami. Żeby ludzie kupowali nowe koty, pieski, karmy czy usługi weterynaryjne, to niechciane zwierzęta trzeba odbierać – podsumowuje założyciel fundacji Argos.
- Wkrótce odbędzie się głosowanie nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt i aktywnie uczestniczyliśmy w dyskusjach nad tą nowelizacją – mówi Ewa Gebert. - Stowarzyszenia pozarządowe postulują, by znalazły się w niej takie zapisy jak: zakaz przetrzymywania psów na stałej uwięzi powyżej 12 godzin, obligatoryjny program adopcji i sterylizacji w gminach, zakaz handlu zwierzętami domowymi na targowiskach, zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Podczas kampanii wyborczej będziemy wskazywać nazwiska posłów, którzy byli przeciw tej ustawie – ostrzega prezes fundacji Animals.

Tadeusz Wypych natomiast nie wierzy, żeby ustawa przyniosła poprawę w zakresie ochrony zwierząt. - Z projektu wynika, że nie będzie szczególnych kar za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem o ile zwierze przeżyło – komentuje Tadeusz Wypych. – Nie doprowadzi też do likwidacji pseudohodowli. Ten projekt przewiduje ich legalizację, pod warunkiem, że hodowcy założą stowarzyszenia. Moim zdaniem te i wiele innych zapisów utrzymają patologie. Polska powinna podpisać Europejską Konwencję Ochrony Zwierząt Domowych. Konwencja wymusiłaby dostosowanie przepisów do obowiązujących na Zachodzie. Tam, aby rozmnażać zwierzęta, trzeba mieć zezwolenie. Wszystkie działania są nadzorowane przez rządowe agendy. Tymczasem w Polsce rozmnażanie zwierząt domowych jest zaliczone do działalności rolniczej. To nieopodatkowana, nienadzorowana szara strefa. W Polsce występuje nadmiar zwierząt domowych, na których się zarabia. To już nie jest hodowla tylko „produkcja” na masową skalę. Zwierzę straciło wartość. Stało się przedmiotem. Stąd bierze się zjawisko porzucania psów i kotów – tłumaczy Wypych.

Z poważaniem
Tomasz N.


Napisany przez: xMarcinx wto, 13 wrz 2011 - 15:55

Ja tam nie widze nic złego w przerabianiu psów na smalec, ale niech to się dzieje w humanitarny sposób.. jednak o humanitarnym sposobie trudno mówić kiedy z ów procederem trzeba się chować.

Napisany przez: .tomy pon, 14 lis 2011 - 13:09

Hycle, oprawcy, rakarze.

Ponad sto lat dzieli nas od opisanych poniżej sytuacji, ponad sto lat rozwoju, sto lat edukacji, sto lat wynalazków, sto lat zmian, sto lat, które cytując znanego Miauczyńskiego można skwitować poszły „jak krew w piach”.

Nastąpiło cofnięcie, można nawet stwierdzić nastąpił ostatnimi czasy rozwój patologi, gdyż inne określenie nie przychodzi mi do głowy, patologi emocjonalnej, niepohamowanej przez nikogo.
Obecny stosunek Prawa polskiego i jego interpretacji przez urzędników przywodzi mi na myśl taką wysepkę kłamstwa, lenistwa i braku odpowiedzialności w podejmowaniu decyzji, które szczególnie nie mają na celu dochodowość „kogoś”.

Tak to widzę, widzę jak niską potrzebę stanowi wszystko co związane z empatią dla zwierząt, dewaluacja tego procesu jest tragiczna…

Teraz jako ciekawostkę cofnijmy się w czasie o 100 lat:

Wraz z rozwojem miasta zaczęto sobie coraz bardziej uświadamiać potrzebę przestrzegania zasad czystości i higieny codziennego życia. Także z epidemii, które dotykały mieszkańców miasta i okolic w postaci „morowego powietrza” wyciągano wnioski, że tylko dbałość o czystość i usuwanie psujących się i gnijących różnych resztek organicznych ogranicza i przeciwdziała różnym, groźnym i zabójczym epidemiom.
Prawie do końca XIX wieku mieszkańcy miasta, nawet najbogatsi rzemieślnicy, kupcy i urzędnicy mieli gospodarstwa rolne, uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta gospodarskie. Sprawy nieczystości załatwiali we własnym zakresie. Przy każdej z obór było gnojowiska na które wyrzucano nie tylko obornik, ale i resztki organiczne. Za swoją potrzebą chodzili za przysłowiową stodołę.

Padłe zwierzęta zakopywano na terenie posesji lub wrzucano do pobliskiej rzeki lub kanału odwadniającego. Jeszcze pod koniec XIX wieku mieszkańców Rzeszowa, a zwłaszcza przechodniów na ulicy Głogowskiej przestrzegano, by nie chodzili blisko kamienic, gdyż mogą zostać oblani zawartością nocnika opróżnianego przez okno wprost na ulicę. Także po parzystej stronie tej ulicy – obecna Grunwaldzka – płynął koło ścian ściek, a do bram wejściowych poszczególnych kamienic wchodziło się po mostkach nad tym brzydko woniejącym kanałem. Na terenie każdej posesji wykopano doły kloaczne, co jakiś czas przez wynajętych pracowników, najczęściej ludzi biednych i bezrobotnych opróżniane. Miasto powiatowe z ambicjami postanowiło sprawy higieny unormować i objąć je nadzorem administracyjnym. Postanowiono w Rzeszowie sprawy czystości oddać w ręce rakarza i hycla – oprawcy miejskiego, czyli profesjonaliście. Wyjaśniam, że rakarz to człowiek który nadzoruje i prowadzi opróżnianie dołów kloacznych, a hycel, czyli oprawca miejski oczyszcza teren miasta ze zwierząt chorych, bezpańskich i padłych.

W 1898 roku rzeszowski magistrat zwrócił się do władz Krakowa, Lwowa, Jarosławia, Przemyśla i innych miast, które ten problem miały już załatwiony z prośbą o informacje dotyczące zasad i sposobów, a także kosztów funkcjonowania u nich takiego specjalisty. Wszystkie odpowiedziały wyczerpująco i dzięki temu w rzeszowskim Archiwum Państwowym mamy cenny zbiór dokumentów tyczących tej sprawy.

Oto odpowiedź Magistratu Sanoka:
Do świetnego Magistratu w Rzeszowie.
Odezwa!
Na cenną odezwę z 31 lipca r. b. l.7997 odpowiadam, że rakarz tutejszy oraz oprawca pobiera roczną płacę 240 zł za czynności wyłącznie do oprawcy należące, tj. chwytanie psów, zaś za rakarstwo t.j. za czyszczenie kanałów i dołów kloacznych pobiera on stąd wynagrodzenie tak od gminy jak i od pojedyńczych właścicieli domów wedle każdorazowej umowy, gdyż taryfy opłat władza przemysłowa jeszcze mu nie zatwierdziła.

Z Magistratu Sanok 6 sierpnia 1898 i podpis burmistrza.
W mieście ogłoszono konkurs na objęcie tej ważnej i intratnej posady. Miejskiego hycla obowiązywała kadencyjność. Rozpisano konkurs do którego w 1898 roku zgłosiło się 16 kandydatów gotowych do podjęcia pracy w Rzeszowie przedstawili oni wymagane dokumenty oraz dowody swych wysokich kwalifikacji i wyznania. Żadne z wyznań nie było preferowane byli więc rzymscy katolicy, greko katolicy, prawosławni i Żydzi. Miasto przy każdym konkursie na miejskiego hycla oklejano takimi, plakatami:
Magistrat król. woln. m. Rzeszowa Rzeszów dn 15.4.1913

Magistrat m. Rzeszowa rozpisuje konkurs na posadę oprawcy miejskiego, który będzie zarazem kierownikiem m. zakładu czyszczenia dołów kloacznych.
Do posady tej przywiązana roczna płaca 1440 koron, wolne mieszkanie i prawo poboru taryfowych opłat rakarskich. Do prośby o powyższą posadę należy dołączyć dowody uzdolnienia, świadectwa zdrowia i moralności.
Podania należycie udokumentowane należy wnosić w terminie do 15 maja br. lub też zgłosić się osobiście w biurze Magistratu.
Burmistrz, podpis nieczytelny.

Swoją pracę wykonywał hycel jako funkcjonariusz miejski na podstawie uchwalonego w 1889 roku „Regulaminu i instrukcji służbowej dla miejskiego oprawcy w król. wol. m. Rzeszowie” czytamy tam miedzy innymi że:
a. Oprawca podlega bezpośrednio weterynarzowi względnie fizykowi miejskiemu i organom administracji gminnej. Winien wyłapywać psy wałęsające się, bez kagańca, bez marki oznaczającej opłatę gminną, jednak o ile możności bez dręczenia. Złapane psy, o ile nie zostały na czas wykupione w czasie oznaczonym.
b. Psy wściekłe, o wściekliznę posądzone lub przez psy wściekłe pokąsane, łapać, tudzież zabierać takie z domów na wezwanie władzy lub na żądanie właścicieli.
c. Wszelkie inne chore lub podejrzane zwierzęta domowe zakwestionowane przez weterynarza miejskiego lub organa Magistratu skądkolwiek w obrębie jego przesiębiorstwa zabierać i uprzątać. Dalej następują opisy i instrukcje jak utylizować padlinę, gdzie ją zakopywać no i oczywiście zasady rakarstwa, jakie obowiązywały w mieście.

Po założeniu w Rzeszowie kanalizacji rakarstwo zostało znacznie ograniczone, choć i do dzisiaj zwłaszcza z peryferyjnych domków jednorodzinnych jeszcze gdzieniegdzie wywożona jest zawartość szamb. Zanim jednak w Rzeszowie wydano w latach sześćdziesiątych zakaz wyłapywania psów hyclom wiodło się bardzo dobrze. Wyłapywali oni wałęsające się zwierzęta, oczyszczali miasto ze zwierząt chorych. Co tydzień sporządzali raport do Ratusza zatwierdzany przez weterynarza miejskiego. Oto jeden z nich za okres od 21 do 28 lutego 1889 roku:
Ilość złapanych psów – 25 , zabitych 16, a 4 pozostałe z przeszłego tygodnia razem – 20, ilość psów oddanych właścicielom po zbadaniu stanu zdrowia – 2, pozostaje w obserwacji 7, nazwiska pp. Właścicieli, którym psy wydano: Wpan Pogonowski, w.pan Fiałkowski, w.dr Barzycki, w.dr Wiewiórski, Sałek pastuch miejski.
Oprócz stałych dochodów jako funkcjonariusz miejski hycel dorabiał dostarczając niezawodne środki lecznicze. Jak wiadomo Monarchia Austro – Węgierska toczyła liczne wojny z kampaniami zimowymi. Żołnierze przebywający w zimnych i mokrych okopach często zapadali na choroby reumatyczne, choroby nerek i inne choroby i dolegliwości. Do dzisiaj już nieoficjalnie i na szczęście już nie często panuje przekonanie że na choroby reumatyczne najlepiej jest na krzyże przykładać skórkę z kota lub chore miejsca smarować psim sadłem. Wykonywał także kapciuchy na tytoń z pęcherzy świńskich, robił „gacki do cepów”, najlepsze i najmocniejsze były z moszny buhaja no i ściągał skóry z zabitych przez siebie zwierząt, zwłaszcza z psów, które znajdowały zastosowanie w wielu dziedzinach życia.
Ale nie tylko dochody miewał miejski hycel. Często przeprowadzane były kontrole przez Oddział Galicyjskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt w Rzeszowie i przez jego bezpośredniego zwierzchnika jakim był weterynarz miejskiego

W jego piśmie z 5.02. 1889 czytamy:
Świetny Magistracie!
Jak nieraz miałem sposobność się przekonać, urządzenia rakarni tutejszej nie jest odpowiednie, mianowicie nie ma tam ani naczyń, ani przyborów w zakadzie tego rodzaju potrzebnych. Także i buda nie jest odpowiednia. Oprawca bowiem, łapiąc psy wałęsające się, między którymi znajdują się psy niewiadomego pochodzenia i dotknięte różnymi chorobami skórnemi innym psom łatwo się udzielającemi, umieszcza wszystkie razem, tak że kąsać się mogą, wskutek czego, gdyby między nimi był pies podejrzany, co szczególnie teraz zdarzyć się może, wścieklizna by się rozszerzyć mogła. Tak samo i rzecz się ma z klatkami. Oprawca posiada wielkie klatki, a właściwie komorę na 2 części podzieloną i kratą zaopatrzoną, w której wszystkie złapane psy umieszcza. Podejrzane więc i zdrowe psy razem muszą być trzymane, a gdy a gdy jest pies wściekły jakto np. było z psem p. kapitana Weigla, musiałem z paki kazać zrobić prowizoryczną klatkę, a rozumie się samo przez się, iż psu wściekłemu łatwo się wydostać z takiej prowizorycznej klatki. Należałoby tedy budę oprawcy przegrodzić na cztery części podzielić, dalej urządzić dwie klatki dla psów wściekłych, 2-4 dla psów podejrzanych, a 6-8 dla psów złapanych, by każdy pies mógł być osobno umieszczany.

W naszym mieście kilka osób było hyclami przed wojną przez długi czas funkcję tę pełnił Jan Pickel, który wystosował takie oto pismo urzędowe:

Prześwietny Magistracie obwodowego miasta Rzeszowa!
W pokorze podpisany, który przez 4 lat i miesięcy 2 przy tutejszym mieście obowiązki oprawcy pełnił, dziękuje z dniem 6 kwietnia za łaskawą tę służbę z tem doniesieniem, że z dniem 6 kwietnia Martim Eichner obowiązek ten pełnić rozpoczął. Zarazem uprasza w pokorze podpisany Prześwietny Magistrat zechce łaskawie temuż dotyczące świadectwo zachowania się przez ten czas wystawić i dorenczyć. Rzeszów dnia 9 kwietnia 1872 r. Jan Pickel oprawca.
Ostatnim hyclem był w Rzeszowie Jan Nastalski, który urodził się w 1896 roku w Jarosławiu, a do Rzeszowa przybył w roku 1920 r ożeniwszy się z rodowitą Rzeszowianką imieniem Katarzyna. Zakład swój prowadził na ulicy Rejtana pod nr 8. Pamiętam jeszcze jak jeździł swoim wózkiem zaprzężonym w jednego konia. Na tym wózku była duża skrzynia z półokrągłym dachem. Z tyłu wozu były drzwiczki zrobione z siatki drucianej za którymi w środku były szczekające i czasem gryzące się psy. Nastalski miał dwa rodzaje arknów przy pomocy których łapał wałęsające się zwierzęta. Jeden na długiej żerdzi, przy pomocy której zakładał psu na szyję pętlę, a drugi przypominający kowbojskie lasso. Jan Nastalski i jego wózek zniknęli z ulic Rzeszowa we wczesnych latach sześćdziesiątych. Wraz z nim ubył także jeden niezawodny straszak na niegrzeczne dzieci. Powiedzenie małemu urwisowi, który widział wózek ze szczekającymi i gryzącymi się psami, że „jak będziesz niegrzeczny, to ten pan cię zabierze” robiło piorunujące wrażenie. Niepedagogiczne to było, ale skuteczne.

Kolejna opowieść będzie dotyczyła roku 2011, Ustawy o ochronie zwierząt jej nowelizacji i tego jak bardzo jest to wszystko idiotyczne i celowo gmatwane przez nieudolnych urzędników lub jak kto woli cwaniaków na stanowiskach.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: .tomy pią, 25 lis 2011 - 20:41

Witam.

...a może nasze miasto będzie jednym z pierwszych, które zmieni pogląd na wydawanie pieniędzy?
...a może nasze miasto skoro wydaje pieniądze na schronisko Chorzów i utrzymywanie zwierząt ustawowe zacznie się interesować sposobem wydatkowania tych pieniędzy?
...a może Ci co biorą pieniądze za to, że je wydają zrozumieją, że przyjdzie ktoś i się tym zainteresuje i powstanie problem weryfikacyjny ich rozrzutności spowodowanej lenistwem, głupotą?
...a może ktoś sięgnie w przeszłość i zapyta dlaczego?
...a może ktoś za to odpowie?
...a może to nikogo nie interesuje, gdyż najprościej jest politerkować narzekając?
...a może sprawa jest prosta, gdyż Ustawy i rozporządzenia nakładają na Gminy określone obowiązki i nie stosowanie się do nich przez wykonawców czyli pracowników sektora samorządowego będzie bardzo proste w opiniowaniu, gdyż pracownicy Gmin nie wiedzą co robią?
...a może to zwykli prości ludzie, którzy w chwili oportunistycznej znaleźli się tam gdzie być nie powinni i stali się tym czym może stać się nie chcieli?
...a może jest kilku cwaniaków u władzy i kroją ile się da z reszty robiąc idiotów?
...a może nie są tak sprytni jak im się wydaje?
...a może już niedługo będą sławni negatywnie?
To wszystko jest tak idiotycznie, proście śmieszne, że niewiarygodne, wydawać pieniądze publiczne z rozmachem szaleńczej głupoty, braku wszystkiego co powinno cechować zmiany, o które wszyscy zabiegamy, o których pogadują ulice.
Zabawa może trwać, ale kiedyś przychodzi ktoś i może zapytać, a ktoś może nie znać odpowiedzi, ktorą znać powinien.
Patologia Dąbrowy Górniczej w stosunku do zwierząt musi mieć koniec.
w dalszej części o konkretach, umowach, przetargach, opiniach Inspektorów Weterynarii, NIK i innych ślepców.

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: BARES wto, 06 mar 2012 - 08:02

CYTAT
Dąbrowa Górnicza: Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi

PAS
Miasto doczekało się własnego "Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania ich bezdomności".

Zaakceptowany przez radnych dokument precyzuje teraz, że wszystkie bezdomne psy i koty będą trafiać do schroniska. Gmina sfinansuje też dokarmianie kotów oraz ich sterylizację i kastrację. Co ważne dla dąbrowian, co miesiąc wizerunki wyłapanych psów i kotów, które trafią do schroniska, będą publikowane na stronie internetowej miasta. Jeśli więc komuś zwierzak się zagubi, to być może dzięki temu uda się go odnaleźć. W budżecie gminy na realizację programu zarezerwowano w tym roku ponad 662 tys. zł.



Napisany przez: .tomy czw, 10 maj 2012 - 20:39

Witam.

Miasto, w którym jestem.
Zdaję sobię sprawę, że jest wiele osób, które widzą inne potrzeby i inne ważne tematy, mają rację na tym to polega.
Dąbrowa po raz kolejny zajmuje się wolnożyjącymi kotami, oby tak dalej, nie chce mi się już nikomu mic udowadniać.
Sterylizacje i opieka nad kotami są wdrożone w życie, info na stronach D.G, trochę się obawiam, że te strony są nieczytelne, często zieją propagandą Rzymu, same pasmo sukcesów, nie dziwi mnie to, po prostu chcą być docenieni.
Trochę żałuję, że Gmina nie kieruję się aspektami efektywności jak w innych przypadkach i SIWZ jest skonstruowany tak, by był, nie uwzględnia tak jak w innych przypadkach określonych specyfikacji poprawiających sytuację.

Lecz pomimo jestem za.

Martwi mnie jedynie sytuacja psów odbieranych z Dąbrowy Górniczej i "wyparowujących" w czasie i przestrzeni.
Przeprowadziłem jakiśtam dialog ze schroniskiem w Chorzowie, które powinno odbierać psy "odłowione" na terenie naszego miasta i wynik jest tragiczny.
Schronisko nie bardzo wie czym żyje, nie prowdzą dokładnej ewidencji, chociaż nie robią tego darmo, wynikiem czego są błedy w ocenie sytuacji zwierząt.
Może mamy papierowe psy.
Pan "odławiający" psy z terenu naszego , miasta okazuje się być człowiekiem "wielkiego serca", stara się szukać domów adopcyjnych, bądź też tylko opowiada historie doradzone mu przez kogoś kto wie jak opowiadać.

Lecz pomimo mogę być za.

Zapewne jestem szalony, to takie nienormalne, takie niecodzienne.
Lecz dlaczego nie może być normalnie?
Lenistwo, nieudolność czy zwykłe olewactwo?

Z poważaniem
Tomasz N.

Napisany przez: :) śro, 18 mar 2015 - 15:38

CYTAT
naszemiasto.pl

Schronisko dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej nie powstanie, nie ma takich planów

Budowa schroniska dla zwierząt to w Dąbrowie Górniczej od lat gorący temat. Miało powstać już kilkanaście lat temu, ale choć wyznaczono już nawet odpowiednie lokalizacje, ostatecznie wszystko się rozmyło. Dziś do sprawy powraca stowarzyszenie „Niezależni”, które uważa, że czas najwyższy spełnić wyborcze obietnice. – Prezydent Zbigniew Podraza już osiem lat temu obiecał w swoim programie wyborczym, że w mieście powstanie schronisko dla zwierząt, ale obietnicy nie dotrzymał do dziś. Stąd nasze zaangażowanie w tę sprawę – tłumaczy Tomasz Pasek, były dąbrowski radny, szef stowarzyszenia „Niezależni”. Póki co, miasto nie zamierza jednak budować dziś żadnego schroniska.

W sieci, na stronie: petycjeonline.com, pojawiła się specjalna petycja, przygotowana przez stowarzyszenie oraz dąbrowskich miłośników zwierząt, gdzie każdy może poprzeć plany budowy schroniska dla zwierząt w Dąbrowie Górniczej. Na razie poparło ją 160 osób. W petycji czytamy m.in.: „Władze Dąbrowy Górniczej wolą wywozić wyłapane zwierzęta do schroniska w Chorzowie, wydając z budżetu blisko 600 000 zł (dane za rok 2013) z naszych podatków. Przecież dużo taniej i rozsądniej byłoby mieć taką instytucję jak schronisko na miejscu. Postulujemy podjęcie kolejnej dyskusji publicznej dotyczącej sytuacji bezpańskich zwierząt, a co za tym idzie – bezpieczeństwa mieszkańców. Chcemy jednak, aby tym razem rozmowy zakończyły się konkretnym działaniem prezydenta Zbigniewa Podrazy i jego służb”.

– Coraz więcej osób i inne stowarzyszenia dąbrowskie popierają naszą inicjatywę, bowiem budowa takiego schroniska, choć wiąże się początkowo z wyłożeniem przez miasto odpowiedniej sumy pieniędzy, bardzo szybko się zwróci. Sprawa ma trafić na posiedzenie komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, a nasi radni przygotują też wkrótce odpowiedni projekt uchwały, który mam nadzieję zostanie zaakceptowany przez większość radnych Rady Miejskiej – przekonuje Tomasz Pasek.

Ile zatem dziś miasto wydaje na wyłapywanie, transport i utrzymanie bezpańskich psów? Według ustaleń „Niezależnych” kwotę podwyższa już sam fakt, że psy wywożone są do schroniska w Chorzowie, bo tylko ono zgłosiło się do przetargu. W tym roku gmina wyda na ten cel 730 tys. 500 zł, co daje prawie 61 tys. zł w skali miesiąca. Jak dowiedzieliśmy się z kolei w Urzędzie Miejskim Koszty poniesione przez gminę w 2014 r. na wyłapywanie i transport zwierząt wyniosły 55 tys. 596 zł. Wyłapane zwierzęta utrzymywane są w schronisku dla bezdomnych zwierząt przy ul. Opolskiej 36 w Chorzowie, które zapewnia im kompleksową opiekę weterynaryjną, odpowiednie wyżywienie oraz warunki przystosowane do ich potrzeb biologicznych.

– Pieniądze wydatkowane w 2014 r. na zapewnienie miejsca dla 200 psów, 54 kotów oraz jednego ślepego miotu szczeniąt pochodzących z terenu Dąbrowy w schronisku dla zwierząt w Chorzowie wyniosły ogółem 527 tys. 303,23 zł brutto. Odnosząc się pomysłu budowy własnego azylu dla zwierząt, obecnie zadanie to nie jest ujęte w Wieloletniej Prognozie Finansowej na lata 2014-2017 – mówi Piotr Jędrusik, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej UM. – W latach ubiegłych podejmowane były rozmowy z władzami miasta Sosnowca oraz z burmistrzem Czeladzi na temat możliwości budowy międzygminnego schroniska dla bezdomnych zwierząt, jednak wspomniane próby wypracowania wspólnego stanowiska w tej sprawie nie doprowadziły do podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie budowy schroniska dla bezdomnych zwierząt. Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia dysponowania odpowiednim terenem, na którym możliwe byłoby usytuowanie takiego obiektu - obecnie Gmina Dąbrowa Górnicza nie posiada nieruchomości, która spełniałaby jednocześnie szereg wymagań wynikających z aktów prawa nadrzędnego w tym m.in. Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23.06.2004r. w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt (Dz.U.2004.158.1657) jak i aktów prawa miejscowego. Podsumowując nadmieniam, iż powoływana powyżej ustawa o ochronie zwierząt nie wskazuje konieczności budowy schronisk dla zwierząt w każdej gminie, a jedynie nakłada na gminy obowiązek zapewnienia wolnych miejsc w schroniskach dla zwierząt. Przykładowo, dużymi miastami, które podobnie jak Dąbrowa Górnicza, nie posiadają na swoim obszarze schronisk dla zwierząt są: Będzin, Czeladź, Siemianowice Śląskie czy Świętochłowice – dodaje.

To nie przekonuje jednak zwolenników budowy azylu. Funkcjonowanie własnego schroniska ma być według nich dużo tańsze, a do tego mogłoby ono stawać do przetargów i obsługiwać też sąsiednie gminy. Mają to potwierdzać koszty utrzymania schroniska dla zwierząt w Sosnowcu. Sosnowiec przeznacza bowiem na utrzymanie 200 psów i 60 kotów 90 tys. zł miesięcznie, co w skali roku daje 1 mln 278 tys. 400 zł.

Napisany przez: ko ko czw, 19 mar 2015 - 10:37

CYTAT(:) @ śro, 18 mar 2015 - 15:38) *
CYTAT
naszemiasto.pl

– Pieniądze wydatkowane w 2014 r. na zapewnienie miejsca dla 200 psów, 54 kotów oraz jednego ślepego miotu szczeniąt pochodzących z terenu Dąbrowy w schronisku dla zwierząt w Chorzowie wyniosły ogółem 527 tys. 303,23 zł brutto.

...

To nie przekonuje jednak zwolenników budowy azylu. Funkcjonowanie własnego schroniska ma być według nich dużo tańsze [...] Sosnowiec przeznacza bowiem na utrzymanie 200 psów i 60 kotów 90 tys. zł miesięcznie, co w skali roku daje 1 mln 278 tys. 400 zł.




No brawo... 527 303,23 jest większe od 1 278 400? No chyba że te 6 kotów więcej takie koszty generuje to ok ;)

Po za tym wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek schronisko... żadne nie jest dotowane w wystarczający sposób więc chyba lepiej żeby jedno schronisko otrzymywało pieniądze z kilku gmin i dzięki temu miało jakieś tam większe możliwości niż tworzyć kolejne schronisko ledwo wiążące koniec z końcem, które musi liczyć na pomoc wolontariuszy lub darczyńców...

Napisany przez: xMarcinx czw, 19 mar 2015 - 11:14

Te schroniska to jedna wielka patologia, jak ktoś zna to od środka to doskonale wie że kasy którą przeznacza sie na zwierzaki... trafia tylko do właścicieli. Co miesiąc do schronisk trafia góra karmy, większość pracowników to wolontariusze, mimo to wygląda to tak jak wygląda.

Napisany przez: :) pon, 04 lip 2016 - 15:11

CYTAT
twojezaglebie

Dąbrowa Górnicza: powraca temat budowy schroniska dla bezdomnych zwierząt

Schronisko dla bezdomnych zwierząt, a właściwie jego brak, to od lat gorący temat w Dąbrowie Górniczej. Były plany, wyborcze zapowiedzi i na tym się skończyło. Co teraz?

W jednym z największych, pod względem powierzchni, miast w Polsce nie ma schroniska dla bezdomnych zwierząt. To problem, który od lat wzbudza kontrowersje. Kilka lat temu były plany budowy schroniska, jednak nic z nich nie wyniknęło. Obecnie do sprawy powraca stowarzyszenie „Niezależni”.

– We wrześniu zamierzam wspólnie z jednym z dąbrowskim stowarzyszeń złożyć projekt uchwały obywatelskiej w sprawie budowy schroniska. W wakacje będziemy zbierać podpisy pod projektem tejże uchwały. Pan prezydent już 10 lat temu w swoim programie wyborczym zapowiadał, że w mieście powstanie schronisko dla bezdomnych zwierząt, obietnicy nie dotrzymał do dziś. Miasto woli płacić sąsiednim gminom więcej, niż wygospodarować pieniądze i wybudować schronisko. Tym bardziej, że w Dąbrowie jest wiele terenów, gdzie mogłoby ono powstać – mówi Tomasz Pasek, inicjator budowy schroniska, szef stowarzyszenia „Niezależni” i były radny.

Jak z nieudanych planów tłumaczy się dąbrowski magistrat? – W minionych latach Dąbrowa Górnicza wychodziła z inicjatywą budowy wspólnego, zagłębiowskiego schroniska dla zwierząt. Prowadzone jednak wtedy rozmowy z władzami Sosnowca i Czeladzi nie doprowadziły do wypracowania wspólnego stanowiska i podjęcia ostatecznej decyzji o rozpoczęciu inwestycji. W dużej mierze uzależnione było to od kwestii dysponowania odpowiednim terenem, który spełniałby szereg wymagań wynikających m.in. z Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt, jak i aktów prawa miejscowego – mówi Bartosz Matylewicz, rzecznik UM w Dąbrowie Górniczej.

Ile miasto wydaje na wyłapywanie, transport i utrzymanie bezpańskich psów rocznie? Według wyliczeń „Niezależnych”, są to kwoty rzędu około 400 tys. zł rocznie. Natomiast z informacji przekazanych przez urząd miasta wynika, że miesięczna opłata dla schroniska w Chorzowie, z którą miasto ma podpisaną umowę, to kwota 14 760 zł brutto, natomiast koszt rakarza, który wyłapuje bezdomne zwierzęta i przewozi je do schroniska to 5 043 zł brutto miesięcznie. To łącznie daje kwotę około 240 tys. zł rocznie. Dla porównania w sąsiednim Sosnowcu, w 2015 roku na utrzymanie schroniska wydano około 1 mln 200 tys. zł, czyli około 100 tys. zł miesięcznie.

Czy są realne szanse na budowę schroniska w najbliższym czasie? Znikome. – Obowiązujące aktualnie przepisy, w tym ustawa o ochronie zwierząt, nie nakazują każdej z gmin budowy schroniska dla zwierząt, stąd też w chwili obecnej w budżecie Dąbrowy Górniczej nie ma ujętych planów budowy schroniska dla zwierząt, a nakładany na nas przez ustawę obowiązek zapewnienia wolnych miejsc w schronisku, podobnie jak Będzin, Siemianowice Śląskie czy Świętochłowice, realizujemy w chorzowskim schronisku – informuje Matylewicz.

Powered by Invision Power Board
© Invision Power Services